Notowania

wiadomości
08.02.2013 22:03

Tusk szczęśliwy ze 105,8 mld euro z UE w tym 300 mld zł na spójność

# dochodzi więcej informacji z konferencji prasowej m.in. dot. polityki rolnej i negocjacji #

Podziel się
Dodaj komentarz

# dochodzi więcej informacji z konferencji prasowej m.in. dot. polityki rolnej i negocjacji #

08.02. Bruksela (PAP) - Z budżetu UE na lata 2014-20 Polska otrzyma 105,8 mld euro, w tym na politykę spójności 72,9 mld euro, a na politykę rolną 28,5 mld euro; Polska największym beneficjentem UE. To jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu - mówił premier po szczycie.

"Jesteśmy zmęczeni, jesteśmy równocześnie bardzo szczęśliwi. Dla mnie to jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu, bo nie sądzę, żebym jeszcze kiedykolwiek w przyszłości mógł coś tak wielkiego dla Polski zrobić" - powiedział w piątek na konferencji prasowej w Brukseli po zakończeniu trwającego grubo ponad dobę maratonu negocjacyjnego Donald Tusk.

Jak podkreślił, całościowy budżet UE na lata 2014-2020 jest mniejszy w porównaniu z poprzednim, jednak Polska otrzyma więcej środków. Wyjaśniał, że podczas gdy kończąca się perspektywa wynosiła 1035 mld euro, to ta, która zacznie się w przyszłym roku, będzie opiewała na sumę 997 mld euro.

Budżet na lata 2014-20 przewiduje wydatki na poziomie 960 mld euro w tzw. zobowiązaniach oraz 908,4 mld euro w tzw. płatnościach. Suma podawana przez premiera zawiera też instrumenty pozabudżetowe, takie jak np. Europejski Fundusz Solidarności, fundusz globalizacyjny dla zwalnianych pracowników oraz pomoc dla krajów trzecich.

"W sytuacji, gdy Europa postanowiła oszczędzać, fakt, że Polska uzyskała wyraźnie większy budżet niż w latach mijających, jest naszym największym sukcesem (...). Polska jest największym beneficjentem ze wszystkich 27 państw UE" - oświadczył premier. Mówił, że politycy z innych państw patrzyli na polską ekipę z respektem.

Zwrócił uwagę, że środki dla Polski w tym mniejszym budżecie dla całej Unii będą większe o 4 mld euro. "Mieliśmy 102 mld euro na lata 2007-2013, teraz uzyskaliśmy poziom 106 mld euro" - mówił. Ze względu na oszczędności i kryzys cała Europa ma budżet mniejszy o 38 mld euro.

Jeśli chodzi o wpłaty naszego kraju do wspólnej unijnej kasy, to mogą one wynosić w latach 2014-2020 około 3,7-3,8 mld euro rocznie - dowiedziała się PAP w źródłach unijnych.

Premier przypominał zobowiązanie z kampanii wyborczej do uzyskania na politykę spójności 300 mld zł. Jak zaznaczył, wynegocjowany budżet daje nam nawet wyższą sumę (będzie to też zależeć od kursu euro); według kursu NBP ze środy było to 303,6 mld zł. "Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że w tej sprawie wywiązaliśmy się (z obietnicy - PAP) z wyraźnym plusem. Jest ponad 300 miliardów" - mówił szef rządu.

W porównaniu do perspektywy finansowej, która kończy się w tym roku, na politykę spójności otrzymujemy prawie 4 mld euro więcej, czyli 72,9 mld euro.

Wszystkie te wyliczenia kancelaria premiera zamieściła na swojej stronie internetowej w postaci krótkiej prezentacji.

Z koperty na Wspólną Politykę Rolną Polska otrzyma 28,5 mld euro, czyli - jak przeliczał premier - 118,8 mld zł. W porównaniu do lat 2007-2013 to ok. 1,5 mld więcej. Tusk przyznał jednak, że tracimy w dziale na rozwój obszarów wiejskich ok. 3 mld euro. Z kolei w dopłatach bezpośrednich dla rolników odnotowujemy wzrost.

Wraz z końcem obecnej perspektywy finansowej kończy się też możliwość uzupełniania dopłat bezpośrednich dla rolników z budżetów narodowych. Przywódcy unijni znaleźli jednak inne mechanizmy zwiększania dopłat, dzięki czemu polscy rolnicy nie dostaną mniejszych płatności.

Minister rolnictwa Stanisław Kalemba poinformował, że Polska otrzyma ponad 10 mld euro na rozwój obszarów wiejskich, co oznacza, że mimo cięć, będziemy na pierwszym miejscu pod tym względem ze wszystkich państw UE. Za nami są Włochy, które mają ok. 750 mln euro mniej.

Podkreślił, że płatności bezpośrednie dla rolników nie spadną w najbliższych latach, a do 2020 r. mają dojść do około 255-260 euro na hektar (zbliżanie się do średniej UE). Dodatkowo na wieś ma trafić więcej środków z polityki spójności m.in. na drogi lokalne.

Premier poinformował, że Polska otrzyma też pieniądze dla młodych bezrobotnych (dostaną je te regiony, gdzie bezrobocie wśród młodzieży przekracza 25 proc.).

"Polska jest pierwsza w całej Europie, jeśli chodzi o środki europejskie w całości, Polska jest pierwsza w całej Europie, jeśli chodzi o środki spójności, Polska jest pierwsza w całej Europie, jeśli chodzi o ilość pieniędzy z obszarów wiejskich" - cieszył się Tusk.

Polskiej ekipie udało się też wynegocjować, że VAT płacony przez m.in. samorządy przy okazji inwestycji finansowych przez UE będzie mógł być pokrywany ze środków unijnych (tzw. kwalifikowalność VAT). Premier wyjaśnił, że to daje wymierną korzyść w wysokości prawie 7 mld euro. Dodał, że skorzysta z tego też budująca drogi GDDKiA.

Premier relacjonował, że w ostatnich godzinach negocjacji najbardziej obawiał się, że bardzo dobre pozycje dla naszego kraju nie "zostaną skonsumowane", bo inne kraje nie dogadają się między sobą i nie będzie budżetu. Obawiał się też, że inne stolice będą chciały "oskubać" Polskę, by sfinansować prezenty niezbędne, by doszło do kompromisu. Ostatecznie udało się przed tym nasz kraj uchronić.

Premier ocenił, że wielkie znaczenie dla ostatecznego wyniku negocjacji miała praca nad lepszymi relacjami Polski z Francją. Przypomniał zasługi na tym polu prezydenta Bronisława Komorowskiego, który niedługo przed szczytem spotkał się z prezydentem Francji Francois Hollande'em. Dodał, że bardzo ważna byłą też tzw. grupa przyjaciół polityki spójności, której nasz kraj był nieformalnym liderem.

Odnosząc się do stanowiska Wielkiej Brytanii, którą najgłośniej domagała się redukcji, premier podkreślił, że szef brytyjskiego rządu David Cameron uszanował porozumienie, że cięcia nie dotykają polityki spójności i polityki rolnej. "W tym momencie to twarde stanowisko Camerona z punktu widzenia polskich interesów nie było już takim poważny zagrożeniem" - relacjonował Tusk. Jak dodał, w ostatnich godzinach premier Wielkiej Brytanii okazał się bardzo konstruktywnym partnerem.

Zdaniem Tuska bliskie prawdy są opinie, że z kształtu nowego budżetu najbardziej zadowolone mogą być Londyn i Warszawa, bo ważne dla Brytyjczyków cięcia jednak były, ale nie dotknęły Polaków.

Szef rządu dedykował środki, jakie dla Polski przewiduje nowy budżet UE w ramach funduszy spójności, rozwoju obszarów wiejskich oraz innych polityk europejskich, polskim bezrobotnym.

"Jestem głęboko przekonany, że nie ma lepszego sposobu na tworzenie miejsc pracy w Polsce jak inwestowanie tak wielkich europejskich środków w cele rozwojowe. Środki europejskie są najlepszą gwarancją rozwoju i nie można ich przejadać. Trzeba je w przygniatającej większości inwestować w rozwój" - zaznaczył Tusk.

"To w tej perspektywie kilku lat nawet w ciężkiej kryzysowej sytuacji powinno radykalnie wpłynąć na rynek pracy w Polsce" - dodał premier. Wyraził przekonanie, że dzięki tym pieniądzom, oraz odpowiednim działaniom, rząd będzie w stanie doprowadzić do możliwie szybkiej poprawy na rynku pracy.

Premier odnosił się też do komentarzy opozycji, co do wyników szczytu. "Jest postęp, bo mogli wnioskować o karę śmierci dla nas z tytułu zbyt małych pieniędzy, a pojawiło się coś na kształt nawet wymuszonych, ale słów uznania i gratulacji" - mówił. Dodał jednak, że szef SLD Leszek Miller bardzo jednoznacznie wsparł go przed wyjazdem do Brukseli.

Tusk przewiduje, że wbrew groźbom szefa Parlamentu Europejskiego Martina Schulza PE nie będzie chciał zablokować zawartego w piątek porozumienia, ale "na pewno da wyraz swojemu niezadowoleniu" z powodu cięć. Jego zdaniem, jeśli budżet będzie się jeszcze w negocjacjach z PE zmieniał, "to wyłącznie w górę", co jest korzystne z polskiego punktu widzenia.

Premier wystąpił na konferencji pasowej obok wielkiego tortu, który wyglądał jak ułożone w wielki stos banknoty euro. Dziękując pracownikom polskiego przedstawicielstwa przy UE za pracę, osobiście ukroił i rozdał kilka kawałków. Sukces negocjacyjny został też uczczony lampką szampana.

Już po konferencji prasowej w luźniejszej rozmowie przy torcie premier mówił, że prawie 40 godzin na nogach pomogły mu przetrwać kawy i napoje energetyczne, ale tak naprawdę najbardziej pobudzała adrenalina. Żartował, że mimo próby nie udało mu się zdrzemnąć w pokoju naszej delegacji, bo na sofie obok chrapał szef jego kancelarii Tomasz Arabski.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)

stk/ jzi/ luo/ kot/ bk/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz