Notowania

wiadomości
17.10.2013 17:25

Oskarżeni w procesie ws. wydawnictwa Stella Maris chcą uniewinnienia

O uniewinnienie wnioskowali w czwartek w mowach końcowych oskarżeni w procesie dotyczącym afery finansowej w wydawnictwie Stella Maris należącym do archidiecezji gdańskiej. Na ławie oskarżonych zasiada m.in. b. przewodniczący pomorskiego SLD Jerzy Jędykiewicz.

Podziel się
Dodaj komentarz

O uniewinnienie wnioskowali w czwartek w mowach końcowych oskarżeni w procesie dotyczącym afery finansowej w wydawnictwie Stella Maris należącym do archidiecezji gdańskiej. Na ławie oskarżonych zasiada m.in. b. przewodniczący pomorskiego SLD Jerzy Jędykiewicz.

"Nigdy nie działałem w zmowie z Januszem B. w celu przywłaszczenia pieniędzy, a tym bardziej z ks. Zbigniewem B., którego w ogóle nie znam: na oczy go w ogóle nie widziałem. Nie miałem żadnej wiedzy o podzlecaniu umów pośrednictwa, którego dokonywał Janusz B. i jego kancelaria, zresztą wbrew umowie, która nakazywała uzyskiwać zgodę Energobudowy (na takie podzlecenia - PAP)" - mówił w czwartek w mowie końcowej Jędykiewicz (zgodził się na podawanie nazwiska).

Prokuratura zarzuca Jędykiewiczowi, jako prezesowi Energobudowy, wyprowadzenie z tej firmy prawie 31 mln zł, "wypranie" ok. 14 mln zł i uszczuplenia podatkowe. Przestępstwo polegało na tym, że firmy konsultingowe Janusza B. i Konrada K. (obaj są oskarżeni w głównym procesie związanym ze Stella Maris - PAP) zawierały z różnymi spółkami kontrakty na doradztwo (jedną z nich była Energobudowa - PAP), których wykonanie powierzali wydawnictwu Stella Maris, należącemu do archidiecezji gdańskiej. W rzeczywistości usługi te były fikcyjne i zlecenia nigdy nie zostały wykonane, a pieniędzmi dzieliły się firmy biorące udział w procederze.

"Nigdy nie otrzymywałem od B. jakichkolwiek pieniędzy z tytułu realizacji zawartych umów. Wszystkie umowy zawierałem w dobrej wierze: przez myśl mi nawet nie przeszło, że mogę być wmanewrowany w jakąś aferę i to jeszcze z wydawnictwem arcybiskupa" - powiedział Jędykiewicz.

Zdaniem Jędykiewicza oskarżenie go w tej sprawie wynikało z "niechęci prokuratury", której celem było zrobienie z niego "krajowego, a może i międzynarodowego przestępcy". Dodał, że prokuratura "skrzętnie omijała" w tej sprawie dowody, które jej nie pasowały. "Jest kilka scenariuszy tego, co stało się z pieniędzmi, a prokuraturze pasował tylko jeden scenariusz, że trafiało to do Jędykiewicza, a Jędykiewicz finansował SLD. Prokuratura próbowała wkręcić w tę sprawę jeszcze premiera Millera i prezydenta Kwaśniewskiego. To cuchnie Ziobrem" - powiedział Jędykiewicz. Sprawa została skierowana do sądu przez prokuraturę w 2007 r. "na wyraźne polecenie Ziobry". Prokuraturze chodziło o wyłączenie mnie z życia politycznego - dodał.

Jędykiewicz powiedział, że nie czuje się winny żadnemu z przedstawionych mu zarzutów. Wniósł o uniewinnienie.

Podobne stanowisko zajęli także w czwartek inni oskarżeni w tej sprawie. Ponieważ jeden z oskarżonych nie mógł tego dnia przybyć, sąd wyznaczył na 12 listopada termin kolejnej rozprawy, na której będzie on mógł zabrać głos.

Prokurator Krzysztof Nowicki odmówił w czwartek w sądzie ustosunkowania się do zarzutów przedstawionych przez Jędykiewicza. Prokuratura żąda dla b. szefa pomorskiej SLD kary 3,5 roku więzienia, a dla pozostałych oskarżonych - kar więzienia w zawieszeniu.

Oprócz 67-letniego Jędykiewicza, który na przełomie lat 80. i 90. był także wojewodą gdańskim, na ławie oskarżonych zasiada osiem osób, w tym m.in. byli członkowie zarządu Energobudowy oraz redaktor naczelny nieistniejącego już "Głosu Wybrzeża" Marek F., który w 2002 roku był kandydatem SLD na prezydenta Gdańska.

Proces toczy się od lipca 2007 r. Zdaniem prokuratury pieniądze ze spółek, które zlecały fikcyjne usługi firmom Janusza B. i Konrada K., najpierw były przelewane na konta ich firm, a później, po odjęciu kilku procent, do Stella Maris. Wydawnictwo pobierało kolejne kilka procent prowizji i na końcu większość pieniędzy wracała do osób zarządzających spółkami. Transfery pieniędzy miały miejsce w latach 1997-2001.

Stella Maris, działając jako podmiot gospodarczy w ramach Archidiecezji Gdańskiej, była zwolniona z podatku dochodowego od osób prawnych w części przeznaczonej na cele statutowe Kościoła.

Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku toczy się nadal proces głównych oskarżonych ws. afery w Stella Maris. Są to: 64-letni b. kapelan abp. Tadeusza Gocłowskiego i jego pełnomocnik w Stella Maris, ks. Zbigniew B., 49-letni b. dyrektor wydawnictwa, syn znanego trójmiejskiego adwokata Tomasz W. oraz właściciele firm konsultingowych Janusz B. i Konrad K. Odpowiadają oni przed sądem za współudział w przywłaszczeniu w latach 1997-2001 mienia ponad 20 spółek handlowych na kwotę ponad 67 mln zł, pranie pieniędzy i uszczuplenia podatkowe na szkodę Skarbu Państwa w wysokości kilkunastu milionów złotych. Grozi im do 10 lat więzienia. (PAP)

aks/ bno/ bk/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz