Notowania

wiadomości
02.03.2013 19:51

W Trójmieście uczczono pamięć o Żołnierzach Wyklętych

Przy symbolicznych grobach "Inki" i "Zagończyka" na cmentarzu garnizonowym w Gdańsku kilkaset osób uczciło w sobotę pamięć o Żołnierzach Wyklętych. W Gdyni kilkaset osób wzięło udział w marszu pamięci ulicami miasta.

Podziel się
Dodaj komentarz

Przy symbolicznych grobach "Inki" i "Zagończyka" na cmentarzu garnizonowym w Gdańsku kilkaset osób uczciło w sobotę pamięć o Żołnierzach Wyklętych. W Gdyni kilkaset osób wzięło udział w marszu pamięci ulicami miasta.

"Inka" to pseudonim Danuty Siedzikówny - zabitej w wieku niespełna 18 lat sanitariuszki, "Zagończyk" to pseudonim st. sierż. Feliksa Selmanowicza. Oboje należeli do 5. Brygady Wileńskiej AK i byli podkomendnymi mjr Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki". Oboje zostali rozstrzelani w Gdańsku 28 sierpnia 1946 roku.

Karol Nawrocki z gdańskiego oddziału IPN powiedział zgromadzonym w Gdańsku, że obchodzone po raz trzeci święto jest poświęcone wszystkim żołnierzom, dla których 1945 rok nie był końcem wojny, a "był początkiem krwawej walki z nowym okupantem Polski, armią sowiecką, NKWD i ich agendami na ziemiach polskich, Ludowym Wojskiem Polskim oraz UB".

Jak mówił, "przeciw tym wszystkim siłom wystąpiło, według szacunków historyków, około 200 tysięcy polskich patriotów z organizacji niepodległościowych, z których największą było zrzeszenie +Wolność i Niezawisłość+".

Powiedział, że w czasie walk z komunistami w polskich lasach, miastach, a także w więzieniach zginęło ok. 20 tysięcy osób. "Powinniśmy ich nazywać +żołnierze niezłomni+, bo byli odporni na siłę obu totalitaryzmów" - mówił.

Kapitan Witold Dobrowolski ze Stowarzyszenia Organizacji Kombatanckich w swoim wystąpieniu zwrócił uwagę, że należy się zastanowić, w jaki sposób czcić pamięć Żołnierzy Wyklętych. "Bo nie możemy przyjąć takiego założenia, że wystarczy parę godzin raz w roku temu tematowi poświęcić, bo to była działalność ogromnej wagi historycznej" - podkreślił.

Ocenił, że "niewykluczone, iż działalność Żołnierzy Wyklętych, obok powstania warszawskiego, AK i Polskiego Państwa Podziemnego spowodowała, że Stalin zrezygnował z urządzenia z Polski siedemnastej sowieckiej republiki w ramach ZSRR".

Uroczystości w Gdańsku zorganizowały Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych, Fundacja Tożsamość i Solidarność, Stowarzyszenie Federacji Młodzieży Walczącej i Kibice Lechii Gdańsk. Uczestniczyli m.in. kombatanci polskich formacji wojskowych, posłowie PiS: Anna Fotyga i Andrzej Jaworski i młodzież.

Odbył się Apel Poległych i oddano salwę honorową. Na symbolicznych grobach zostały złożone kwiaty, a kibice Lechii Gdańsk odpalili pięć świec dymnych.

Po uroczystościach na cmentarzu zgromadzeni ulicami Gdańska przeszli do bazyliki św. Brygidy, gdzie odbyła się msza w intencji Żołnierzy Wyklętych. Marsz, w asyście policji, przebiegł bez zakłóceń.

Także w Gdyni ulicami miasta kilkaset osób przeszło w marszu pamięci zorganizowanym przez nieformalną koalicję Pomorskich Narodowców. Marsz rozpoczął się w śródmieściu, a zakończył się na Skwerze Kościuszki, przy pomniku "W hołdzie żołnierzom Armii Krajowej". W Gdyni także uroczystości przebiegły bez zakłóceń.

Danuta Siedzikówna ps. "Inka" urodziła się 3 września 1928 r. w Guszczewinie na skraju Puszczy Białowieskiej. W 1943 r. 15-letnia Danuta złożyła przysięgę AK i odbyła szkolenie sanitarne. W czerwcu 1945 r. została aresztowana przez grupę NKWD-UB za współpracę z antykomunistycznym podziemiem. Z konwoju uwolnił ją patrol wileńskiej AK Stanisława Wołoncieja "Konusa", podkomendnego mjr. "Łupaszki" i "Inka" znów działała jako sanitariuszka i łączniczka uczestnicząc w akcjach przeciwko NKWD i UB.

W czerwcu 1946 r. została wysłana do Gdańska po zaopatrzenie medyczne. 20 lipca 1946 r. została aresztowana przez funkcjonariuszy UB i osadzona w więzieniu w Gdańsku. Po ciężkim śledztwie 3 sierpnia 1946 r. skazana została na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku. Wyrok wykonano 28 sierpnia 1946 r. w gdańskim więzieniu przy ul. Kurkowej 12. Wraz z nią śmierć poniósł 38 letni ppor. Feliks Selmanowicz ps. Zagończyk", również skazany na karę śmierci.

Feliks Selmanowicz "Zagończyk" urodził się 6 czerwca 1904 r. w Wilnie; uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r. Od stycznia 1944 żołnierz III Brygady Wileńskiej AK Gracjana Fróga "Szczerbca", przeniesiony następnie do 5. Brygady Wileńskiej AK Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki", gdzie pełnił funkcję zastępcy dowódcy plutonu. Został aresztowany w lipcu 1946 roku.

"Inka" i "Zagończyk" mają symboliczne groby na cmentarzu garnizonowym przy ul. Giełguda w Gdańsku, domniemanym miejscu pochówku, nieopodal więzienia. Pamięci "Inki" poświęcone są też tablica pamiątkowa w bazylice NMP w Gdańsku oraz kamienny obelisk w Sopocie, obok Pomnika AK.

W 1991 r. Sąd Wojewódzki w Gdańsku uznał, iż działalność "Inki" i jej współtowarzyszy z 5. Brygady Wileńskiej AK zmierzała do odzyskania niepodległego bytu państwa polskiego.(PAP)

bls/ ura/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz