Notowania

wiadomości
25.04.2012 20:09

W.Brytania: Murdoch twierdzi, że nie ma wpływu na życie polityczne

Szef News Corp. Rupert Murdoch powiedział w środę, że osobiście spotykał się ze wszystkimi premierami od Harolda Wilsona po Davida Camerona, ale zaprzeczył, by o cokolwiek ich prosił lub też by on sam lub jego media miały wpływ na brytyjskie życie polityczne.

Podziel się
Dodaj komentarz

Szef News Corp. Rupert Murdoch powiedział w środę, że osobiście spotykał się ze wszystkimi premierami od Harolda Wilsona po Davida Camerona, ale zaprzeczył, by o cokolwiek ich prosił lub też by on sam lub jego media miały wpływ na brytyjskie życie polityczne.

81-letni Murdoch był w środę świadkiem na posiedzeniu komisji lorda Levesona badającej etyczne standardy mediów i kontakty między politykami a mediami. Komisję tę brytyjski rząd powołał po wybuchu afery podsłuchowej. Szef News Corp. zmuszony był tłumaczyć się z kontaktów, które naraziły go na oskarżenia, że wpływ jego mediów na brytyjskie życie polityczne jest zbyt duży.

W ostatnich 25 latach (od 1988 r.) medialny magnat będący w W. Brytanii właścicielem "Timesa", "Sunday Timesa", "Suna" i udziałów w telewizji BSkyB osobiście (nie licząc rozmów telefonicznych) spotykał się z różnymi premierami brytyjskimi ponad 70 razy. Z liderem laburzystów Tonym Blairem (1997-07) spotkał się 31 razy.

Niektóre z tych spotkań odbywały się w siedzibie premierów przy Downing Street, gdzie Murdoch wchodził tylnymi drzwiami, bądź w wiejskiej rezydencji Chequers.

Mimo to Murdoch twierdzi, że nigdy nie prosił szefów rządu o żadne przysługi, ani też premierzy nie wyświadczali mu ich z własnej inicjatywy. Murdoch podkreślił, że nie prosił Tony'ego Blaira o to, by pod koniec lat 90. wstawił się za nim u Silvio Berlusconiego, gdy szef News Corp. próbował kupić jedną z włoskich stacji telewizyjnych.

Zapewnił też, że nigdy nie dyskutował z obecnym premierem Davidem Cameronem na temat planów przejęcia pełnej kontroli nad telewizją BSkyB w ramach transakcji, której wartość ocenia się na 8 mld funtów. Plany te załamały się latem ub.r. po ujawnieniu skandalu podsłuchowego, którego głównym ośrodkiem był tabloid "News of the World".

Murdoch zaprzeczył też temu, że opublikowane w 2006 r. w "Sunie" informacje o stanie zdrowia syna premiera Gordona Browna, Frasera, były uzyskane dzięki podsłuchowi telefonicznemu założonemu przez ten tabloid. Przekonywał, że pochodziły od osoby prywatnej, której syn leczył się w tym samym szpitalu, co syn Browna.

Murdoch przyznał jednak, że rozmawiał na tematy polityczne z premierami. Całymi godzinami przekonywał Tony'ego Blaira w jego wiejskiej rezydencji, że wstępowanie W. Brytanii do strefy euro jest niewskazane. Blaira szef News Corp. nazwał swym przyjacielem, podobnie jak jego następcę Gordona Browna, z którym spotkał się 17 razy, zanim ich stosunki popsuły się w dramatycznych okolicznościach.

W połowie lat 90. "The Sun" przerzucił się z poparcia dla konserwatystów na Partię Pracy, co uważane jest za jeden z powodów wyborczego zwycięstwa Tony'ego Blaira w 1997 r. W 2009 r. wielonakładowa bulwarówka poparła Camerona, który w rok później doszedł do władzy.

Murdoch zaprzeczył, jakoby jego spotkania z politykami uczyniły go zbyt wpływowym. Tłumaczył, że "kontakty właścicieli mediów z redaktorami prasowymi i politykami są elementem procesu demokratycznego". Sugestie, jakoby miał zbyt duży wpływ na polityków lub używał "The Sun", by wpływać na życie polityczne, nazwał "irytującym mitem".

Były doradca ds. mediów Tony'ego Blaira Lance Price (1998-2001) napisał w "Guardianie", że nigdy nie spotkał Murdocha, ale "w okresie, gdy pracował na Downing Street, miał wrażenie, że medialny magnat jest 24. członkiem gabinetu, którego (...) głos był rzadko słyszalny, ale którego obecność była odczuwalna zawsze". (PAP)

asw/ jhp/ mc/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz