Notowania

policja
22.12.2009 11:45

Policja: dzień, dwa potrwają badania kryminalistyczne tablicy

Dzień, dwa potrwają badania śladów kryminalistycznych tablicy z napisem "Arbeit macht frei", która została skradziona z Muzeum Auschwitz. Tablica jest dowodem rzeczowym w sprawie, dlatego decyzję o tym, kiedy napis wróci do muzeum, podejmie prokurator - zapowiada małopolska policja.

Podziel się
Dodaj komentarz

Dzień, dwa potrwają badania śladów kryminalistycznych tablicy z napisem "Arbeit macht frei", która została skradziona z Muzeum Auschwitz. Tablica jest dowodem rzeczowym w sprawie, dlatego decyzję o tym, kiedy napis wróci do muzeum, podejmie prokurator - zapowiada małopolska policja.

Odzyskana tablica, podzielona przez złodziei na trzy części, została zaprezentowana we wtorek na konferencji prasowej.

"W napisie brakuje litery +i+. Nie informowaliśmy wcześniej o tym szczególe, licząc się z możliwością domagania się okupu przez złodziei. Brakująca litera dawała świetną możliwość weryfikacji. Ta wersja nie wypłynęła, dlatego możemy o tym powiedzieć" - powiedział rzecznik małopolskiej policji Dariusz Nowak. Potwierdził tym samym podawane w poniedziałek przez PAP informacje o zgubionej przez złodziei literze.

Rzecznik nie chciał potwierdzić pogłosek, jakoby kradzieży dokonano na zamówienia obywatela Szwecji. "Wersja, że kradzieży dokonano na zlecenie, jest prawdopodobna, ale dla dobra śledztwa nie podajemy szczegółów. Nie potwierdzamy tych informacji, ani nie zaprzeczamy" - stwierdził.

Jak dodał, wersja ta w dalszym ciągu będzie badana. "Nie mogę się odnieść do pojawiających się informacji na temat tajemniczego Szweda. Jesteśmy na początku śledztwa, mamy pięciu podejrzanych, karanych wcześniej i wywodzących się ze środowiska kryminalistycznego. Oczywiste jest, że nie ukradli tego dla siebie, ale dla kogoś i z chęci osiągnięcia korzyści" - powiedział Nowak.

Rzecznik dodał, że prawdopodobnie zostanie wypłacona nagroda dla osoby lub osób, których informacje przyczyniły się do wykrycia sprawców kradzieży. "Wydaje się pewne, że nagroda ta zostanie wypłacona, natomiast nie wiemy jeszcze, dla ilu osób" - powiedział Nowak. Potwierdził, że policja uzyskała informacje od wielu osób z całej Polski.

Jak poinformowała naczelnik laboratorium kryminalistycznego KWP Lidia Puchacz, "kwestia wykonania oględzin i zabezpieczenia śladów to jest dzień, dwa, potem te elementy będą w laboratorium zbędne". Decyzję w sprawie przekazania napisu do Auschwitz podejmie prokurator.

"Pomimo że napis został ukryty na mrozie, spodziewamy się całego spektrum śladów: daktyloskopijnych, biologicznych, mechanicznych. To są ślady, które bez względu na temperaturę zostają. Posłużą nam do identyfikacji sprawców" - powiedziała Puchacz.

Tablica została skradziona znad obozowej bramy w piątek nad ranem. Policja prowadziła intensywne śledztwo. Napis odzyskano w niedzielę wieczorem. Jak się okazało, tablica została pocięta na trzy części. Zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, kradzieży napisu "Arbeit macht frei" oraz uszkodzenia tego napisu, będącego dobrem o szczególnym znaczeniu dla kultury, postawiła w poniedziałek po południu krakowska prokuratura czterem mężczyznom zatrzymanym w niedzielę przez policję.

Podobny zarzut udziału w grupie oraz nakłaniania do kradzieży i "zniszczenia zaboru" usłyszał w poniedziałek wieczorem piąty podejrzany.

Jak wynika z informacji uzyskanych przez PAP w poniedziałek ze źródła zbliżonego do śledztwa, z wyjaśnień składanych przez podejrzanych wyłania się nieco inny obraz wydarzeń, niż dotychczas przyjmowały organa ścigania i dyrekcja Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Według policji oraz przedstawicieli muzeum kradzież nie była przypadkowa. Sprawcy wiedzieli, jak wejść na teren placówki, w jaki sposób zdjąć tablicę, a także znali sposób działania wartowników oraz rozmieszczenie monitoringu.

Tymczasem zeznania podejrzanych wskazują na to, że do kradzieży przystąpili oni bez wcześniejszego rekonesansu. Przyjechali na miejsce w czwartek od razu z zamiarem kradzieży, dokonali wstępnych oględzin, po czym w nocy wrócili do muzeum.

Nie mieli drabiny, wspięli się na siatkę ogrodzeniową. Ponieważ nie udało im się odkręcić napisu za pierwszym razem, wrócili pod bramę drugi raz z odpowiednimi kluczami. Z jednej strony odkręcili napis, z drugiej go urwali. Na miejscu kradzieży zostawili urwaną literę "i", ostatnią w napisie "Arbeit macht frei".

Podejrzani podzielili się zadaniami: jeden przez cały czas miał za zadanie obserwować strażników w ich budce. Okazało się to zbędne - ponieważ nie byli niepokojeni przez strażników. Dokładny przebieg kradzieży pozwoli ustalić wizja lokalna, jaką zaplanowano na wtorek w Auschwitz.(PAP)

hp/ itm/ jbr/

Tagi: policja, wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz