Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Misja PE w Mińsku miesiąc później, Euronest raczej bez Białorusi

0
Podziel się:

PE postanowił w czwartek odłożyć o miesiąc swą misję do Mińska - powiedział
PAP europoseł Jacek Protasiewicz. Poinformował też o możliwym pierwszym posiedzeniu zgromadzenia
Partnerstwa Wschodniego (tzw. Euronest) bez udziału deputowanych i opozycji Białorusi.

PE postanowił w czwartek odłożyć o miesiąc swą misję do Mińska - powiedział PAP europoseł Jacek Protasiewicz. Poinformował też o możliwym pierwszym posiedzeniu zgromadzenia Partnerstwa Wschodniego (tzw. Euronest) bez udziału deputowanych i opozycji Białorusi.

Początkowo planowano, że misja eurodeputowanych pojedzie na Białoruś przed 31 stycznia, by poznać warunki, w jakich władze przetrzymują opozycjonistów aresztowanych po wyborach prezydenckich 19 grudnia, a także spotkać się z rodzinami i prawnikami zatrzymanych, niezależnymi dziennikarzami, obrońcami praw człowieka oraz przedstawicielami władzy. Planowany termin był nieprzypadkowy - 31 stycznia ministrowie spraw zagranicznych państw członkowskich mają w Brukseli podjąć decyzję o wznowieniu sankcji wizowych wobec przedstawicieli reżimu białoruskiego.

Jak tłumaczył PAP Protasiewicz (PO), szef delegacji PE ds. współpracy z Białorusią, wyjazd należało przełożyć z powodów organizacyjnych oraz wynikających z "kalendarza politycznego".

"To nie problem wsiąść w samolot. Ale wylądować w Mińsku, a następnie nie przejść przez granicę, to nie jest rozwiązanie" - powiedział Protasiewicz, który też weźmie udział w misji. Wskazał, że większości uczestników delegacji potrzebne są wizy. "Być może i dla mnie nie wystarczy już paszport dyplomatyczny w związku z polskimi sankcjami?" - zauważył. Dlatego eurodeputowani muszą przygotować misję we współpracy z ambasadą Białorusi.

Ponadto, jak zauważył Protasiewicz, według prawa białoruskiego zatrzymani muszą usłyszeć zarzuty w ciągu dwóch mieniący od aresztowania. "19 luty, to data, kiedy będzie wiadomo, czy i jakie są zarzuty i plany wobec osób zatrzymanych. Skoro nie damy więc rady pojechać przed 31 stycznia, to nie ma co robić tej misji w pierwszym tygodniu lutego, tylko lepiej przesunąć termin na po 20 lutym. By było wiadomo na czym stoimy" - wyjaśnił.

Misji siedmiu europosłów z różnych frakcji politycznych przewodniczyć będzie włoski eurodeputowany Gabriele Albertini, szef komisji spraw zagranicznych PE.

Ponadto Protasiewicz poinformował PAP o możliwym, pierwszym, odkładanym od roku, posiedzeniu Euronestu, czyli wspólnego zgromadzeniu parlamentarnego PE oraz przedstawicieli państw zaproszonych do unijnej inicjatywy Partnerstwa Wschodniego (PW). W Euroneście, zgodnie z deklaracją ze szczytu z maja ubiegłego roku, kiedy powołano PW, miało zasiąść 60 europosłów i po 10 przedstawicieli (na ogół deputowanych parlamentów narodowych) sześciu krajów sąsiedzkich UE (Gruzji, Ukrainy, Armenii, Azerbejdżanu, Mołdawii i Białorusi).

PE jednak nie uznaje parlamentu Białorusi, dlatego dotychczas rozważał inne możliwości - albo zaproszenie tylko opozycji, albo po pięciu przedstawicieli parlamentu i opozycji, na co jednak nie było zgody ani Mińska, ani parterów innych państw sąsiedzkich. Z powodu tego impasu dotychczas nie odbyło się ani jedno posiedzenie Euronestu.

Jak poinformował Protasiewicz, w środę na spotkaniu prezydium Euronestu z szefami pięciu delegacji parlamentów państw PW (bez Białorusi), "generalnie uzgodniono, że warto zacząć prace Euronestu bez obecności białoruskiej". Taki wniosek ma trafić do Konferencji Przewodniczących grup politycznych PE, która podejmie ostateczną decyzję. Jeśli ją zaaprobuje, to wówczas pierwsze formalne posiedzenie Euronestu - bez żadnych przedstawicieli Białorusi - odbędzie się nawet w ciągu dwóch miesięcy.

"To dobre rozwiązanie, tak by nie blokować prac Euronestu. Pierwsze posiedzenie odbyłoby się bez udziału przedstawicieli Białorusi, a później już w ramach Euronestu podjęlibyśmy decyzję, czy te dziesięć miejsc przeznaczyć społeczeństwu obywatelskiemu, czy trzymać je (nieobsadzone) do czasu wolnych wyborów, czy też pięć obsadzić opozycjonistami, a pięć trzymać nieobsadzone... Ta kwesta byłaby rozstrzygnięta później już przez Euronest" - wyjaśnił Protasiewicz.

Czemu od razu nie zaprosić opozycji? "W tym cały ambaras, żeby wszyscy chcieli naraz. A to nie jest tak, że wśród naszych pięciu partnerów PW wszyscy mają takie same przekonania jak my - wyjaśnił. - W PE nie byłoby dziś z tym problemu (by zaprosić tylko opozycję białoruską - PAP), ale wśród tej piątki to już nie jest takie oczywiste".

To stanowisko potwierdza ubiegłoroczny list do PE podpisany przez przewodniczących parlamentów państw PW, w którym apelują oni, by Białoruś była traktowana w zgromadzeniu Euronest na tych samych zasadach jak pozostała piątka, a więc by reprezentowana była przez narodowych deputowanych. Ten wyraz solidarności, jak komentowali wówczas obserwatorzy, jest ceną, jaką trzeba zapłacić, by prezydent Alaksandr Łukaszenka nie uznał separatystycznych republik Abchazji i Osetii Płd., które oderwały się od Gruzji.

Z Brukseli Inga Czerny (PAP)

icz/ kar/

wiadomości
pap
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(0)