Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Zbrodnia wojenna w Nangar Khel wraca na wokandę

0
Podziel się:

We wtorek sąd wojskowy wznawia po przerwie proces siedmiu żołnierzy
oskarżonych o zbrodnię wojenną w Nangar Khel w Afganistanie, gdzie w 2007 r. zginęło sześć osób.
Prokuratura wojskowa przesłała sądowi część zażądanych przezeń w czerwcu materiałów sprawy.

We wtorek sąd wojskowy wznawia po przerwie proces siedmiu żołnierzy oskarżonych o zbrodnię wojenną w Nangar Khel w Afganistanie, gdzie w 2007 r. zginęło sześć osób. Prokuratura wojskowa przesłała sądowi część zażądanych przezeń w czerwcu materiałów sprawy.

W czerwcu Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał Wojskowej Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu uzupełnić akta sprawy m.in. o nasłuchy radiowe amerykańskiego wywiadu z dnia tragedii, protokoły pierwszych przesłuchań po niej, dokumentację medyczną pomocy udzielonej ofiarom ostrzału, przesłuchanie amerykańskich lekarzy udzielających pierwszej pomocy i uzyskanie opinii biegłych kartografów co do dokładnego usytuowania moździerza, z którego pociski spadły na wioskę.

Prokuratura miała też zbadać nagranie wideo z negocjacji polskich wojskowych ze starszyzną afgańską po tragedii. Amerykanie mieli rozpoznać jedną z osób z tego filmu jako poszukiwaną za współpracę z terrorystami. Sąd nakazał prokuraturze zbadanie jej tożsamości i ustalenie, czy nie została już zatrzymana.

Prokuratura dostała na to czas do 3 września. Wiele z tych działań dotyczyło okoliczności podnoszonych od początku przez obronę oraz dostrzeżonych wcześniej przez sąd.

W żądanym terminie prokuratura przesłała sądowi część materiałów. Jak mówił płk Jakub Mytych z Wojskowej Prokuratury Okręgowej, sądowi przekazano informację o działaniach, by uzyskać nasłuchy radiowe oraz meldunek oficera amerykańskiego wywiadu, który przekazał informacje odnośnie zdarzenia w Nangar Khel. "W pozostałym zakresie czynności nie wykonywaliśmy" - mówił Mytych. Dodał, że w przypadku pozostałych materiałów rozstrzygnięcia dokonał Sąd Najwyższy, który rozpatrywał zażalenie prokuratury na decyzję sądu o zwrocie jej sprawy w 2008 r. Część materiałów, zdaniem Mytycha, sąd mógł uzyskać sam, bez pomocy prokuratury.

Czerwcowa decyzja sądu nie oznaczała, że po powrocie sprawy do sądu, proces trwający od lutego 2009 r., zacznie się od nowa. Wróci on bowiem do tego miejsca, w którym w czerwcu został przerwany.

Jest to pierwszy w historii polskiego wojska proces za złamanie konwencji haskiej i zabójstwo cywili, nie biorących udziału w działaniach wojennych. Złamanie konwencji jest zbrodnią wojenną, ściganą zarówno przez prawo międzynarodowe, jak i polskie.

Wskutek ostrzału wioski przez polskich żołnierzy 16 sierpnia 2007 r. zginęło sześć osób - dwie kobiety i mężczyzna oraz troje dzieci (w tym dwoje w wieku od trzech do pięciu lat). Trzy osoby, w tym kobieta w zaawansowanej ciąży, zostały ciężko ranne (kobieta urodziła potem martwe dziecko).

Oskarżeni ostrzelali wioskę z wielkokalibrowego karabinu maszynowego (wystrzelono co najmniej 36 pocisków kalibru 12,7 mm), a następnie obrzucili ją granatami moździerzowymi, mimo iż - jak wskazuje prokuratura - mieszkańcy wioski ani nikt w okolicy nie stanowił zagrożenia. W ocenie śledczych, żołnierze wiedzieli, że ogień trafi w zabudowania - centrum i skraj wioski, widzieli poruszających się tam ludzi i bawiące się dzieci. Zdaniem prokuratury, ich działanie miało cechy "wstrzeliwania się w wytypowany cel".

Na ławie oskarżonych zasiadło siedmiu wojskowych: kpt. Olgierd C. (jako jedyny nie zgadza się na podawanie danych), ppor. Łukasz Bywalec, chor. Andrzej Osiecki, plut. Tomasz Borysiewicz i trzech starszych szeregowych: Damian Ligocki, Jacek Janik i Robert Boksa. Sześciu zostało oskarżonych o zabójstwo cywilów, za co grozi kara dożywocia, siódmy - o ostrzelanie niebronionego obiektu, za co grozi od pięciu do 15 lat pozbawienia wolności i - wyjątkowo - kara 25 lat więzienia.

Oskarżeni, którzy zostali aresztowani jesienią 2007 r. na ok. pół roku, odpowiadają obecnie z wolnej stopy. Nie przyznają się do winy. Obrona twierdzi, że jedną z przyczyn tragedii były wady broni i pocisków; prokuratura zaprzecza.(PAP)

sta/ bno/ jra/

wiadomości
pap
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(0)