Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na

Włochy: Obama: stabilizacja w Afganistanie wymaga czasu i pracy

0
Podziel się:

Prezydent USA Barack Obama powiedział na łamach czwartkowego "Corriere della
Sera", że trzeba jeszcze dużo czasu i pracy, by doprowadzić do stabilizacji w Afganistanie, a
trudnym zadaniem będzie stopniowe przekazanie kontroli nad krajem siłom afgańskim.

Prezydent USA Barack Obama powiedział na łamach czwartkowego "Corriere della Sera", że trzeba jeszcze dużo czasu i pracy, by doprowadzić do stabilizacji w Afganistanie, a trudnym zadaniem będzie stopniowe przekazanie kontroli nad krajem siłom afgańskim.

W wywiadzie dla włoskiego dziennika prezydent USA podkreślił: "Powiedziałem narodowi amerykańskiemu i mówię narodom zaangażowanych państw sojuszniczych, że kierujemy się strategią, która przewiduje zwiększenie wojsk, by przełamać i osłabić odrodzenie talibów oraz większe zaangażowanie w budowę afgańskich środków militarnych oraz bezpieczeństwa".

"Do połowy przyszłego roku powinniśmy rozpocząć etap przejściowy, ale to nie oznacza, że nagle nasza obecność drastycznie zmaleje" - oświadczył Obama. "Przede wszystkim zobaczymy, jak afgańskie wojska i policja zajmują nasze miejsce".

"Będzie to ciężkie, będzie trudne, ale myślę, że będzie to możliwe. Przede wszystkim, jeśli weźmie się pod uwagę to, że talibowie nie mają poparcia ze strony narodu afgańskiego. Ludzie wciąż pamiętają tam, jak było, kiedy byli u władzy i to im się nie podoba" - dodał Obama. Przyznał zarazem: "Ale szkolenie jest ciężkie, kraj jest biedny, a korupcja - endemiczna".

"Oto dlaczego nie będziemy mogli wygrać tylko w wymiarze militarnym, ale musimy wspierać postęp w dziedzinie szkolenia, rozwoju ekonomicznego" - tłumaczył Obama.

Wyraził także przekonanie, że Turcja powinna zostać przyjęta do Unii Europejskiej ze względu na swą strategiczną rolę. "Fakt, że jest ona demokracją w świecie islamskim czyni z niej kluczowy model dla innych krajów regionu" - ocenił amerykański prezydent.

"Z tych powodów uznajemy za istotne utrzymywanie silnych relacji z Ankarą. To także powód, dlaczego - choć nie jesteśmy członkiem UE - wyrażaliśmy zawsze opinię, że rozsądne byłoby przyjęcie Turcji na pełnych prawach do Unii" - powiedział Obama.

"Rozumiem, że to wywołuje silne emocje w Europie, ale nie sądzę, by powolny rytm albo europejska niechęć były jedynym czy też dominującym czynnikiem u źródeł niektórych zmian w postępowaniu Turcji, zaobserwowanych ostatnio" - zaznaczył prezydent USA.

Jeśli Turcy "czują, że nie są uważani za część europejskiej rodziny, naturalne jest, że kończy się to tym, że patrzą w inną stronę, szukając sojuszy i więzów" - podkreślił Obama.

Sylwia Wysocka (PAP)

sw/ awl/ ap/

wiadomości
pap
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(0)