Notowania

polska
21.06.2010 16:28

MG: dostawy gazu do Polski zgodne z planem

# dochodzi wypowiedź rzeczniczki PGNiG #

Podziel się
Dodaj komentarz

# dochodzi wypowiedź rzeczniczki PGNiG #

21.06. Warszawa (PAP) - Dostawy gazu ziemnego do Polski z kierunku wschodniego są realizowane zgodnie z planem - poinformowało w poniedziałek biuro prasowe Ministerstwa Gospodarki. PGNiG zapewniło, że na razie nie ma zagrożenia, że gaz będzie dostarczany w mniejszej ilości.

Rosyjski koncern Gazprom zaczął w poniedziałek o godz. 10 czasu moskiewskiego (godz. 8 czasu polskiego) ograniczać dostawy gazu na Białoruś o 15 procent, ze stopniowym zwiększeniem ograniczeń do 85 proc.

"Zakończył się przydzielony okres pięciu dni, dany stronie białoruskiej na uregulowanie kwestii zadłużenia za dostawy gazu. Zadłużenie to nie zostało spłacone i od godz. 10 czasu moskiewskiego wprowadzany jest tryb ograniczenia dostaw rosyjskiego gazu na Białoruś o 15 proc., ze stopniowym dążeniem do poziomu ograniczenia do 85 proc., proporcjonalnie do zadłużenia" - podkreślił szef koncernu Aleksiej Miller.

Premier Rosji Władimir Putin powiedział w poniedziałek, że Rosja nie będzie na razie ograniczać dostaw gazu na Białoruś o więcej niż 15 procent, ze względu na szczególne podejście do białoruskich konsumentów. Dodał też, że Rosja nie będzie na razie zwiększać tranzytu gazu do Europy z pominięciem Białorusi, w tym przez Ukrainę.

Białoruski wicepremier Uładzimir Siemaszko zapowiedział w poniedziałek, że Białoruś spłaci dług gazowy wobec Rosji w ciągu dwóch tygodni. "Nigdy nie ukrywaliśmy przed naszymi kolegami (Rosjanami), że mamy problemy z tą walutą - powiedział, odnosząc się do dolara, czyli waluty wykorzystywanej w płatnościach gazowych z Rosją. - Musimy pożyczyć, żeby zapłacić".

W zamian Mińsk domaga się od rosyjskiego monopolisty gazowego Gazpromu zapłaty 220 mln dolarów za tranzyt gazu do Europy przez białoruskie terytorium. "Strona białoruska domaga się z kolei (od Moskwy) uregulowania długu za tranzyt" - powiedział Siemaszko.

Według Agencji ITAR-TASS, dostawy rosyjskiego gazu na eksport będą realizowane w dotychczasowej objętości.

"Dostawy gazu ziemnego z kierunku wschodniego realizowane są zgodnie z planem. Obecnie nie stwierdzono żadnych zakłóceń w dostawach gazu do Polski realizowanych przez terytorium Republiki Białoruś. Problem uregulowania płatności ma charakter dwustronny. Zgodnie z zapewnieniami Gazpromu, w razie ewentualnych ograniczeń dostaw gazu na Białoruś Gazprom będzie nadal dostarczał gaz do Europy Zachodniej zgodnie z kontraktami" - czytamy w przesłanym w poniedziałek PAP komentarzu biura prasowego Ministerstwa Gospodarki.

Rzeczniczka PGNiG Joanna Zakrzewska powiedziała PAP, że na razie nie ma żadnych obaw, że gaz będzie dostarczany w mniejszej ilości do naszego kraju.

"W tej chwili dostawy gazu do Polski są zgodne z naszymi zamówieniami. Nie mamy żadnych sygnałów, by ta sytuacja się zmieniła. Przez cały czas monitorujemy to, co dzieje się za naszą wschodnią granicą. Na razie nie ma żadnych obaw, że gaz będzie dostarczany w mniejszej ilości do Polski" - podkreśliła rzeczniczka PGNiG.

Zakrzewska wyjaśniła, że w ramach kontraktu z Gazpromem dostawy gazu z Rosji do Polski przez Białoruś wynoszą ok. 60 proc., a przez Ukrainę - ok. 40 proc.

Od rana w poniedziałek w Moskwie toczyły się w trybie pilnym rozmowy białorusko-rosyjskie. Delegacja z Mińska przybyła do siedziby Gazpromu o godz. 6.40 czasu lokalnego (4.40 czasu polskiego).

Jak podały media, szef Gazpromu poinformował w poniedziałek rano rosyjskiego prezydenta Dmitrija Miedwiediewa, że Białoruś przyznaje, iż ma dług wobec Gazpromu, ale chce go spłacać "maszynami, urządzeniami i różnymi innymi towarami".

Miedwiediew nakazał "przystąpić do procedury" zmniejszenia dostaw gazu na Białoruś. Moskwa szacuje zadłużenie Białorusi na około 192 mln dolarów. Gazprom twierdzi, że jego białoruski partner, Biełtransgaz, w 2010 roku systematycznie łamie warunki umowy z 2006 roku. Płaci bowiem za surowiec według stawek z 2009 roku - 150 dolarów za 1000 metrów sześciennych. Zgodnie z kontraktem, w pierwszym kwartale 2010 roku miał płacić 169,22 USD, a w drugim - 184,8 dolarów.

Białoruś nie neguje długu wobec Rosji. Twierdzi jednak, że według stanu z 1 maja wynosił on 132,6 mln dolarów. Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka określił w piątek zachowanie Moskwy jako "niedopuszczalne". Mińsk oskarżył też Gazprom, że koncern zalega z zapłatą 200 mln dolarów za tranzyt gazu do Europy przez białoruskie terytorium.

1 stycznia 2009 roku Gazprom wstrzymał dostawy gazu na Ukrainę, uzasadniając to brakiem kontraktu na 2009 rok i długami Naftohazu za paliwo dostarczone w 2008 roku. 7 stycznia ub.r. rosyjski koncern przerwał tranzyt gazu przez terytorium Ukrainy do innych krajów Europy, co z kolei uzasadnił bezprawnym przejmowaniem tego surowca przez stronę ukraińską i wyłączeniem przez nią rurociągów, którymi transportowane było rosyjskie paliwo. Po dwóch tygodniach przerwy rosyjski gaz zaczął docierać przez Ukrainę do państw UE. Dostawy rosyjskiego gazu do Polski przez Ukrainę wznowiono 21 stycznia ub.r.

Podobna sytuacja miała miejsce 1 stycznia 2006 r. - wówczas też Gazprom wstrzymał swoje dostawy na Ukrainę. Koncern informował wówczas, że Ukraina odmówiła podpisania nowego porozumienia gazowego na rok 2006 na złagodzonych warunkach zaproponowanych przez prezydenta Rosji Władimira Putina, a obejmujących utrzymanie dotychczasowych cen na gaz w I kwartale 2006 r. Po 4 dniach oba kraje porozumiały się w sprawie wznowienia dostaw.

18 lutego 2004 r. Gazprom wstrzymał eksport gazu do Białorusi i tranzyt tego surowca do Polski, Niemiec i Litwy. Szefowie Gazpromu chcieli, by Białoruś płaciła za gaz o 56 proc. więcej. Po kilkunastu godzinach przerwy Gazprom wznowił dostawy gazu do Polski przez Białoruś.(PAP)

dol/ je/ mow/

Tagi: polska, wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz