Notowania

wiadomości
22.01.2014 11:26

Politolog Portnikow przewiduje dalszą radykalizację na Ukrainie

Ukraiński publicysta i politolog Witalij Portnikow, który wyjechał z Ukrainy w obawie, że służby specjalne mogą dokonać na niego zamachu, tragedią nazywa obecne wydarzenia w swoim kraju i przewiduje, że może dojść do dalszej radykalizacji działań.

Podziel się
Dodaj komentarz

Ukraiński publicysta i politolog Witalij Portnikow, który wyjechał z Ukrainy w obawie, że służby specjalne mogą dokonać na niego zamachu, tragedią nazywa obecne wydarzenia w swoim kraju i przewiduje, że może dojść do dalszej radykalizacji działań.

Portnikow podkreślił w rozmowie z PAP, że prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz nie chce dialogu politycznego z opozycją. Powiedział, że obecne wydarzenia to "rezultat pełnej obojętności rządu ukraińskiego i prezydenta Janukowycza wobec pokojowych protestów i brak woli dialogu politycznego z Majdanem".

"Sytuacja zradykalizowała się i będzie się dalej radykalizowała na ulicach Kijowa, a może i innych miast Ukrainy. To jest destabilizacja kraju, destabilizacja narodowa, to jest tragedia. (...) To jasne, że odpowiedzialny za ofiary jest osobiście prezydent Janukowycz i kierownictwo ukraińskie" - podkreślił.

Portnikow z aprobatą wypowiedział się o sankcjach wizowych, nałożonych przez USA na osoby z kierownictwa ukraińskiego odpowiedzialne za używanie siły. Wyraził opinię, że po podobne środki powinna sięgnąć Unia Europejska. "Mój plan, to system bezwizowy dla obywateli ukraińskich i żelazna kurtyna dla przywódców ukraińskich, deputowanych (rządzącej) Partii Regionów, dla oligarchów, dla ministrów i dla otoczenia prezydenta Janukowycza. Tylko to może być reakcją na sytuację na Ukrainie. (...) Jest jasne, że to ludzie z krwią na rękach" - powiedział.

Politolog potwierdził w rozmowie z PAP informacje gazety internetowej "Ukrainska Prawda" o swoim wyjeździe z Ukrainy w związku z planem uczynienia z niego "nowego Georgija Gongadzego" - dziennikarza, który został uprowadzony i zamordowany w 2000 roku za publikacje o korupcji na najwyższych szczeblach władzy.

Portnikow powołał się na swoje "źródła rosyjskie", mówił o groźbach telefonicznych i o tym, że we wtorek do jego domu próbowali się dostać ludzie ze służb specjalnych. Powiedział, że wyjechał z kraju, by pokrzyżować ten plan wobec niego, będący już w trakcie realizacji.

Na pytanie PAP, czy teraz jest spokojny o swoje bezpieczeństwo, Portnikow odpowiedział krótko: "Jestem w Warszawie". (PAP)

az/ ap/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz