Notowania

libia
28.05.2013 21:35

Władze niewystarczająco chronią ludność cywilną

Władze niewystarczająco chronią ludność cywilną. Regularnie dochodzi do ostrzału snajperskiego.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP/EPA/WAEL HAMZEH)

Organizacja praw człowieka Human Rights Watch zaapelowała do libańskich władz o podjęcie działań w celu zapewnienia bezpieczeństwa cywilom w mieście Trypolis na północnym zachodzie kraju. * *W toczących się tam walkach w ciągu tygodnia zginęło 29 osób.

W oświadczeniu organizacja domaga się wysłania na miejsce sił porządkowych, które będą gwarantem przestrzegania zawieszenia broni pomiędzy stronami konfliktu, a także doprowadzą do aresztowania i osądzenia sprawców zbrodni.

- _ Ostatnia fala przemocy jest dowodem na porażkę władz libańskich. Świadczy o tym, że szukają one doraźnych rozwiązań problemu _ - ocenił wicedyrektor HRW ds. Bliskiego Wschodu Nadim Houry.

W trwającej od ponad tygodnia konfrontacji zbrojnej pomiędzy sunnitami z osiedli Bab al-Tabbaneh a alawitami ze wzgórz Dżabal Mohsen śmierć poniosło 29 osób, a około 200 zostało rannych. Pomimo obecności wojska walki są kontynuowane. Regularnie dochodzi do ostrzału snajperskiego.

Szef Arabskiej Partii Demokratycznej, będącej polityczną reprezentacją alawitów z Dżabal Mohsen, Rifaat Edi, ostrzega przed eskalacją konfliktu.

- _ Jeśli przywódcy polityczni nie potraktują tej sprawy poważnie i nie podejmą odpowiednich środków zapobiegawczych, będzie tylko gorzej _ - powiedział we wtorek na konferencji prasowej. Według Ediego ostatnie walki są bezpośrednio związane ze starciami między syryjskimi wojskami a siłami rebeliantów w mieście Al-Kusajr, położonym zaledwie kilka kilometrów od granicy z Libanem.

- _ To konflikt, który trwa już ponad dekadę. Jednak tym razem nabrał on zupełnie innej dynamiki ze względu na rozwój sytuacji w Syrii _ - powiedział w rozmowie z PAP dyrektor Amerykańskich Studiów Strategicznych w Bejrucie Kamel Wazne.

Wazne spekuluje, że armia syryjska wspierana przez libańską organizację szyicką Hezbollah oraz alawitów z Dżabal Mohsen ma przewagę nad rebeliantami w walkach o Al-Kusajr. Z kolei sunnickie milicje z Trypolisu, które wspierają syryjskich powstańców, odnoszą duże straty, co powoduje ich rosnącą frustrację.

_ Do Trypolisu regularnie docierają ciała poległych bojowników. Nie wydaje się, aby konflikt ten skończył się w najbliższym czasie; myślę, że to początek kolejnej fali przemocy _ - komentuje Wazne.

Spirala wzajemnej wrogości i nieufności wydaje się nie mieć końca. Dżabal Mohsen i Bab al-Tabbaneh to najbiedniejsze dzielnice Trypolisu. Mieszkający tam młodzi ludzie nie mają pracy, walka stała się dla wielu z nich sposobem na życie.

Konflikt pomiędzy obiema społecznościami sięga jednak czasów wojny domowej w Libanie z lat 1975-1990. Ulice Trypolisu były wówczas sceną walk politycznych, inspirowanych m.in. obecnością bojówek palestyńskich, arabskim nacjonalizmem, islamizmem oraz rosnącymi wpływami Syrii.

_ - Wszystko zaczęło się od konfliktu między palestyńskim przywódcą Jasirem Arafatem oraz ówczesnym prezydentem Syrii Hafizem al-Asadem. W tamtym czasie nikt nie mówił o podziałach o charakterze religijnym _ - wyjaśnił w wywiadzie dla PAP były parlamentarzysta Mustafa Allush.

W walkach ulicznych, które wybuchały regularnie pomiędzy różnymi frakcjami, ginęły dziesiątki osób. Ich kulminacją była masakra ludności sunnickiej w 1986 r. w Bab al-Tabbaneh. Sunnici uważają, że był to rewanż dokonany przez milicje alawitów z Arabskiej Partii Demokratycznej wspieranej przez syryjską armię, która przejęła władzę w Libanie podczas wojny domowej. Według różnych źródeł zginęło wówczas około 200 osób. Pogrom ludności w Bab al-Tabbaneh stał się punktem zwrotnym w późniejszych relacjach między obiema społecznościami.

_ Po 37 latach nikt nie pamięta już, jakie były prawdziwe przyczyny konfliktu, a wzajemne animozje są niezwykle silne. Z pewnością alawici boją się rewanżu czy ataku ze strony radykalnych grup islamskich i ten strach jest wykorzystywany przez reżim syryjski czy Hezbollah. Z drugiej strony w Bab al-Tabbaneh działają dziesiątki grup militarnych. Czasami walczą w swojej obronie, czasem są wykorzystywane do realizacji innych celów. Są też grupy walczące przeciw Dżabal Mohsen, które wspierają Hezbollah. Jest to przedziwna mieszanka, nad którą nikt nie ma kontroli _ - powiedział Allush.

Issam El Sziah, przywódca jednej z najliczniejszych sunnickich milicji w Bab al-Tabbaneh, powiedział, że ulica wzięła sprawy w swoje ręce, bo rząd nigdy nie wywiązywał się ze swojej roli. _ Hezbollah jest bardzo silny w strukturach władzy i wspiera Dżabal Mohsen. My zbyt dużo wycierpieliśmy podczas okupacji syryjskiej w Libanie i musimy się bronić _ - dodał.

Sziah wyjaśnia, że Bab al-Tabbaneh nie jest tak dobrze zorganizowana jak Dżabal Mohsen i nie ma jednego lidera. Za to każda ulica ma swoich bojowników. Jak wyjaśnia, broń często kupują od swoich wrogów: alawitów albo libańskiej armii.

_ - Ten konflikt nie skończy się, dopóki nie skończy się wojna w Syrii. On odzwierciedla sytuację w regionie w ostatnich 30 latach. Dziś być może jest on związany z Al-Kusajr, ale co z walkami, które miały miejsce miesiąc temu lub dwa miesiące temu? Obawiam się, że przed nami jeszcze wiele aktów przemocy _ - podsumowuje były parlamentarzysta Allush.

Czytaj więcej w Money.pl
Konflikt w Syrii może rozlać się na inne kraje Od kilku dni siły rządowe razem z bojownikami libańskiego Hezbollahu prowadzą ofensywę przeciwko rebeliantom.
Wojna w Syrii. Bojownicy z Libanu opanowali Al-Kusajr Po trwających od przeszło tygodnia krwawych bojach toczących się w Al-Kusajr siły powstańcze zostały otoczone przez bojowników z Libanu.
Masowo uciekają przed wojną. Po raz drugi W przeszłości opuścili ojczyznę na skutek konfliktu z Izraelem, dziś po raz kolejny szukają schronienia w Libanie.
Tagi: libia, liban, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz