Notowania

wiadomości
26.05.2013 07:31

Wilno popularnym weekendowym celem Białorusinów

Litewską stolicę masowo nawiedzają w weekendy Białorusini, których przyciągają niższe ceny oraz niewielka odległość stolicy Litwy od białoruskiej granicy. Przy zatrudnianiu sprzedawców w centrach handlowych w Wilnie wymogiem stała się znajomość rosyjskiego.

Podziel się
Dodaj komentarz

Litewską stolicę masowo nawiedzają w weekendy Białorusini, których przyciągają niższe ceny oraz niewielka odległość stolicy Litwy od białoruskiej granicy. Przy zatrudnianiu sprzedawców w centrach handlowych w Wilnie wymogiem stała się znajomość rosyjskiego.

Białorusini kupują na Litwie niemal wszystko. Wszystkie zapytane przez PAP kobiety deklarują, że zaopatrują się tu w odzież i buty. "Ceny są korzystniejsze, ale przede wszystkim asortyment jest dużo bogatszy" - mówi atrakcyjna blondynka w sklepie Benettona.

Pani Tania spotkana przez PAP w autobusie jadącym do dużego centrum handlowego Akropolis mówi, że ostatnio kupiła sobie w Wilnie pantofle. "Przywożę stąd również bieliznę damską, bo myślę, że jest lepsza niż u nas. No i ozdoby do mieszkania - wazony, serwetki, wszelkie drobiazgi. U nas ich po prostu nie ma" - dodaje.

"Ja tym razem kupiłam chemię gospodarczą, ale przywozimy też kosmetyki, zabawki dla dzieci i produkty żywnościowe. - mówi Maryja z Nowogródka, czekająca na dworcu kolejowym na wieczorny pociąg do Mińska. - Często zaopatrujemy się w Wilnie w wino, bo wybór jest dużo większy. Ceny czasem nie różnią się znacznie od naszych, ale po zwrocie VAT w ramach Tax Free pokrywają się nawet koszty podróży".

Podkreśla, że ceny w bardzo nielicznych markowych butikach w Mińsku są wyższe niż w UE za te same towary. "Patrzę na te ceny i nie wiem, kto to kupuje" - mówi.

Maryja, która ma 3-miesięczną wizę schengeńską, jeździ na Litwę średnio co 3 tygodnie. "Nie przyjeżdżam tu często, ale znam takich, którzy odwiedzają Wilno co tydzień" - mówi.

Zwykle Białorusini przyjeżdżają do litewskiej stolicy na jeden dzień - docierają tu rano, a wracają wieczorem. Wilno jest odległe od Mińska o 170 km i pokonanie tej trasy pociągiem trwa zaledwie 3 godziny, a najtańszy bilet kosztuje 115 tys. rubli białoruskich (43 zł). Czasem spędzają tu jednak cały weekend albo kilka pod rząd dni wolnych od pracy, zatrzymując się w którymś hotelu.

"Trzy tygodnie temu oglądaliśmy tu znany cyrk Cirque du Soleil. Wtedy przyjechaliśmy na kilka dni" - opowiada Maryja. Jak dodaje, dużą popularnością cieszy się także obfitujący w atrakcje wileński aquapark, gdzie Białorusini ściągają całymi rodzinami. "Po prostu fajnie tu spędzić weekend" - podkreśla.

Popularność wileńskich hoteli wśród Białorusinów potwierdza pracownica położonego tuż przy Ostrej Bramie hotelu Bonus Maria, gdzie nocleg w jednoosobowym pokoju kosztuje 67 euro, a w dwuosobowym 113 euro. "Mamy bardzo wielu białoruskich klientów - mówi PAP. - Zwykle przyjeżdżają na weekend, ale czasem zostają dwie albo trzy noce, jeśli akurat na Białorusi są jakieś święta".

Wielu Białorusinów podkreśla, że ceny w Polsce są jeszcze niższe niż na Litwie, i także tam często jeżdżą, ale Wilno jest dla mieszkańców Mińska wygodniejszym celem podróży ze względu na małą odległość i szybki dojazd pociągiem. Do Warszawy nie tylko jest znacznie dalej (w linii prostej prawie 500 km), ale i na granicy następuje zmiana podwozia pociągu z powodu innego rozstawu szyn, który na Litwie jest taki sam jak na Białorusi.

"Ostatnio, jak pojechaliśmy do Polski samochodem, spędziliśmy w drodze powrotnej na granicy 14 godzin. Polacy szybko nas przepuścili, ale Białorusini wszystko ważyli. Gdyby był wygodniejszy transport, na przykład kolejowy, jeździlibyśmy do Polski częściej" - mówi Tacciana.

Białoruscy turyści w Wilnie podkreślają też, że czują się w tym mieście komfortowo, gdyż wszędzie mówi się po rosyjsku.

Sprzedawczynie w Akropolis przyznały w rozmowie z PAP, że gdy były zatrudniane, pytano je, czy znają rosyjski. "Rosyjski jest tu bardzo potrzebny, bo mamy bardzo dużo kupujących z Białorusi" - powiedziała pani Diana z butiku firmy S. Olivier. "W ogóle w centrach handlowych znajomość rosyjskiego jest niezbędna" - potwierdza pani Anżelika z butiku Bisos Leather.

Jak ocenia, Białorusinki kupują inne ubrania niż Litwinki. "Mają inny gust. Nie boją się ostrych kolorów, kupują drogie torebki. Zależy im na tym, żeby ładnie wyglądać. Litwinki są bardziej praktyczne, skłaniają się ku czerni" - mówi.

Według sondażu przeprowadzonego w lutym przez wileńską agencję reklamową AD Hunters Baltics, 10-15 proc. zakupów robionych w centrach handlowych litewskiej stolicy przypada na Białorusinów. W niektórych sklepach kupują oni do 30 proc. towarów.

Wileńskie centrum handlowe Ozas zaczęło się nawet reklamować na Białorusi i przynosi to rezultaty. Przedstawicielka Ozasu powiedziała portalowi delfi.lt, że w 2012 r. liczba klientów z Białorusi wzrosła tam dwukrotnie w porównaniu z poprzednim rokiem. Przeciętny Białorusin zostawia w centrum 500-600 litów (600-725 zł).

Co miesiąc do Wilna i z powrotem jeździ koleją 22 tys. Białorusinów.

Z Wilna Małgorzata Wyrzykowska (PAP)

mw/ awl/ ro/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz