Notowania

wiadomości
31.01.2014 19:10

Kubańscy dysydenci dziękują prezydentowi Chile za rozmowę w Hawanie

Kubańscy dysydenci podziękowali za spotkanie ustępującemu prezydentowi Chile Sebastianowi Pinerze. Rozmawiał z nimi jako jedyny z 30 prezydentów uczestniczących w II szczycie Wspólnoty Państw Ameryki Łacińskiej i Karaibów (CELAC) w Hawanie.

Podziel się
Dodaj komentarz

Kubańscy dysydenci podziękowali za spotkanie ustępującemu prezydentowi Chile Sebastianowi Pinerze. Rozmawiał z nimi jako jedyny z 30 prezydentów uczestniczących w II szczycie Wspólnoty Państw Ameryki Łacińskiej i Karaibów (CELAC) w Hawanie.

W wypowiedzi dla agencji EFE Berta Soler, występując w czwartek wieczorem (czasu lokalnego) jako rzeczniczka Dam w Bieli i niektórych innych kubańskich ugrupowań opozycyjnych, podziękowała Pinerze za jego "nader pozytywny gest".

Podkreśliła, że spotykając się z opozycją, "odciął się" w ten sposób od pozostałych uczestników zakończonego w środę szczytu hawańskiego, m.in. od sekretarza generalnego Organizacji Państw Amerykańskich (OPA), również Chilijczyka, Jose Miguela Insulzy.

Elizardo Sanchez, lider opozycyjnej Komisji Praw Człowieka i Pojednania Narodowego, który również brał udział w spotkaniu z konserwatywnym chilijskim politykiem, wyraził ubolewanie, że temat praw człowieka "zajmował mniej niż drugorzędne miejsce na porządku dziennym szczytu CELAC".

Hawański szczyt CELAC, organizacji 33 krajów Ameryki (bez USA i Kanady) założonej w 2011 roku z inicjatywy ówczesnego prezydenta Wenezueli Hugo Chaveza jako forum integracji regionalnej, zgromadził niemal wszystkich prezydentów krajów członkowskich. Na obrady przybył również sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun.

Dokument końcowy szczytu opowiada się za "pełnym poszanowaniem niezbywalnego prawa każdego państwa do wyboru swego systemu politycznego, gospodarczego, społecznego i kulturalnego jako podstawowego warunku zagwarantowania politycznego współistnienia narodów".

Madrycki dziennik "El Pais" pisał na marginesie szczytu CELAC, że odbył się on w Hawanie, gdy władze kubańskie dokonują ostrożnych gestów otwarcia gospodarczego, takich jak częściowe uwolnienie spod kontroli państwa handlu mieszkaniami, dopuszczenie do udziału w rynku małych prywatnych przedsiębiorstw, otwarcie granic dla prywatnych podróży Kubańczyków.

Departament Stanu USA w komunikacie komentującym hawański szczyt zarzucił jego uczestnikom "poparcie castryzmu". "Nie odważyli się skrytykować antydemokratycznego reżimu rządzącego na wyspie" - podkreślono w komunikacie.

W obradach szczytu uczestniczyło 30 szefów państw, w tym prezydenci Argentyny, Brazylii, Chile, Meksyku, Urugwaju, Ekwadoru, Boliwii i Nikaragui.

"Kuba Raula Castro uzyskała dzięki szczytowi CELAC poważne poparcie dobrych (dla Hawany) wiadomości w tym tygodniu, w którym Unia Europejska porozumiała się w sprawie zrewidowania stosunków z komunistyczną wyspą przestawiającą swą gospodarkę i poszukującą zagranicznych inwestycji" - napisała w komentarzu agencja EFE.

87-letni Fidel Castro nie uczestniczył w szczycie, ale odbył spotkania z wieloma jego uczestnikami. Odwiedzili go m.in. prezydent Argentyny Cristina Fernandez i prezydent Brazylii Dilma Rousseff.

Lewicowy prezydent Urugwaju, były partyzant Jose Mujica, powiedział po odwiedzinach u byłego prezydenta Kuby: "Ciążą mu jego lata, (...) podupadł fizycznie, ale główną jego troską jest świat, którego już nie zobaczy, to, czy człowiek potrafi marnotrawić mniej zasobów".(PAP)

ik/ kar/

15630472 15624847 15632257 15624118 15626358

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz