Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Ukazała się biografia Gabriela Garcii Marqueza

0
Podziel się

17 lat zajęło Gerardowi Martinowi zbieranie materiałów do opowieści o życiu
Gabriela Garcii Marqueza, jedynej biografii, którą zaaprobował sam bohater. Ponad 600-stronicowa
książka pt. "Gabriel Garcia Marquez. Życie" właśnie trafiła do polskich księgarń.

bEgdPigR

17 lat zajęło Gerardowi Martinowi zbieranie materiałów do opowieści o życiu Gabriela Garcii Marqueza, jedynej biografii, którą zaaprobował sam bohater. Ponad 600-stronicowa książka pt. "Gabriel Garcia Marquez. Życie" właśnie trafiła do polskich księgarń.

"Aby stworzyć tę biografię przeprowadziłem około 300 wywiadów" - wspomina Martin, który rozmawiał nie tylko ze swoim bohaterem, członkami jego rodziny i przyjaciółmi, ale także Fidelem Castro i Mariem Vargasem Llosą. Napisał ponad dwa tysiące stron i 6 tys. przypisów, kiedy zdał sobie sprawę, że przy takiej pieczołowitości być może nigdy tej książki nie ukończy. "To więc, co leży przed czytelnikiem, jest skróconą wersją o wiele dłuższej biografii, prawie ukończonej, którą zamierzam opublikować za kilka lat" - pisze Martin. Marquez, który sam przez wiele lat pracował jako dziennikarz, ma pełen dystansu stosunek do biografów. Martina jednak zaakceptował. "No cóż, przypuszczam, że każdy szanujący się pisarz powinien mieć angielskiego biografa" - powiedział pisarz.

"W gruncie rzeczy nie jestem ani nie będę nikim więcej niż jednym z szesnaściorga dzieci telegrafisty z Aracataki" - powiedział kiedyś noblista, który pełnymi garściami czerpał z historii swej rodziny. Skomplikowane losy Buendiów ze "Stu lat samotności", zawikłane układy pomiędzy legalnymi a nieślubnymi dziećmi, honorowe zabójstwa, zakładanie miasta, mezalianse - to wszystko wydarzyło się naprawdę, tyle że w rodzinie Garcii Marqueza.

bEgdPigT

Gabito, jak pieszczotliwie nazywano przyszłego noblistę w dzieciństwie, przez długi czas wychowywał się pod opieką dziadków w małym karaibskim miasteczku Aracataca, które stanie się pierwowzorem Macondo ze "Stu lat samotności". Biograf odnajduje zresztą w bliskiej rodzinie całą galerię postaci z powieści Marqueza. Jego dziadek uwieczniony został jako pułkownik Aureliano Buendia, babcia - to Ursula. Zadziwiająco realistyczny jest opis samego domu dziadków, prawdziwa jest nawet informacja o wielkim drzewie na dziedzińcu.

Przełomem w życiu Marqueza było rozpoczęcie nauki w szkole średniej w Bogocie. Przyzwyczajony do gorącego klimatu wybrzeża chłopiec w położonym w wysokich górach mieście czuł się bardzo źle - nieustannie marzł i przymierał głodem. Marquez do końca życia nie polubi stolicy Kolumbii i nigdy nie zdecyduje się zamieszkać tam na dłużej. Jako nastolatek poznał swoją przyszłą żonę - Mercedes Barcha - która miała wówczas zaledwie dziewięć lat. Marquez juz wtedy postanowił, że z nią się ożeni.

Martin prowadzi czytelnika przez kolejne wydarzenia w życiu pisarza - studia, pierwsze próby dziennikarskie, wyprawę do Europy i głodowanie w Paryżu, emigrację do Stanów Zjednoczonych i Meksyku, narodziny dwójki synów. Przed wydaniem "Stu lat samotności" Marquez pracował na dwu etatach w dwu meksykańskich brukowcach, co pochłaniało całą jego energię i ledwie zapewniało byt rodzinie. Pewnego dnia pisarz zaryzykował wszystko - rzucił pracę i na 18 miesięcy zamknął się w swojej pracowni, aby pisać "Sto lat samotności". Rodzina żyła w tym czasie z wyprzedaży kolejnych sprzętów domowych. Ostatnie sztuki - piecyk i suszarka do włosów - poszły do lombardu, aby opłacić wysłanie rękopisu do wydawcy.

Poświęcenie stokrotnie się jednak opłaciło. Marquez, który już wcześniej wydał kilka książek m.in. "Szarańczę", "Nie ma kto pisać do pułkownika" uchodził za zdolnego pisarza, ale nie był zbyt popularny. Dopiero "Sto lat samotności" przyniosło mu sławę. W 1982 roku Marquez jako pierwszy pisarz latynoamerykański otrzymał literacką nagrodę Nobla. Aby wyrazić swoją solidarność z Trzecim Światem pisarz nie chciał założyć smokingu i w Sztokholmie paradował w karaibskiej koszuli zwanej guayaberą. Na tle reszty uczestników ceremonii ubranych we fraki Marquez wyglądał jakby był w bieliźnie.

bEgdPigZ

Dużą część książki zajmuje opis przyjaźni Marqueza z Fidelem Castro. Marquez opublikował "Plying the Words", niezwykle ciepły portret kubańskiego dyktatora, w którym opisał Castro jako "emanującego nieodpartym, uwodzicielskim czarem", uroczego rozmówcę i niezawodnego przyjaciela. W oczach Marqueza Castro jest "jednym z największych idealistów naszych czasów". Gerard Martin uważa, że Marquez dostrzega w Castro postać bardziej literacką niż autentycznego dyktatora, bardzo podobną do całej galerii wojskowych z powieści Marqueza, takiego jak pułkownik Aureliano Buendia czy Bolivier z "Generała w labiryncie". Opowieść Martina kończy się w roku 2007.

Biografia Marqueza ukazała się w Polsce nakładem Świata Książki. (PAP)

aszw/ abe/ gma/

bEgdPihu
wiadomości
pap
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(0)