Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
tusk
08.09.2007 10:22

Tusk nie wyklucza, że w przypadku wygranej PO, zostanie premierem

Szef PO Donald Tusk nie wyklucza, że jeśli Platforma wygra nadchodzące przedterminowe wybory parlamentarne, to on zostanie premierem. W sobotniej rozmowie w radiu RMF FM zastrzegł jednak, że nie chce składać w tej sprawie jednoznacznej deklaracji, bo najpierw trzeba wygrać te wybory.

Podziel się
Dodaj komentarz

Szef PO Donald Tusk nie wyklucza, że jeśli Platforma wygra nadchodzące przedterminowe wybory parlamentarne, to on zostanie premierem. W sobotniej rozmowie w radiu RMF FM zastrzegł jednak, że nie chce składać w tej sprawie jednoznacznej deklaracji, bo najpierw trzeba wygrać te wybory.

Zapytany kto będzie premierem ewentualnego rządu Platformy Tusk odpowiedział: "Niewykluczone, że ja. Ale najpierw muszę wygrać wybory".

"Dlaczego unikam tego rodzaju jednoznacznych deklaracji? Z bardzo prostego powodu: Polacy nauczyli także mnie - i to dość dotkliwie - że nie akceptują polityków, którzy rozdają posady, nominacje i stołki zanim dostali rzecz najważniejszą - czyli nominację od wyborców" - powiedział szef PO.

Zapytany kto będzie ministrem spraw zagranicznych, jeśli to PO będzie po wyborach tworzyć rząd, Tusk odpowiedział, że "to nie jest miejsce i moment, żeby dzisiaj prezentować skład Rady Ministrów".

Tusk był pytany także o doniesienia medialne, że Platforma proponuje start ze swoich list w wyborach takim m.in. politykom jak b. premier Jerzy Buzek, b. premier Kazimierz Marcinkiewicz, b. szef MON Radosław Sikorski.

"Dzisiaj mówię do wszystkich polityków, także do tych, którzy byli związani niedawno z PiS i powtórzę te słowa sprzed kilkunastu dni: każdy kto widzi, co w Polsce się dzieje i jest przyzwoity i odpowiedzialny za Polskę nie powinien współpracować z PiS. I te nazwiska, które pan wymienił, to są także potencjalni kandydaci Platformy" - powiedział Tusk.

Jak dodał, Buzek - obecnie europoseł PO - to "jeden z wybitnych patronów Platformy". "Natomiast bardzo też odpowiedzialny człowiek. I muszę go przekonać, że raz w życiu może zrezygnować z mandatu, który pełni dziś, czyli eurodeputowanego i będę starał się go przekonać" - powiedział Tusk.

Na pytanie, czy ma na tyle siły politycznej by "ściągnąć" z Londynu Marcinkiewicza - który jest obecnie dyrektorem w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju - szef PO stwierdził, że nie będzie "nikogo kaperował na siłę".

"To nie może być jakieś szczególne poświęcenie, jakaś szczególna pokuta kandydować w wyborach do Sejmu. Ja ciągle wierzę mimo wszystko, że jest to zaszczyt, żeby ubiegać się o głosy ludzi. Kto będzie chciał, będzie przyzwoity i zrozumie jedną rzecz: wszyscy razem powinniśmy doprowadzić do zmiany tego układu i do wyboru lepszej władzy" - mówił Tusk. (PAP)

esl/ mok/

Tagi: tusk, wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz