Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

MPiPS: uzależnienia rodziców główną przyczyną odbierania dzieci

0
Podziel się

Uzależnienia rodziców są główną przyczyną odbierania dzieci z rodzin
biologicznych. Prawie 40 proc. dzieci zostało umieszczonych w pieczy zastępczej z tego powodu -
wynika z danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.

bErtGHpN

Uzależnienia rodziców są główną przyczyną odbierania dzieci z rodzin biologicznych. Prawie 40 proc. dzieci zostało umieszczonych w pieczy zastępczej z tego powodu - wynika z danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.

Resort pracy przygotował raport na temat funkcjonowania ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, która weszła w życie z początkiem 2012 r. Pierwsza informacja o jej skutkach miała zostać przygotowana do 30 lipca 2013 r., kolejne będą przedstawione co roku.

Ministerstwo przeprowadziło badanie na temat przyczyn umieszczania dzieci w pieczy zastępczej w 2012 r. Zbadano ponad 77,4 tys. dzieci, przebywających w rodzinach zastępczych i placówkach opiekuńczo-wychowawczych, co stanowiło 98,5 proc. tej populacji.

bErtGHpP

Jako główne przyczyny wskazano: uzależnienie rodziców (39,62 proc.), bezradność w sprawach opiekuńczo-wychowawczych (25,17 proc.), półsieroctwo (8,52 proc.), sieroctwo (4,46 proc.), przemoc w rodzinie (3,63 proc.), niepełnosprawność (3,24 proc.) lub długotrwała lub ciężka choroba co najmniej jednego z rodziców (3 proc.) a także pobyt za granicą jednego lub obojga rodziców (2,98 proc.).

Zdecydowanie rzadziej dzieci odbierane są z powodu ubóstwa (1 proc.), nieodpowiednich warunków mieszkaniowych (0,9 proc.) czy bezrobocia rodziców (0,46 proc.).

Z informacji wynika, że w 2012 r. liczba dzieci w pieczy zastępczej zmniejszyła się o ok. 16 tys. (17 proc.). Według MPiPS może to być skutkiem pracy asystentów rodziny, choć autorzy sprawozdania podkreślają, że zmieniła się metodologia zbierania danych, co również mogło mieć wpływ na statystyki.

Większość polskich gmin powołała asystentów rodziny, z ich pomocy skorzystało w 2012 r. ok. 19 tys. rodzin. W przypadku ponad połowy z blisko 5,5 tys. rodzin, z którymi zakończono pracę, osiągnięto zakładane skutki, co oznacza pozostawienie dzieci w ich własnym środowisku.

bErtGHpV

MPiPS pozytywnie oceniło również proporcje liczby dzieci przebywających w rodzinnej pieczy zastępczej do liczby dzieci w instytucjonalnych formach opieki, która w 2012 r. wynosiła 7 do 3.

Liczba dzieci w pieczy instytucjonalnej (placówkach opiekuńczo-wychowawczych) spadła o blisko 8 tys. w stosunku do 2011 r., co według autorów sprawozdania może być skutkiem wprowadzenia przepisów zakazujących umieszczania w tych placówkach dzieci poniżej 7. roku życia i skuteczniejszej pracy z rodziną biologiczną. Wciąż jednak w placówkach przebywa ponad 20 tys. wychowanków, natomiast spośród 58 tys. dzieci w rodzinach zastępczych, aż 33 tys. to dzieci wychowywane w rodzinach zastępczych spokrewnionych.

"Sprawozdanie pokazuje, że niektóre mechanizmy, które ustawa wprowadziła, działają. Jak one działają, to pokaże być może porównanie lat 2014 i 2015, a tak naprawdę to, jak działa ta ustawa, pokaże porównanie roku 2016 i 2017, bo - jeśli nic się nie zmieni - wszystkie nowe mechanizmy wejdą w życie w 2015 r." - oceniła w rozmowie z PAP przewodnicząca Koalicji na Rzecz Rodzinnej Opieki Zastępczej Joanna Luberadzka-Gruca.

Jej zdaniem na pierwsze sprawozdanie z ustawy jest co najmniej o rok za wcześnie. "Ono trochę fałszuje rzeczywistość, ponieważ ta ustawa nie zaczęła działać 1 stycznia 2012 r. Przez pierwsze pół roku w wielu powiatach wydawane były głównie decyzje zmieniające wysokość świadczeń, porządkujące różne sprawy formalne, a wiele samorządów czekało na zapowiadaną nowelizację. Wyciąganie jakichś daleko idących wniosków na podstawie tych danych jest trochę na wyrost" - zastrzegła.

bErtGHpW

Podkreśliła jednak, że w informacji są rzeczy wskazujące, że niektóre mechanizmy zadziałały, np. asystenci rodziny. Jej zdaniem warto jednak przyjrzeć się efektom ich pracy w dłuższej perspektywie. "Według MPiPS w połowie przypadków, w których praca asystentów z rodziną się zakończyła, osiągnięto sukces. Warto zbadać, czy te rezultaty były trwałe, czy może cele zostały założone w taki sposób, że stosunkowo łatwo je było osiągnąć" - zaznaczyła. Zwróciła uwagę, że dane MPiPS pokazują, że dzieci są zabierane głównie z powodu uzależnień rodziców, a rzadko zdarza się, aby w tak błyskawicznym tempie pomóc ludziom uzależnionym. "Chyba każdy specjalista, który się tym zajmuje, powie, że jest to mało prawdopodobne" - dodała Luberadzka-Gruca.

Jej zdaniem niepokojąca jest również liczba dzieci, które "zniknęły" z systemu pieczy zastępczej, a także mniejsza liczba rodzin zastępczych. "Można by sądzić, że ustawa tak fantastycznie zadziałała, ale ta liczba jest jednak zbyt duża - 16 tys. Tego nie da się wytłumaczyć ani usamodzielnieniem, ani adopcją. Nawet biorąc pod uwagę zmianę metodologii badań, na co wskazuje resort. Ja bym była bardzo szczęśliwa, gdyby ministerstwo pokusiło się o analizę, skąd ta zmiana. Czy wcześniej były te dane zbierane nierzetelnie? I warto by porównać je z danymi resortu sprawiedliwości" - uznała.

Luberadzka-Gruca zwróciła też uwagę na szkolenia dla rodzin zastępczych. Informacja pokazuje, że większość środków przeznaczonych na ten cel poszła na szkolenia dla rodzin już istniejących, a nie nowo tworzonych. "I bardzo dobrze, bo one powinny się dokształcać, ale świadczy to też o tym, że nie powstaje zbyt wiele nowych rodzin, kiepsko wychodzi nam zachęcanie ludzi do tego, żeby podejmowali się tej funkcji" - podkreśliła.

Wskazała również, że zwiększyła się liczba małych placówek opiekuńczych. Ustawa wprowadziła wymóg, że z czasem duże placówki mają zniknąć, pozostać mogą jedynie małe placówki dla starszych dzieci. "Ale założeniem było, że dzieci mają trafiać do rodzin zastępczych i to ich liczba powinna się zwiększać, a nie, że będziemy tworzyć więcej małych placówek. Oczywiście z punktu widzenia dzieci lepiej jest, żeby były w małych placówkach, ale jeszcze lepiej by było, gdyby były w rodzinach. A te dane sugerują, że część powiatów zaczęła tworzyć małe placówki, zamiast podjąć starania o utworzenie rodzin zastępczych. Warto sprawdzić, co te powiaty zrobiły, żeby mieć rodziny zastępcze" - powiedziała Luberadzka-Gruca.(PAP)

bErtGHpX

akw/ malk/ jra/

bErtGHqq
wiadomości
pap
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(0)