Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
wiadomości
04.12.2013 12:10

Zdjęcia Maksymiliana Rigamontiego z Afganistanu na wystawie

Zdjęcia laureata Grand Press Photo Maksymiliana Rigamontiego przedstawiające codzienność polskich żołnierzy na misji wojskowej w Afganistanie można oglądać od środy w Galerii Studio w Warszawie. O wystawie "Afganistan jest w nas" fotograf opowiada PAP.

Podziel się
Dodaj komentarz

Zdjęcia laureata Grand Press Photo Maksymiliana Rigamontiego przedstawiające codzienność polskich żołnierzy na misji wojskowej w Afganistanie można oglądać od środy w Galerii Studio w Warszawie. O wystawie "Afganistan jest w nas" fotograf opowiada PAP.

Rigamonti był w Afganistanie pięć razy. Po raz pierwszy pojechał do Afganistanu w 2009 r., ostatni raz był tam w sierpniu br. Towarzyszył żołnierzom w każdej sytuacji. "Miałem możliwość spędzać z nimi cały czas. Wpisałem się w życie plutonu, mieszkałem razem z żołnierzami, nosiłem te same ciuchy, to samo jadłem, jeździłem na patrole poza bazę, robiłem te same głupie dowcipy" - mówił.

"Do tej pory nikt z dziennikarzy tego nie zrobił, koncentrowano się albo na oficjalnych delegacjach, albo na newsach, a tej codzienności nigdzie nie pokazywano. Mnie nie bardzo interesowały opancerzone wozy, śmigłowce, ten pierwszy plan, który jest oczywisty. Nie chciałem być jak reporter z doskoku. Z zewnątrz niczego się nie dowiesz, niczego nie doświadczysz, nie znasz ludzi. Stajesz się dla tych nich tylko obciążeniem, a przecież mogą się wydarzyć straszne rzeczy, to jest wojna" - zaznaczył Rigamonti.

Na ponad pięćdziesięciu zdjęciach można zobaczyć polskich żołnierzy w pracy - np. gdy przeszukują afgańskiego wieśniaka lub patrolują okolice bazy - oraz w czasie wolnym. "Gra się wtedy w karty, w kosza, chodzi na siłownię czy gra na kompie w strzelanki, co było dla mnie absurdem. Przychodzisz z roboty, gdzie nosisz ciężki karabin, siadasz przed kompem i strzelasz" - opowiadał.

Był też z żołnierzami w sytuacjach ekstremalnych, niejednokrotnie w jego stronę mierzono z karabinu. "Wyjazd z siódmą zmianą był intensywny, bo polska baza była często ostrzeliwana. Czasem trzy razy dziennie spadały rakiety na bazę, w pewnym momencie spadło ich ponad dziesięć. Do dziś brzmi mi w uszach alarm +Incoming! Incoming! Incoming!+ To stało się rytmem dnia, jak wydawanie posiłków" - mówił.

"Obdarzyli mnie zaufaniem. Jak już jesteś blisko, w jednej grupie, automatycznie przyjmujesz ten sam styl porozumiewania się, cechy tej grupy. Stałem się taki jak oni" - opowiadał Rigamonti.

Gdy znalazłem się w grupie szybkiego reagowania, stacjonującej w bazie z siłami afgańskimi, którym "się trochę nie ufało", nie chciano tam, abym jako cywil swoim wyglądem się odróżniał. "Dali mi z magazynu to samo umundurowanie, byłem wizualnie jednym z nich i tak mnie zaczęto traktować" - mówił Rigamonti. Tylko zamiast broni miałem aparaty.

Według fotografa najintensywniejszym przeżyciem dla żołnierzy są powroty z misji. "Nie ma już napięcia, poczucia ciągłego zagrożenia. Stres tam bywa bardzo kreatywny. Reszta jest podana na tacy, masz, gdzie spać, co jeść, piękne krajobrazy wokół, masz kumpli, którzy myślą tak samo jak ty. A tu kredyty, telefony i absorbująca rodzina. Kiedy powracasz, to cię na początku rozwala. Brakuje odporności na te wszystkie obowiązki. Nie wszyscy to wytrzymują" - mówił fotograf.

Dla niego powrót też był ciężki. "Raz po siedmiomiesięcznym pobycie dochodziłem do siebie dwa tygodnie. A ci ludzie tam są po siedem, osiem miesięcy" - podkreślił.

Wystawie towarzyszy publikacja, w której, obok zdjęć Rigamontiego, znalazły się teksty Ewy Rubinstein, Pawła Reszki, Jarosława Włodarczyka, Jana Grarupa, oficera XIII zmiany PKW Afganistan (bez nazwiska) oraz Agnieszki Zawadowskiej.

Maksymilian Rigamonti urodził się w 1974 r. w Warszawie. Studiował na łódzkiej ASP. Pracował m.in. dla "Newsweeka", "Wprost". Otrzymał Grand Press Photo w 2012 r. za zdjęcie z ekshumacji grobów polskich oficerów w Bykowni. W 2013 r. za zdjęcie pojedyncze z cyklu "Afganistan jest w nas" otrzymał nagrodę w tym samym konkursie w kategorii wydarzenia.

Organizatorami wystawy są Press Club Polska i Narodowe Centrum Kultury.(PAP)

mce/ abe/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz