Notowania

wiadomości
28.06.2011 14:56

Śląskie: Strażacy ze Świętochłowic dostali drugi skokochron

Urządzenie chroniące przed skutkami upadków z dużych wysokości, tzw. skokochron, otrzymała we wtorek straż pożarna ze Świętochłowic (Śląskie) od jednego z producentów sprzętu ratunkowego.

Podziel się
Dodaj komentarz

Urządzenie chroniące przed skutkami upadków z dużych wysokości, tzw. skokochron, otrzymała we wtorek straż pożarna ze Świętochłowic (Śląskie) od jednego z producentów sprzętu ratunkowego.

Jak poinformował PAP młodszy kapitan Ireneusz Żywica ze świętochłowickiej straży pożarnej, to od wtorku drugie takie urządzenie w zasobach tamtejszych strażaków. Pierwsze wykorzystano m.in. podczas niedawnego tragicznego pożaru w dzielnicy Lipiny - choć po tej akcji zostało wysłane do naprawy, ma wrócić do jednostki lada dzień.

W pożarze kamienicy w Lipinach, do którego doszło 17 czerwca, zginęło 5 osób, a 7 zostało rannych. Jedna z ofiar zginęła wskutek obrażeń odniesionych po skoku z drugiego piętra na chodnik - według relacji strażaków, mimo próśb nie czekała na podstawienie wykorzystywanego w akcji skokochronu, używanego w tym czasie przez innych poszkodowanych.

Po tragicznym pożarze w mediach pojawiły się głosy, że strażacy podczas akcji m.in. nie dysponowali wystarczającym sprzętem. Oni sami na łamach Dziennika Zachodniego przyznawali, że po przyjeździe na miejsce stawiali skokochron tam, gdzie ludzie stali w oknach, ale udzielenie pomocy wszystkim jednocześnie było niemożliwe.

Drugi skokochron dostarczyła we wtorek świętochłowickiej straży pożarnej firma Lubawa. Warte ponad 20 tys. zł urządzenie minimalizuje skutki skoków z wysokości do 16 metrów. Jego konstrukcja oparta jest na pneumatycznym stelażu z gumowanej tkaniny gazoszczelnej. Wewnątrz stelażu znajdują się komory powietrzne z niewielkimi otworami. Urządzenie rozkłada się samoczynnie w niespełna minutę po otwarciu podłączonej do komór stelażu butli ze sprężonym powietrzem.

Podczas lądowania skaczącej osoby pneumatyczny stelaż ugina się, a objętość komór zmniejsza się, amortyzując upadek. Powietrze, które pod siłą nacisku wydobywa się przez boczne otwory, po odciążeniu skokochronu wraca tą samą drogą, a urządzenie samo się podnosi w ciągu do 20 sekund. Prócz tego częstotliwość skakania określa czas potrzebny do zejścia ze skokochronu kolejnych skaczących osób.

Tragiczny w skutkach pożar wybuchł na klatce schodowej w stojącej w zwartej zabudowie kamienicy 17 czerwca po godz. 1.30. Ogień przepalił drzwi i uniemożliwił mieszkańcom wydostanie się z budynku, dlatego strażacy starali się ewakuować ich przez okna. W pożarze spaliło się sześć mieszkań, zawaliła się też część klatki schodowej. W akcji wzięło udział 18 zastępów strażackich.

Śledztwo w sprawie pożaru prowadzi chorzowska prokuratura. Dla jego przebiegu istotna będzie opinia biegłych z zakresu pożarnictwa, której śledczy spodziewają się najwcześniej w drugiej połowie tego tygodnia. Jak mówiono po tragedii, wstępnie za najmniej prawdopodobną specjaliści uznali zwarcie w instalacji elektrycznej, bardziej prawdopodobne jest zaprószenie ognia lub podpalenie.(PAP)

mtb/ mab/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz