Notowania

wiadomości
01.12.2011 15:19

Opublikowano wstępny raport dot. awaryjnego lądowania boeinga

# dochodzi wypowiedź kierującego zespołem badającym wypadek Waldemara Targalskiego z PKBWL #

Podziel się
Dodaj komentarz

# dochodzi wypowiedź kierującego zespołem badającym wypadek Waldemara Targalskiego z PKBWL #

01.12. Warszawa (PAP) - Bezpiecznik odpowiadający m.in. za awaryjne wysuwanie podwozia był wyłączony, a systemy samolotu tego nie sygnalizowały; maszyna przed startem była sprawna - stwierdziła komisja badająca awaryjne lądowanie boeinga 767 1 listopada na lotnisku Warszawa-Okęcie.

Należący do PLL Lot samolot wylądował "na brzuchu", bez wysuniętego podwozia. Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych opublikowała w czwartek na swojej stronie internetowej wstępny raport dotyczący tego lądowania. Dokument w każdej z dwóch wersji językowych - polskiej i angielskiej - liczy po 19 stron. Zawiera jedynie ustalenia faktyczne, nie ma w nim analiz ani wyników przeprowadzanych przez komisję badań. Jak powiedział PAP wiceprzewodniczący PKBWL Maciej Lasek, ostateczny raport pojawi się najwcześniej za kilka miesięcy.

Już podczas wstępnej inspekcji samolotu komisja stwierdziła, że jeden z bezpieczników w samolocie był wyłączony. Jak pisze komisja, zabezpieczał on kilka systemów samolotu, m.in. zastępczy, elektryczny system wypuszczania podwozia. "Pozycja +wyłączono+ bezpiecznika nie jest rejestrowana ani sygnalizowana przez systemy samolotu" - napisano w raporcie.

Gdy samolot podniesiono z płyty lotniska, podłączono zewnętrzne zasilanie oraz wciśnięto bezpiecznik, podwozie się wysunęło - ustaliła komisja. Eksperci nie stwierdzili, by w instalacji alternatywnego systemu wysuwania podwozia wystąpiły przeciążenia. Raport informuje, że trwają testy tego systemu.

"Ciągle przedmiotem naszych badań jest to, dlaczego nie zadziałał alternatywny system wysuwania podwozia. Główna hipoteza i nasze analizy skupiają się wokół bezpiecznika. Z naszych ustaleń wynika, że gdy jest on w pozycji wyłączonej, alternatywny system wypuszczania podwozia się dezaktywuje" - powiedział PAP Waldemar Targalski z PKBWL, który kierował zespołem badającym wypadek.

Z nagrań, którymi dysponuje komisja, wynika, że załoga zgłaszała, że sprawdziła bezpieczniki w kabinie. "Faktem jest, że ten bezpiecznik był w pozycji wyłączonej po wylądowaniu. Natomiast kiedy on został zdezaktywowany i co to spowodowało, tego na chwilę obecną nie wiemy" - wyjaśnił Targalski. "W świetle informacji, które mamy do chwili obecnej, działanie załogi było właściwe" - dodał.

Zasadniczy układ wysuwania podwozia nie zadziałał, ponieważ z centralnej instalacji hydraulicznej wyciekł płyn. Załoga samolotu - jak zaznaczają eksperci - została o tym poinformowana, m.in. przez pokładowy rejestrator parametrów lotu, i działała zgodnie z procedurą, czyli skonsultowała się z centrum operacyjnym operatora i podjęła decyzję o kontynuowaniu lotu do Warszawy. Sygnalizacja niskiego ciśnienia w instalacji pojawiła się niecałe trzy minuty po starcie z Newark w USA, o godz. 5.22 czasu warszawskiego. Jak napisano w raporcie, wyciek płynu nastąpił w trakcie chowania podwozia i klap po starcie. Miejsce wycieku - uszkodzony przewód hydrauliczny - komisja zlokalizowała dzień po awaryjnym lądowaniu. 4 listopada przewód został zdemontowany, a następnie wysłany do laboratorium amerykańskiej Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu (National Transportation Safety Board), gdzie ma zostać wykonana ekspertyza.

Komisja stwierdziła ponadto, że w samolocie, podczas przeglądu technicznego przed rejsem, "nie stwierdzono żadnych niesprawności", w tym uniemożliwiających dopuszczenie do lotu. "Członkowie załogi lotniczej oraz pokładowej posiadali stosowne uprawnienia i dopuszczenia do wykonania lotu" - napisano w raporcie.

Wstępny raport potwierdził informacje podawane już wcześniej m.in. przez członków załogi boeinga. W trakcie podejścia do lądowania w Warszawie załoga próbowała wysunąć podwozie metodą alternatywną, jednak bez powodzenia. Boeing został wówczas skierowany do strefy oczekiwania, a Centrum Operacji Powietrznych podjęło decyzję o poderwaniu pary samolotów dyżurnych - F-16 z bazy w Łasku. Piloci wojskowi przekazali boeingowi informację, że podwozie rzeczywiście się nie wysunęło.

Piloci próbowali wówczas wypuścić podwozie metodą grawitacyjną, co również zakończyło się niepowodzeniem. Ponieważ zapas paliwa się kończył, załoga zdecydowała się na awaryjne lądowanie bez podwozia. Samolot wylądował o godz. 14.39 czasu warszawskiego.

Po lądowaniu pasażerowie i załoga zostali ewakuowani z pokładu. "Ewakuacja została zainicjowana przez personel pokładowy natychmiast po zatrzymaniu się samolotu. (...) Procedura ewakuacji trwała ok. 90 sekund" - stwierdzono w raporcie. Ostatnią ewakuowaną osobą był drugi pilot. Kapitan i szef pokładu pozostali w samolocie do czasu przybycia strażaków. W trakcie ewakuacji nikt nie odniósł obrażeń.

W raporcie wstępnym poinformowano też, że komisja, w celu potwierdzenia roli bezpiecznika, który - jak stwierdzono - był wyłączony, przeprowadzono testy na dwóch boeingach 767-300 ER należących do PLL Lot. "Z tych testów na chwilę obecną mamy potwierdzenie naszej hipotezy, że pozycja wyłączona bezpiecznika nie jest sygnalizowana ani rejestrowana, jak również wszystkie urządzenia, które są pod niego podpięte, działają w samolocie" - powiedział PAP Targalski. Dodał jednak, że komisja nie sprawdzała w ten sposób awaryjnego wypuszczenia podwozia. Zrezygnowano z takiego testu, bo wyłączyłby on badany samolot z linii na jakiś czas, co byłoby kłopotem dla PLL Lot.

Wiceprzewodniczący PKBWL Maciej Lasek powiedział PAP, że komisja dalej będzie pracowała przy badaniu awaryjnego lądowania boeinga. "Mamy zaplanowany szereg ekspertyz i analiz do wykonania, w tym analizy zapisów wideo dot. samego lądowania i pracy służb na lotnisku. Raport końcowy będzie gotowy co najmniej za kilka lub nawet za kilkanaście miesięcy" - powiedział Lasek.

Rafał Lesiecki (PAP)

ral/ pru/ malk/ bk/ gma/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz