Notowania

rząd
30.05.2010 16:37

Politolog: w Czechach wybory wygrały małe partie, rząd stworzy ODS

Zwycięzcami wyborów w Czechach okazały się małe partie, przegranym można nazwać prezydenta Vaclava Klausa i w pewnym sensie byłego szefa państwa Vaclava Havla, a rząd prawdopodobnie stworzy prawicowa ODS - powiedział PAP w niedzielę politolog Nicolas Masłowski.

Podziel się
Dodaj komentarz

Zwycięzcami wyborów w Czechach okazały się małe partie, przegranym można nazwać prezydenta Vaclava Klausa i w pewnym sensie byłego szefa państwa Vaclava Havla, a rząd prawdopodobnie stworzy prawicowa ODS - powiedział PAP w niedzielę politolog Nicolas Masłowski.

Wyniki piątkowo-sobotnich wyborów parlamentarnych świadczą też o tym, że największe ugrupowania - Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS) i Czeska Partia Socjaldemokratyczna (CSSD) utraciły zaufanie wyborców - wskazuje Masłowski, francusko-polski politolog, wykładowca nauk politycznych i socjologii na Uniwersytecie Karola i uczelni ekonomicznej VSE w Pradze.

"Zdecydowanie wygrały te wybory małe partie, które są zupełnie nowe na scenie politycznej, a uplasowały się dosyć wysoko. Są to: TOP 09, partia prowadzona przez Karela Schwarzenberga, i partia centrowa Sprawy Publiczne" (VV) - powiedział politolog.

Według ostatnich wyników najwięcej głosów - 22,1 proc. - uzyskała na wyborach CSSD, a tuż za nią plasuje się ODS - 20,2 proc. Następne pod względem ilości głosów są inne partie określane jako prawicowa i centrowa: TOP 09 - 16,7 i VV - 10,9 proc.

"Do pewnego stopnia ten wynik jest zaskoczeniem dla większych aktorów" sceny politycznej - ocenia Masłowski. Wskazuje, że socjaldemokraci nie oczekiwali, że nie będą formowali następnego rządu. Drugim zaskoczeniem - dodaje - tym razem "dla największej partii prawicowej, ODS, jest to, że nagle pojawiła się nowa prawicowa partia polityczna", która uzyskała około 17 procent głosów. Z takim wynikiem TOP 09 to dla ODS "bardzo poważny konkurent" - wskazuje politolog. W jego ocenie partia ta "proponuje inny rodzaj polityki - politykę proeuropejską", zawierającą na przykład programy dotyczące edukacji wyższej czy ochrony zdrowia. "To są sprawy, którymi ODS się nie zajmowała" - zauważa Masłowski.

Według jego przewidywań prawdopodobnie premierem Czech będzie lider partii ODS Petr Neczas, a sformowanie rządu przez socjaldemokratów wydaje się bardzo mało prawdopodobne. Jak wskazuje Masłowski, "prezydent Klaus prawdopodobnie będzie prosił liderów największych partii politycznych - najpierw socjaldemokratów, a później ODS, żeby utworzyli rząd". Co prawda - dodaje politolog - zachowanie CSSD, w tym ogłoszenie, że odejdzie jej lider Jirzi Paroubek, "było rodzajem przyznania się do przegranej". Jednak "z drugiej strony, prezydent Klaus już od początku swej kariery politycznej zawsze ogłaszał, że prezydent musi zawsze proponować tworzenie rządu partii, która dostała najwięcej głosów w wyborach" - przypomina ekspert.

Jego zdaniem, jeśli Klaus zaproponuje misję tworzenia rządu Paroubkowi, jeszcze przed jego odejściem, albo też jego zastępcy Bohuslavowi Sobotce, to prawdopodobnie socjaldemokraci "dosyć szybko zrezygnują z tej możliwości".

Masłowski zauważył, że sam Vaclav Klaus, choć nie startował w wyborach, "to zdaje się, że je przegrał, bo jego pozycja jeszcze bardziej się osłabiła". Przypomniał, że przez długie lata to właśnie prezydent "decydował, które tematy są ciekawe i był w stanie zorganizować debatę" w polityce czeskiej, a jego pozycja, a także stanowisko Vaclava Havla "były decydujące dla struktury sceny politycznej". Teraz jednak - dodaje Masłowski - "zdaje się, że jest już koniec jego ery".

Jego zdaniem, przegranym w jakiejś mierze jest również Havel, mimo że nie zajmuje się już polityką. W pewnym stopniu byłego prezydenta zastąpił bliski mu Schwarzenberg. Jednak partia, którą sam Havel popierał - Partia Zielonych, nie dostała się do parlamentu, nie przekraczając progu wyborczego, a "jego polityka, która zawsze była polityką środka, w tej chwili zastąpiona została nową partią, która jest czasami trochę populistyczna".

"Wydaje się, że ten świat byłych dysydentów albo intelektualistów stracił monopol na politykę środka" - komentuje Masłowski.

W jego ocenie wybory sygnalizują też utratę dotychczasowej roli ODS i CSSD na czeskiej scenie politycznej. "Przez długie lata udawało się Klausowi, ale też ludziom z socjaldemokracji przekonywać Czechów, że muszą wybierać między główną partią prawicową a główną partią lewicową, że jakikolwiek inny oddany głos będzie stracony. W tej chwili wyborcy zdecydowali inaczej" - wskazał politolog.

Przypomniał, że w obu stronnictwach miały miejsce konflikty: ze swoją partią ODS silnie poróżnił się Klaus, z socjaldemokracji odszedł i utworzył nową partię Milosz Zeman. "To może tłumaczyć, dlaczego największe partie straciły zaufanie" - uważa ekspert. Ponadto - dodaje - te "odruchy nacjonalistyczne, które mogły znaleźć się w największych partiach, lewicowej i prawicowej, teraz mniej trafiają w obawy społeczeństwa".

"Czesi teraz mniej boją się Unii Europejskiej, otwarcia na świat" - ocenia Nicolas Masłowski. (PAP)

awl/ ap/

Tagi: rząd, wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz