Notowania

wiadomości
19.02.2012 22:26

Niemcy: Joachim Gauck kandydatem na nowego prezydenta

Były szef urzędu ds. akt Stasi Joachim Gauck jest kandydatem na nowego prezydenta Niemiec - poinformowała w niedzielę wieczorem niemiecka kanclerz Angela Merkel. Ma on poparcie zarówno chadecko-liberalnej koalicji, jak również socjaldemokratów i Zielonych.

Podziel się
Dodaj komentarz

*Były szef urzędu ds. akt Stasi Joachim Gauck jest kandydatem na nowego prezydenta Niemiec - poinformowała w niedzielę wieczorem niemiecka kanclerz Angela Merkel. Ma on poparcie zarówno chadecko-liberalnej koalicji, jak również socjaldemokratów i Zielonych. *

Gauck zastąpi na stanowisku głowy państwa Christiana Wulffa. W miniony piątek Wulff podał się do dymisji, gdy hanowerska prokuratura wystąpiła o uchylenie jego immunitetu w związku z podejrzeniem przyjmowania korzyści majątkowych w czasie, kiedy był premierem landu Dolna Saksonia.

Kandydatura luterańskiego pastora i byłego działacza antykomunistycznej opozycji w dawnej NRD została ogłoszona na konferencji prasowej po wieczornym spotkaniu przywódców rządzących partii CDU, CSU, liberalnej FDP oraz opozycyjnych SPD i Zielonych w Urzędzie Kanclerskim.

"Centralnym tematem działalności publicznej Joachima Gaucka jest idea wolności i odpowiedzialności. Dokładnie to - przy wszystkich różnicach - łączy mnie z Joachimem Gauckiem" - powiedziała Merkel. "Oboje przeżyliśmy cześć naszego życia w dawnej NRD i nasza tęsknota za wolnością spełniła się w 1989 roku" - przypomniała, dodając, że ludzie Kościoła, tacy jak Gauck, mieli duży udział w sukcesie pokojowej rewolucji w dawnej NRD.

"Jestem pewna, że człowiek ten może dać nam ważne impulsy, byśmy sprostali obecnym i przyszłym wyzwaniom" - dodała niemiecka kanclerz. Jej zdaniem, jednym z głównych zadań nowego prezydenta będzie umacnianie zaufania do demokracji.

Gauck dziękował politykom za zaufanie. "Najbardziej porusza mnie to, że ktoś, kto urodził się jeszcze w czasie mrocznej wojny i 50 lat żył w dyktaturze, teraz ma stanąć na czele państwa" - powiedział. "Dla mnie najważniejsze jest, by ludzie znów dostrzegli, że żyją w dobrym kraju, który mogą kochać, bo daje możliwość życia w wolności" - podkreślił.

Od początku Gauck miał poparcie opozycyjnych SPD i Zielonych, którzy już w ostatnich wyborach prezydenckich w 2010 r. wystawiły wspólnie kandydaturę popularnego luterańskiego pastora. Wówczas przegrał on z popieranym przez chadecko-liberalną koalicję Christianem Wulffem.

Publikowane przez media sondaże pokazywały, że również mieszkańcy Niemiec najchętniej widzieliby Gaucka jako nowego prezydenta RFN. Według badania ośrodka Emnid dla gazety "Bild am Sonntag" ma on poparcie 54 proc. obywateli.

W niedzielę nieoczekiwanie za Gauckiem wypowiedziała się też liberalna FDP, nie pozostawiając sceptycznym chadekom wielkiego wyboru. Zdaniem niemieckich komentatorów było to ryzykowne posunięcie liberałów, które mogło skończyć się nawet rozpadem koalicji rządzącej. Merkel ustąpiła jednak pod presją.

"Wszystko dobre, co się dobrze kończy" - skomentowali w niedzielę wieczorem szef SPD Sigmar Gabriel oraz przewodniczący liberałów Philipp Roessler.

Wybory prezydenckie muszą się odbyć do 18 marca. Prezydenta RFN wyłania Zgromadzenie Federalne, złożone z członków Bundestagu i takiej samej liczby przedstawicieli krajów związkowych Niemiec.

Pochodzący z Rostocku 72-letni Joachim Gauck był w 1989 r. jednym z założycieli organizacji Neues Forum, antykomunistycznej opozycji w d. NRD i posłem w wyłonionej w pierwszych wolnych wyborach Izbie Ludowej. W latach 1990-2000 pełnił funkcję pełnomocnika federalnego ds. akt komunistycznego Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwa (Stasi); kierowaną przez niego instytucję nazywano powszechnie Urzędem Gaucka.

Gdy przed wyborami prezydenckimi w 2010 r. spotkał się z grupą zagranicznych dziennikarzy w Berlinie, wyznał, że gdyby został prezydentem, chciałby z pierwszą wizytą zagraniczną pojechać do Polski.

"Jestem jednym z tych Niemców, który kocha kraj polskich sąsiadów z uwagi na ich porywające umiłowanie wolności" - mówił wówczas.

"Naród polskich sąsiadów bardzo leży mi na sercu. Gdyby tu (w Niemczech) zapanowała nowa dyktatura, pojechałbym do Polski, bo tam żyje więcej ludzi, którzy są gotowi zaryzykować coś dla wolności" - dodał. Mówił też o głębokiej wdzięczności opozycjonistów w dawnej NRD, do których się zalicza, wobec działaczy polskiej Solidarności i intelektualistów w Polsce.

Z Berlina Anna Widzyk (PAP)

awi/ awl/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz