Notowania

prokuratura
24.04.2009 09:39

Prokuratura: twórca "Biofermu" nie został zatrzymany w Chile

Poszukiwany w związku z aferą "Biofermu" Tomasz Wróblewski nie został zatrzymany w Chile. Taka informacja od chilijskich władz dotarła do krakowskiej prokuratury - powiedziała PAP w piątek jej rzeczniczka Bogusława Marcinkowska.

Podziel się
Dodaj komentarz

Poszukiwany w związku z aferą "Biofermu" Tomasz Wróblewski nie został zatrzymany w Chile. Taka informacja od chilijskich władz dotarła do krakowskiej prokuratury - powiedziała PAP w piątek jej rzeczniczka Bogusława Marcinkowska.

Krakowska prokuratura okręgowa w lutym wystąpiła do Ministerstwa Spraw Zagranicznych o sprawdzenie, czy poszukiwany w aferze "Biofermu" Tomasz Wróblewski został zatrzymany w Chile.

O tym, że Wróblewski, podejrzany o oszukanie ponad 20 tys. osób i wytransferowanie z kraju ponad 8 mln zł w tzw. aferze Biofermu, został zatrzymany w Chile, informowała w lutym "Gazeta Wyborcza". Według niej, Wróblewski uczestniczył w Chile w podobnym oszustwie.

Jak się wówczas okazało, żadne informacje na ten temat nie dotarły do Prokuratury Okręgowej w Krakowie i Małopolskiej Komendy Wojewódzkiej Policji, nie posiadał ich także Interpol ani Ministerstwo Sprawiedliwości. Prokuratura zapowiadała, że w przypadku potwierdzenia tożsamości Wróblewskiego podejmie kroki w celu sprowadzenia go do kraju i postawienia przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Wystąpiła do Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Ministerstwa Sprawiedliwości o sprawdzenie, czy Wróblewski został zatrzymany.

"Uzyskaliśmy odpowiedź, że poszukiwany Tomasz Wróblewski nie był zatrzymany w Chile" - powiedziała PAP prok. Marcinkowska.

Krakowska firma "Bioferm" działała od lipca do października 1993 r. Zachęcani perspektywą dużego zysku współpracownicy kupowali od niej po 8 mln (starych) złotych tzw. aktywator, z którego w domu wyrabiali susz białkowy. Miał on być stosowany do produkcji kosmetyków. Niektórzy współpracownicy "Biofermu" zainwestowali w aktywator setki milionów ówczesnych złotych.

W październiku 1993 r. krakowski Sanepid stwierdził, że aktywator może być szkodliwy dla zdrowia. "Bioferm" zaprzestał działalności i nie wypłacił zobowiązań wobec współpracowników. Wróblewski sprzedał firmę fikcyjnej osobie i wyjechał z kraju.

W 1995 r. prokuratura rozesłała za nim, jako podejrzanym o oszukanie ponad 20 tys. osób i wytransferowanie z kraju 8 mln 286 tys. dolarów USA, międzynarodowy list gończy. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej, Wróblewski jest ścigany Europejskim Nakazem Aresztowania. Zarzuty dotyczące afery "Biofermu" przedawnią się w 2013 roku.

Mechanizm działania "Biofermu" jest podobny do opisywanej w lutym przez agencję Reutera chilijskiej piramidy finansowej. Jak informowała agencja, francuskie organa ścigania prowadzą śledztwo w sprawie oszukania tysięcy osób w Chile przez Francuzkę Gilberte van Erpe, która obiecywała krociowe zyski z produkcji "magicznego sera" na potrzeby przemysłu kosmetycznego.

66-letnia Van Erpe została aresztowana w ub. roku w Nicei w związku z oskarżeniami o zorganizowanie piramidy finansowej, na której zarobiła 30 mln euro. Dwaj jej współpracownicy zostali zatrzymani w Chile w 2006 r., gdy afera wyszła na jaw. Według "Gazety Wyborczej", jednym z tych współpracowników mógł być podejrzany o wyłudzenia Tomasz Wróblewski, twórca "Biofermu". (PAP)

hp/ pz/ jra/

Tagi: prokuratura, wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz