Notowania

wiadomości
24.04.2013 20:37

Premier: groźby strajków nie zatrzymają uelastyczniania czasu pracy

# dochodzą wypowiedzi uczestników posiedzenia KT, m.in. ministra pracy, szefa "S", pracodawców #

Podziel się
Dodaj komentarz

# dochodzą wypowiedzi uczestników posiedzenia KT, m.in. ministra pracy, szefa "S", pracodawców #

24.04. Warszawa (PAP) - Mimo grożenia strajkiem nie wycofamy się z projektu uelastyczniania czasu pracy, nie będzie powrotu do emerytur pomostowych, będą zmiany w tzw. umowach śmieciowych - zapowiedział premier Donald Tusk. Szef Solidarności nie wycofuje się z zapowiedzi protestów.

Komisja Trójstronna omawiała w środę m.in. rządowe projekty zmian w Kodeksie pracy (uelastycznienie czasu pracy poprzez wydłużenie do roku okresów rozliczeniowych, zmniejszenie stawek za godziny nadliczbowe), postulat Solidarności, by płaca minimalna stopniowo wzrastała do wysokości połowy przeciętnego wynagrodzenia, przywileje emerytalne oraz rządowy projekt tzw. ustawy antykryzysowej, która zakłada państwowe dotacje dla przedsiębiorstw dotkniętych kryzysem.

Związkowcy sprzeciwiają się uelastycznieniu czasu pracy. Solidarność do końca czerwca zdecyduje, w jakiej formie zaprotestuje przeciwko polityce rządu - czy będzie to strajk, czy też wielodniowa akcja protestacyjna w Warszawie. Przystąpienie do protestów rozważa też Forum Związków Zawodowych.

Premier zapewnił po spotkaniu, że rząd nie wycofa się z projektu uelastycznienia czasu pracy, bo został on już z dobrym skutkiem przetestowany. "Pamiętajmy, że to jest projekt, który już raz wprowadziliśmy w życie w roku 2009, czyli w tym pierwszym roku kryzysu, i według naszych obliczeń uratowaliśmy dzięki tym działaniom mniej więcej 100-120 tys. miejsc pracy" - powiedział Tusk.

"A więc jest naprawdę o co się bić i będę prosił, błagał, przekonywał partnerów, żeby zrozumieli, że tutaj jedyną intencją jest ochrona miejsc pracy i tworzenie miejsc pracy" - dodał. "Niezależnie od gróźb akcjami protestacyjnymi ja nigdy nie zgodzę się na takie działania, które mogłyby zwiększyć w Polsce bezrobocie" - powiedział premier.

Wśród możliwych "punktów stycznych" ze związkowcami wskazał regulacje dotyczące tzw. umów śmieciowych. "W maju będziemy redukowali szczególnie te najbardziej bulwersujące formy tzw. umów śmieciowych" - mówił premier. Dodał, że pojawiają się takie projekty jak: obłożenie składką wynagrodzeń członków rad nadzorczych czy diet.

Tusk zapowiedział, że będzie kontynuował "trudny dialog ze związkami zawodowymi", ale - zapewniał - nie przyjmie rozwiązań negatywnych dla rynku pracy "tylko dlatego, że ktoś będzie używał argumentu siły i strachu". "Nie powinienem być nawet godzinę dłużej premierem, gdybym podejmował negatywne dla Polaków decyzje z obawy przed jakąś akcją czy naciskiem ze strony związków zawodowych" - dodał premier.

Zadeklarował, że mniej więcej za miesiąc ma ponownie uczestniczyć w posiedzeniu Komisji Trójstronnej.

Z kolei szef Solidarności Piotr Duda zapowiedział, że aby jakiekolwiek rozmowy były kontynuowane, musi być spełniony warunek, którym jest wycofanie z Sejmu projektów wydłużenia okresu rozliczeniowego czasu pracy oraz podjęcie prac nad obywatelskim projektem w sprawie płacy minimalnej.

"Pan premier mówi, że nie będzie robił niczego pod dyktat związków zawodowych, a my musimy znosić już przez kilka lat dyktat rządu i premiera Tuska. W ramach organizacji związkowej rozmawiamy o proteście i strajku, robimy referenda w zakładach pracy, z kolegami z innych central związkowych ustaliłem kolejne nasze wspólne spotkanie. Procedura biegnie" - podkreślił Duda.

We wtorek sztab protestacyjny Solidarności zdecydował, że do czerwca potrwa w związku referendum w sprawie form protestów planowanych na wrzesień.

Według Dudy sytuacja jest obecnie patowa, ale - jak mówił - można tę procedurę zatrzymać. "Jak się dogadamy, ale my już się oszukiwać dalej nie pozwolimy i stawiać pod dyktatem" - powiedział. "Czy podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat to był dialog, czy dyktat? Wprowadzenie projektu ustawy o czasie pracy to dialog, czy dyktat?" - pytał. "Oczekujemy nie deklaracji, nie słów, ale czynów. A na razie ich nie ma" - zaznaczył Duda.

Pytany o przebieg spotkania powiedział, że ważne było to, że premier przyszedł i rozmawiał, a "atmosfera nie była taka, że skakaliśmy sobie do gardeł i była merytoryczna dyskusja". "Mam nadzieję, że kolejne spotkanie odbędzie się i będziemy rozmawiać. Ale mimo to my robimy swoje i już czekać nie będziemy, niczego zawieszać nie będziemy" - zapowiedział.

W ocenie szefa "S" w Polsce "nie ma dialogu trójstronnego, nie ma dialogu autonomicznego - związków z pracodawcami", a w obecnej formule Komisja Trójstronna nie ma sensu. "Kilka gorzkich słów o tym powiedzieliśmy. Zrobimy spotkanie z pracodawcami, żebyśmy wypracowali formułę, że Komisja nie jest jedynie punktem informacyjnym, gdzie rząd nas będzie informował o swoich kolejnych poczynaniach, tylko na tych spotkaniach będzie prowadzony prawdziwy dialog" - powiedział Duda.

Minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz przypomniał po spotkaniu KT, że dialog w sprawie czasu pracy był prowadzony bardzo szeroko w komisji przez cały 2012 rok. W jego ocenie takie stawianie rządu pod ścianą - albo wycofujemy się z tych propozycji i nie robimy protestu, albo nie wycofujemy się i protest jest - to nie jest dialog.

Zaznaczył, że dialog to nie jest spełnianie postulatów jednej ze stron, tylko szukanie najlepszych rozwiązań.

Jego zdaniem dziś rzeczą najważniejszą są miejsca pracy. "Moim zdaniem zmiany pozwalające - po uzgodnieniu z pracownikami - na wydłużenie okresu rozliczeniowego czasu pracy jest jednym z elementów utrzymania konkurencyjności polskiej gospodarki i ochrony miejsc pracy" - ocenił. "Te rozwiązania funkcjonowały w ustawie antykryzysowej" - przypomniał.

Prezydent PKPP "Lewiatan" Henryka Bochniarz uważa, iż deklaracja premiera, że chce on wrócić na kolejne posiedzenie, jest pozytywna. W jej ocenie jednak Komisja Trójstronna nie zdaje egzaminu. "Wygłaszanie oświadczeń i stawiane postulatów to jest droga donikąd. Zamiast stawiać rząd pod ścianą to my musimy usiąść i zastanowić się, czy Komisja jest potrzebna, jeśli tak, to w jakiej formule - bo w tej obecnej nie działa" - podkreśliła Bochniarz.

"Sama umówiłam się na spotkanie z przewodniczącym Dudą. Trzeba się poważnie wziąć do roboty i szukać rozwiązań" - oceniła szefowa Lewiatana. Duda potwierdził w rozmowie z PAP, że do takiego spotkanie w najbliższym czasie dojdzie.

W ocenie szefa OPZZ Jana Guza podczas środowego spotkania "podremontowaliśmy ten dom dialogu społecznego". "Premier wyraził wolę kontynuowania spotkania, a my zgłosiliśmy te propozycje, które przez lata zgłaszaliśmy. Premier te propozycje przyjął, z częścią się nie zgodził, z częścią będzie dalej pracował" - powiedział Guz. Dodał, że podczas kolejnego spotkania premier przyjedzie z konkretami i powie, co zrobi.

"Jeśli rząd nie podejmie decyzji, będziemy musieli zrobić drugi krok. Wtedy nie będziemy się przyłączać do żadnych demonstracji, tylko je zorganizujemy. Nasza cierpliwość i cierpliwość społeczeństwa się wyczerpuje" - powiedział Guz. "Ludzie wyjdą na ulice, a my staniemy na ich czele, bo taki mamy obowiązek" - dodał.

Również szef Forum Związków Zawodowych Tadeusz Chwałka uważa, że dialog społeczny w Polsce jest fasadowy. W jego ocenie tylko przez wycofanie projektów zmian w okresie rozliczeniowym czasu pracy będzie można uniknąć radykalizowania działań związków zawodowych i udowodnić, że celem rządu PO-PSL nie jest przerzucanie kosztów kryzysu gospodarczego wyłącznie na pracowników. "Wprowadzenie 12-miesięcznego okresu rozliczeniowego oraz elastycznych form czasu pracy cofa polskie stosunki pracy do XIX wieku" - uważa Chwałka.

Natomiast w ocenie pracodawców zmiana w rozliczaniu nadgodzin pozwoliłaby zwiększyć stabilność zatrudnienia. "Pracodawcy w pewnych miesiącach nie musieliby wypłacać postojowego, a w innych - 100 proc. dodatków za godziny nadliczbowe" - tłumaczył PAP ekspert PKPP "Lewiatan" Jeremi Mordasewicz. Wyliczył, że podniesienie pensji minimalnej powyżej 1800 zł, czego chcą związkowcy, oznaczałoby miesięczny koszt dla pracodawcy blisko 4 tys. zł, biorąc pod uwagę składki na ubezpieczenia społeczne, urlopy, absencje chorobowe i inne koszty związane z zatrudnieniem.

Trójstronna Komisja ds. Społeczno-Gospodarczych to instytucja dialogu społecznego, tworzona przez przedstawicieli rządu, organizacji pracodawców prywatnych i związków zawodowych.(PAP)

ago/ js/ pz/ bk/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz