Notowania

wiadomości
01.02.2012 17:33

Warmińsko-Mazurskie: Leśnicy i myśliwi rozpoczęli akcję przeciw kłusownikom

Kilkuset leśników i myśliwych uczestniczy w rozpoczętej w środę w lasach Warmii i Mazur akcji pod kryptonimem "Wnyk" przeciwko kłusownikom zastawiającym pułapki na dziką zwierzynę - poinformowała Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Olsztynie.

Podziel się
Dodaj komentarz

Kilkuset leśników i myśliwych uczestniczy w rozpoczętej w środę w lasach Warmii i Mazur akcji pod kryptonimem "Wnyk" przeciwko kłusownikom zastawiającym pułapki na dziką zwierzynę - poinformowała Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Olsztynie.

W akcjach, które będą powtarzane do końca lutego, uczestniczy ponad 200 leśników i strażników leśnych oraz ochotnicy z kół łowieckich. Przeczesują wybrane obszary w 33 nadleśnictwach Warmii i Mazur. Mają zebrać wnyki i potrzaski zastawiane o tej porze roku przez kłusowników.

"Utrzymujące się w okresie zimowym wysokie zagrożenie kłusownictwem (szczególnie wnykarstwem) wymaga równie zdecydowanych i solidarnych działań, prowadzących do ujawnienia sprawców tych czynów" - napisał dyrektor Lasów Państwowych w Olsztynie Jan Karetko w apelu o udział w akcji, skierowanym do kół łowieckich.

Według regionalnego inspektora straży leśnej Adama Siemakowicza taki termin akcji wybrano również ze względu na pokrywę śnieżną, która ułatwia odnalezienie świeżych śladów montowania wnyków.

"Każde odnalezione sidła zwiększają szansę zwierzyny na przeżycie. Wiemy, że jednorazowa, zbiorowa akcja nie zlikwiduje procederu kłusownictwa, ale pozwoli nam ocenić zagrożenie w poszczególnych kompleksach leśnych" - powiedział Siemakowicz.

Akcja "Wnyk" prowadzona jest w mazurskich lasach po raz drugi. Podczas ubiegłorocznej odnaleziono 244 wnyki i kilka sztuk "skłusowanej" zwierzyny. Według leśników co najmniej połowa wszystkich zwierząt - zabijanych przez kłusowników - wpada w sidła, pozostałe giną z broni palnej.

Zdaniem Dariusza Zalewskiego, łowczego z Polskiego Związku Łowieckiego w Olsztynie kłusownictwo na Mazurach utrzymuje się od dłuższego czasu na stałym poziomie. "W skali regionu nie jest to jakieś zastraszające zjawisko, ale lokalnie, zwłaszcza na terenach o bardzo wysokim bezrobociu, bywa to poważny problem" - powiedział łowczy.

Zgodnie z prawem łowieckim za samo posiadanie lub rozstawianie w lesie wnyków grozi kara grzywny lub roku pozbawienia wolności. Za udowodnione kłusownictwo przy pomocy sideł czy broni palnej grozi do pięciu lat więzienia.

Leśnicy przypominają, że wnyki - czyli pętle z drutu lub stalowej linki - są wyjątkowo niehumanitarnym sposobem pozbawiania życia dzikich zwierząt. Zwierzyna dusi się albo zostaje uwięziona i umiera przez wiele dni w męczarniach.(PAP)

mbo/ ls/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz