Notowania

wiadomości
17.12.2013 16:00

Ziobro pozwał Palikota za słowa o śledztwie ws. finansowania kampanii

Przeprosin w mediach i 20 tys. zł na cel społeczny żąda Zbigniew Ziobro od Janusza Palikota, za wypowiedź z 2009 r., że Ziobro wszczął i wpływał na śledztwo w sprawie wpłat na kampanię wyborczą Palikota w 2007 r. Palikot żąda oddalenia pozwu.

Podziel się
Dodaj komentarz

Przeprosin w mediach i 20 tys. zł na cel społeczny żąda Zbigniew Ziobro od Janusza Palikota, za wypowiedź z 2009 r., że Ziobro wszczął i wpływał na śledztwo w sprawie wpłat na kampanię wyborczą Palikota w 2007 r. Palikot żąda oddalenia pozwu.

We wtorek Sąd Okręgowy w Warszawie kontynuował ten proces, wytoczony w marcu 2012 r. przez obecnego europosła i szefa Solidarnej Polski przewodniczącemu partii Twój Ruch. Powództwo dotyczy dwóch wypowiedzi Palikota z wiosny 2009 r., które odnoszą się do jeszcze wcześniejszego okresu - kampanii wyborczej do Sejmu w 2007 r., gdy Ziobro był prominentnym politykiem PiS i ministrem sprawiedliwości-prokuratorem generalnym, a Palikot - szefem lubelskiego regionu PO.

W dwóch wywiadach na antenie TVN24 Palikot wypowiadał się wtedy na temat prowadzonego przez policję postępowania badającego wpłaty na jego kampanię wyborczą po tym, jak w mediach pojawiły się doniesienia, że pieniądze wpłacali niezamożni studenci, którzy podobno mogli je wcześniej dostać z otoczenia Palikota. "Zbigniew Ziobro, jako prokurator generalny, wszczął gigantyczne przesłuchania ponad stu osób w Warszawie i 50 osób w Lublinie. Policjanci przychodzili o szóstej rano i pytali studentów, skąd mają te pieniądze" - twierdził Palikot, który uznał też, że Ziobro wpływał na wykreowanie tej sprawy.

W marcu 2012 r. Ziobro - jako szef SP - postanowił pozwać za te słowa Palikota, będącego już poza PO. Zażądał od niego przeprosin na antenie TVN24 i w "Rzeczpospolitej" za te twierdzenia "bez podstaw" oraz tego, by szef TR wycofał się z tych oskarżeń i wpłacił 20 tys. zł na stowarzyszenie "Katon". Jak czytamy w pozwie, Ziobro oświadczył, że w żaden sposób nie wpływał na wszczęcie śledztwa ani tym bardziej działania w nim policji.

Strona pozwana wnosi o oddalenie powództwa. Jak mówiła pełnomocniczka Palikota mec. Marzena Kucharska, jej klient podtrzymuje swą ocenę tamtych zdarzeń. "Atmosfera była taka, że szukano haków na Janusza Palikota i w ogóle na wszystkich, którzy byli w opozycji do PiS. Mechanizm tych działań znamy ze sprawy Barbary Blidy. Poza tym, to też charakterystyczne, że pan Ziobro złożył pozew na granicy przedawnienia, dopiero trzy lata po tamtej wypowiedzi, a nie wtedy, gdy rzekomo jego dobro tak zostało naruszone" - powiedziała.

We wtorek sąd przesłuchał trzech świadków, m.in. Dariusza Barskiego, szefa prokuratury krajowej w rządzie PiS. "Nie przypominam sobie, żeby minister Ziobro zlecał mi postępowanie, które by się +ocierało+ o Janusza Palikota" - zeznał świadek. Jak mówił, nie wie też nic o tym, by Ziobro zlecał wszczęcie postępowania w sprawie nieprawidłowości w finansowaniu kampanii Palikota. "A musiałbym o czymś takim wiedzieć jako Prokurator Krajowy" - podkreślił.

Wcześniej zeznawali dwaj współpracownicy Palikota z 2007 r. Jak mówił 35-letni obecnie Krzysztof Ł., pracownik samorządowy z Lublina, w kampanii wyborczej w 2007 r. wzywano jego i innych działaczy młodzieżówki PO "na szybkie przesłuchania w sprawie wpłat w 2005 r." "To było dosyć nieprzyjemne. Policjanci chodzili po miejscach zamieszkania czy pracy tych osób, które chcieli przesłuchać. Wręczali wezwania na następny dzień" - zeznał.

Jak powiedział, w czasie jego zeznań do pokoju policjantów przyszła osoba, która spytała ich, czy już skończyli przesłuchanie. "Oni na to, że już spisują protokół. +To kończcie, bo Warszawa czeka+ - powiedział wtedy ten ktoś. Dla mnie to był dowód, że to było przygotowanie do wykorzystania zeznań w kampanii wyborczej" - dodał świadek. Spytany przez pełnomocnika Ziobry mec. Macieja Zaborowskiego, czy słyszał, by to Ziobro zlecał te czynności, odparł, że nie.

Drugi świadek 30-letni obecnie Łukasz P. zeznał, że był wtedy szefem biura poselskiego Palikota i jego na przesłuchania nie wzywano, ale słyszał, jak do biura przychodziły osoby wzywane wtedy na policję. "Odczucie było takie, że ta sprawa była już rozstrzygnięta zanim się zakończyła. Tezy były uznawane za potwierdzone, choć postępowanie wciąż trwało. Te osoby mówiły, że odczuwany był kontekst polityczny w przesłuchaniach, że wyglądało to, jak robione na zamówienie" - zeznał. On również oświadczył, że nie słyszał, by to Ziobro wpływał na bieg śledztwa. (PAP)

wkt/ bno/ jbr/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz