Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Warmińsko-Mazurskie: Odroczony proces o przesiedleńcze gospodarstwo

0
Podziel się

Ponad 600 tys. zł domaga się rodzina z Kanigowa, która po 27 latach będzie
musiała opuścić gospodarstwo odzyskane przez przesiedleńców. Proces o wydanie domu właścicielom -
który miał rozpocząć się w środę w Nidzicy - odroczono z przyczyn formalnych.

bEgKkcrp

Ponad 600 tys. zł domaga się rodzina z Kanigowa, która po 27 latach będzie musiała opuścić gospodarstwo odzyskane przez przesiedleńców. Proces o wydanie domu właścicielom - który miał rozpocząć się w środę w Nidzicy - odroczono z przyczyn formalnych.

Przed sądem rejonowym w Nidzicy miała odbyć się rozprawa z pozwu rodziny Lukaschewskich - tzw. późnych przesiedleńców, którzy w 1983 r. wyjechali na stałe do Niemiec. Przed kilkoma miesiącami odzyskali oni prawomocnym wyrokiem swe dawne gospodarstwo w Kanigowie. Domagają się teraz przed sądem wydania i opuszczenia tej nieruchomości przez rodzinę Smolińskich, która gospodarowała tam przez ostatnie 27 lat.

Pełnomocnicy Smolińskich złożyli w środę w sądzie pismo procesowe, w którym domagają się - w imieniu klientów - zapłaty przez Lukaschewskich 686 tys. zł. Na taką kwotę Smolińscy wycenili koszty przeprowadzonych przez siebie remontów, prace polowe i "całodobowy dozór nad gospodarstwem przez 27 lat".

bEgKkcrr

"Gdyby nie my, to po opuszczonym przez Lukaschewskich gospodarstwie, nie zostałby kamień na kamieniu" - powiedział Kazimierz Smoliński. Podkreślił, że gdy w 1983 r. zajmowali dom nie było w nim nawet szczelnego dachu. Musieli dokonać napraw, położyć podłogi, wymienić okna.

"Przez te wszystkie lata właściwie codziennie dokładaliśmy jakąś cegiełkę do tego gospodarstwa. Staraliśmy się dobrze gospodarzyć. Dbaliśmy o ziemię, bo leżałaby ugorem i dzisiaj zostałyby nieużytki" - mówił Smoliński.

Mec. Andrzej Jemielita - pełnomocnik Lukaschewskich ocenił, że na "pierwszy rzut oka te żądania są niezasadne". Zaznaczył, że ewentualne koszty poniesione przez Smolińskich należałoby i tak pomniejszyć o zysk, jaki czerpali z gospodarstwa i opłaty za wszystkie lata, przez które zajmowali nie swoją nieruchomość.

Sąd, z powodów formalnych, odroczył rozprawę bezterminowo. Prawnicy reprezentujący Smolińskich otrzymali pełnomocnictwa dopiero w dniu rozprawy i dlatego nie dostarczyli w wymaganym terminie odpowiedzi na pozew. Na sali nie było też trojga z pozwanej piątki rodzeństwa Smolińskich. Według obecnych bracia nie zostali zawiadomieni o terminie rozprawy, bo wyjechali do pracy w Irlandii.

bEgKkcrx

Rodzina Smolińskich nadal zajmuje gospodarstwo w Kanigowie. Jak twierdzą, w 1983 r. urzędnicy z gminy wręczyli im klucze do opuszczonego gospodarstwa. Nie dopełniono jednak formalności i nie wpisano ich jako nowych właścicieli w księgach wieczystych.

Na tej podstawie w 2003 r. Heinrich Lukaschewski rozpoczął starania o zwrot nieruchomości. Zaproponował Smolińskim kupno nieruchomości za 850 tys. zł. Gdy ci odmówili, argumentując, że nie mają na to pieniędzy, sprawa trafiła do sądu. Wniosek Smolińskich o zasiedzenie nie został uwzględniony, bo nie upłynęło - wymagane prawem 30 lat - od chwili zamieszkania.

Najgłośniejszą sprawą dotyczącą roszczeń tzw. późnych przesiedleńców jest historia Agnes Trawny. Odzyskała ona ojcowiznę - w Nartach koło Szczytna w 2005 roku - na mocy wyroku Sądu Najwyższego. W domu należącym do Trawny wciąż mieszkają rodziny Moskalików i Głowackich, w sumie 12 osób. Nie chcą się stamtąd wyprowadzić, mimo przegranej przez nich sprawy o eksmisję. (PAP)

mbo/ ali/ pz/

bEgKkcrS
wiadomości
pap
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(0)