Notowania

premier
24-11-2007 (10:09)

Premier: jestem gotowy przez 10 godzin odpowiadać na wszystkie pytania

Premier Donald Tusk powiedział w sobotę rano w Sejmie, że jest gotów odpowiadać na pytania, jakie zadali mu posłowie w trakcie piątkowej debaty nad expose szefa rządu. Zapytał jednak, czy w związku z tym marszałek Sejmu jest gotów przedłużyć czas przeznaczony na jego wystąpienie nawet do 10 godzin.

Podziel się
Dodaj komentarz

Premier Donald Tusk powiedział w sobotę rano w Sejmie, że jest gotów odpowiadać na pytania, jakie zadali mu posłowie w trakcie piątkowej debaty nad expose szefa rządu. Zapytał jednak, czy w związku z tym marszałek Sejmu jest gotów przedłużyć czas przeznaczony na jego wystąpienie nawet do 10 godzin.

"Wspólnie z moimi współpracownikami i ministrami bardzo pieczołowicie przygotowaliśmy odpowiedzi na te pytania, pracując całą noc" - stwierdził Tusk. "Jestem przygotowany do odpowiedzi na każde pytanie" - oświadczył.

Marszałek Sejmu przypomniał premierowi, że istnieje możliwość udzielenia przez rząd odpowiedzi pisemnej na pytania zadane w piątkowej debacie.

Tusk przystąpił jednak do odpowiedzi na pytania, zastrzegając, że jest gotów przerwać swe wystąpienie i odpowiedzieć posłom na piśmie, jeśli takie będzie oczekiwanie Sejmu.

Premier Tusk zapewnił w trakcie sobotniego wystąpienia w Sejmie, że oświadczenia majątkowe wszystkich ministrów jego rządu, a także sekretarzy i podsekretarzy stanu, będą jawne.

Pytanie o oświadczenia majątkowe ministrów, którzy nie są parlamentarzystami i w związku z tym nie mają obowiązku składać jawnego oświadczenia majątkowego - jak powiedział Tusk - zadał poseł PiS Andrzej Dera.

"Według mojej wiedzy ministrowie: (sprawiedliwości Zbigniew) Ćwiąkalski, (finansów Jacek) Rostowski, (rozwoju regionalnego Elżbieta) Bieńkowska są zdecydowani złożyć oświadczenie majątkowe" - powiedział Tusk. Dodał, że te osoby "debiutują" w roli ministrów, stąd "zwłoka" związana ze składaniem przez nich oświadczenia.

Premier podkreślił, że "48 godzin temu poinformował członków Rady Ministrów, że oczekuje od wszystkich jej członków, a także sekretarzy stanu, podsekretarzy stanu takiej dobrej praktyki i wszyscy przyjęli to bez dyskusji".

Ministrowie - przypomniał Tusk - "nie mają obowiązku złożenia oświadczenia majątkowego w formie jawnej, ale wyrazili zgodę i ujawnią".

"Ci członkowie Rady Ministrów, którzy z racji pełnionej funkcji albo mandatu parlamentarnego już wypełniali oświadczenie majątkowe, mieli łatwiejsze zadanie" - dodał Tusk.

Premier Donald Tusk oświadczył w sobotę w Sejmie, że to on, zgodnie z konstytucją i ustawami, będzie odpowiedzialny za służby specjalne. Jak zaznaczył, dwa lata pełnienia funkcji koordynatora ds. służb specjalnych przez Zbigniewa Wassermanna wystarczy do rezygnacji z tego stanowiska.

Szef rządu odniósł się w ten sposób do pytania, które Wassermann zadał mu w piątek podczas debaty po expose premiera.

Nawiązał również do pytania posłanki PiS Anny Sikory. Ocenił, że sugerowała ona, iż urząd pełnomocnika ds. zwalczania korupcji stworzono w jego rządzie specjalnie dla Julii Pitery. Tusk oświadczył, że stanowisko to utworzono w Kancelarii Premiera za rządów PiS dla Mariusza Kamińskiego, zanim został szefem CBA. "Nie zostało stworzone przez nasz rząd, natomiast uważam, że sprawa jest tak ważna, że chętnie wypełnimy to miejsce" - oznajmił.

Odpowiadając na pytanie Tadeusza Cymańskiego (PiS), czy rząd zamierza złożyć wniosek o przedłużenie polskiej misji w Iraku na 2008 rok, Tusk odpowiedział, że złożenie wniosku o przedłużenie misji będzie konieczne w związku z tym, iż poprzednia władza "nie podjęła żadnych przygotowań", by możliwe było wycofanie wojsk z Iraku od stycznia 2008 roku. - Nie przygotowała tego, mimo że wiedziała, że będą wcześniejsze wybory, a potencjalni następcy chcą wycofania wojsk - dodał.

"W tej sprawie nie mam najmniejszej ochoty na dykteryjki ani drobne złośliwości" - zaznaczył Tusk. "W tej sprawie jest tylko jedno pytanie - kto zaniechał przygotowań, nie składając wniosku o przedłużenie mandatu, aby sprawnie przeprowadzić tę trudną politycznie i logistycznie akcję" - podkreślił premier.

Donald Tusk powiedział, że zobowiązał szefów MSZ i MON do precyzyjnego określenia, na jakim etapie są negocjacje w sprawie instalacji w Polsce elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Zapewnił, że Polska będzie prowadzić konsultacje w sprawie tarczy nie tylko z Amerykanami, ale także partnerami europejskimi.

Premier powiedział, że nie ma ostatecznej decyzji co do instalacji w Polsce elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej, ale rząd jest przekonany o wadze tego przedsięwzięcia.

"Mamy tylko pewien kłopot z ustaleniem dotychczasowych efektów negocjacji polskiego rządu ze stroną amerykańską. Był pewien kłopot z otrzymaniem takiej informacji. Doszło nawet do tej słynnej anegdotycznej sprawy, gdzie zainteresowana gmina w województwie pomorskim otrzymała korespondencyjnie od ambasady amerykańskiej więcej informacji niż Sejm od polskiego rządu" - stwierdził Tusk.

Poinformował, że zobowiązał szefów MSZ i MON, aby "możliwe uporządkować i zdefiniować precyzyjnie na jakim etapie są negocjacje, jak wyglądają tajne zobowiązania w tej sprawie, jakie są prawdziwe skutki ewentualnej instalacji". "Będziemy podejmowali te decyzje, ale z jak najlepszą wolą" - zapewnił szef rządu.

Odniósł się też do pytań posłów o konsultacje w sprawie tarczy nie tylko ze stroną amerykańską, ale i z innymi partnerami. "Nie może być tak i nie będzie tak, że o instalacji, która ma być w Polsce, będą rozstrzygać np. państwa trzecie w rozmowach miedzy sobą, a my zrezygnujemy z konsultacji z partnerami NATO-wskimi, europejskimi czy z naszymi sąsiadami" - powiedział Tusk.

"Mówiąc wprost: jeśli - a mieliśmy przecież tego świadomość - strona amerykańska konsultuje i rozmawia, także o problemach tarczy antyrakietowej, np. z Rosją, to wydaje się dziś rzeczą pilną i jak najbardziej zasadną, aby o tarczy antyrakietowej, a więc instalacji, która ma być w Polsce, Polska rozmawiała nie tylko w relacji z Amerykanami" - dodał premier.

Podkreślił, że rząd chce podjąć w kwestii tarczy "wreszcie w pełni świadomą skutków i w pełni suwerenną decyzję". "Skończymy z tajemnicami, które nie mogą być tajemnicą wobec polskiej opinii publicznej, bo to będą decyzje, które decydują o bezpieczeństwie Polaków, a nie rządu" - dodał Tusk.

Rząd PO-PSL podpisze Traktat Reformujący Unii Europejskiej, w tym Kartę Praw Podstawowych, w wynegocjowanej wcześniej formule - powiedział premier Donald Tusk, odpowiadając na pytania posłów.

"Pojedziemy do Lizbony i do Brukseli podpisać Traktat Reformujący i Kartę Praw Podstawowych, ale w pewnej formule, którą polska strona wynegocjowała" - mówił premier.

Podkreślił, że chciałby uspokoić posłów lewicy, iż "nie ma praktycznych skutków podpisania lub niepodpisania w takiej lub innej formie Karty Praw Podstawowych", jeśli chodzi o prawa obywatelskie.

Tusk zaznaczył, że Karta dotyczy nie tylko podstawowych praw i wolności obywatelskich.

W piątek Tusk zapowiedział, że Polska podpisze Traktat Reformujący wraz z protokołem brytyjskim, który ogranicza stosowanie Karty Praw Podstawowych (w zakresie praw pracowniczych).

Podczas piątkowej debaty nad expose szef klubu LiD Wojciech Olejniczak skrytykował Tuska za zapowiedź podtrzymania negatywnego stanowiska poprzedniego rządu w kwestii przyjęcia przez Polskę Karty Praw Podstawowych. "Domagamy się podpisania Karty Praw Podstawowych, żeby Polska była krajem nowoczesnym, a jej obywatele pod każdym względem wolni" - podkreślił polityk.

"Dlaczego Platforma Obywatelska zmieniła w tej sprawie zdanie, w sprawie Karty Praw Podstawowych? Kogo się boicie? Boicie się PiS, boicie się prezydenta, boicie się biskupów?" - pytał w piątek Olejniczak.

Podkreślił, że Karta to "konstytucja praw obywatelskich". "Prawami obywatelskimi nie wolno handlować" - przestrzegał. Przekonywał jednocześnie, że wbrew temu, co Tusk powiedział w expose, najważniejszy nie jest kapitał i własność, a człowiek, jego godność i równość.

Premier Donald Tusk, odpowiadając na pytania posłów zadane mu w debacie nad expose, podkreślił, że jego rząd nie zmienia krytycznego stanowiska poprzedników wobec niemiecko-rosyjskiej inwestycji w Gazociąg Północny. Zapewnił również, że nie ma decyzji o zmianie lokalizacji bądź zaniechaniu budowy gazoportu.

"Nasz rząd nie zmienia stanowiska poprzedników wobec Gazociągu Północnego. Będziemy jednak starali się dużo skuteczniej działać, aby zapewnić bezpieczeństwo energetyczne, także w kontekście +rury północnej+" - mówił Tusk.

Jak zaznaczył, jego rząd chce skończyć z polityką "wyłącznie wyrażania niezadowolenia" w sprawie niemiecko-rosyjskiego gazociągu. Podkreślił, że chciałby "uzyskać konkretne efekty w tej sprawie".

Szef rządu zapewnił także, że nie jest przygotowywana decyzja o zmianie lokalizacji czy zaniechaniu budowy gazoportu.

Posłowie pytali Tuska także o rurociąg Odessa-Brody-Gdańsk. "To nie jest proste zadanie, ale chciałbym, żebyśmy możliwie szybko zakończyli trochę zawstydzającą debatę, czy ma być czy nie być i podjąć w ciągu najbliższych miesięcy decyzję, czy to jest projekt możliwy" - odpowiedział premier.

Tusk chciałby, aby jego rząd "poważniej niż do tej pory potraktował węgiel jako sposób dywersyfikacji źródeł energii". "Jesteśmy przekonani, że węgiel, a co za tym idzie kopalnie i górnicy, to też atut polskiej gospodarki, szczególnie w kontekście naszego ciągłego problemu z bezpieczeństwem energetycznym" - powiedział szef rządu.

Podkreślił, że jego rząd chce spowodować, aby "polski węgiel stał się jednym z realnych źródeł dywersyfikacji źródeł energii". Jak zapewnił, "to się opłaci z każdego powodu".

Chcemy dać więcej władzy, więcej pieniędzy wszystkim szczeblom samorządów, kosztem biurokracji centralnej - zadeklarował w czasie sobotniego wystąpienia w Sejmie premier Donald Tusk (PO). Premier dodał, że rząd PO-PSL "nie przewiduje inicjatywy utworzenia województwa środkowopomorskiego".

Jak mówił, intencją rządu PO-PSL jest, "by wreszcie w Polsce nie dublowały się instytucje, urzędy, a co za tym idzie - wydatki publiczne". Według niego, administracja na szczeblu wojewódzkim jest "rozdęta".

"Urzędy wojewódzkie i wojewoda powinni zredukować swoją rolę" - ocenił Tusk. "PO i PSL wolą więcej zaufania deklarować wobec samorządu terytorialnego" - podkreślił szef rządu. Jak powiedział, PO i PSL mają inny pogląd w tej kwestii niż prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Tusk zauważył, że szef PiS Jarosław Kaczyński z sejmowej mównicy "podkreślał, jak wielkie znaczenie dla PiS-u ma wzmocnienie władzy centralnej i jak ograniczone zaufanie ma do władzy samorządowej".

Premier przyznał, że przekazanie części kompetencji do samorządu spowoduje mniejsze zatrudnienie w urzędach wojewódzkich. Zapewnił, że ci urzędnicy, którzy są niezbędni, znajdą zatrudnienie w samorządach wojewódzkich.

Tusk odniósł się też do pytań w sprawie ewentualnych reform samorządowych - powiatowej bądź wojewódzkiej. "Nie jesteśmy zwolennikami żadnych rewolucji w tej mierze" - powiedział.

"Ten rząd nie przewiduje inicjatywy utworzenia kolejnego województwa - środkowopomorskiego i proszę o wybaczenie tych wszystkich, którzy są tym zainteresowani. Rozum, uczciwość każe nam powiedzieć, że z punktu widzenia tamtej części Polski (...) zmiany granic województw nie byłyby czymś pożądanym".

"Nadszedł czas, by Polska przestała być rekordzistą jeśli chodzi o ilość i tempo nieustannych zmian" - mówił Tusk.(PAP)

Tagi: premier, wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz

Wybrane dla Ciebie