Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie

GUS:
Przemysł w górę najszybciej w tym roku

Uchodźca to też klient. Jak firmy telekomunikacyjne angażują się w pomoc humanitarną

Smartfony pomagają uchodźcom m.in. przejść przez procedurę uzyskiwania azylu, znaleźć pracę, nauczyć się języka Fot. Beata Zawrzel/REPORTER
Smartfony pomagają uchodźcom m.in. przejść przez procedurę uzyskiwania azylu, znaleźć pracę, nauczyć się języka

Pierwszą rzeczą, o którą pytają przybywający do tureckich obozów uchodźcy, nie jest woda czy jedzenie, ale dostęp do internetu.

– Dostęp do komunikacji to podstawowa ludzka potrzeba. Nie ma znaczenia, kim jesteś. Pomoc humanitarna, jak każdy inny sektor, potrzebuje cyfrowej rewolucji – przekonuje Elaine Weidman-Grunewald, główny specjalista ds. zrównoważonego rozwoju i starszy wiceprezes w firmie Ericsson, uczestniczka panelu dyskusyjnego "Ponowne podłączenie uchodźców" podczas Światowego Forum Ekonomicznego Davos 2018.

Porozumienie na rzecz uchodźców

Nową erę globalnej współpracy na rzecz uchodźców zapoczątkowała, przyjęta we wrześniu 2016 roku przez wszystkie państwa członkowskie ONZ, Deklaracja Nowojorska w Sprawie Uchodźców i Migrantów.

– Zawiązało się porozumienie, które po pierwsze dotyczy wszystkich państw, a nie tylko tych, którzy przyjmują uchodźców lub finansują ich pobyt na terenie danego kraju. Co więcej we współpracę angażują się nie tylko rządy i instytucje międzynarodowe, ale też społeczeństwa, środowiska akademickie czy – co niezwykle istotne – prywatny sektor – tłumaczy Filippo Grandi, wysoki komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców. I dodaje: "Obecnie w wybranych krajach staramy się zbudować tego rodzaju partnerstwo. Zwracamy się o pomoc do instytucji, które mają wpływ na różne sfery życia uchodźców i otrzymujemy od nich pozytywne odpowiedzi".

Miliony wiernych klientów

Wśród firm, które angażują się w porozumienie, jest m.in. turecki operator komórkowy Turkcell. Firma szybko zauważyła, że pierwszą rzeczą, o którą pytają przybywający do tureckich obozów uchodźcy, nie jest woda czy jedzenie, ale dostęp do wi-fi.

– Wielu uważa, że smartfony to oznaka bogactwa, oburzają się widząc je w rękach uchodźców. Tymczasem jest to jedyna rzecz, która łączy tych ludzi z tymi, których zostawili po drugiej stronie. Pozwala też nawiązać kontakt z mieszkańcami nowego kraju – zwraca uwagę Kaan Terzioglu, prezes zarządu Turkcell.

Smartfony – dzięki licznym aplikacjom – pomagają uchodźcom m.in. przejść przez procedurę uzyskiwania azylu, znaleźć pracę, nauczyć się języka, zadbać o ubezpieczenie czy odnaleźć przyjaciół i rodzinę.

Biznes nie ukrywa, że uchodźcy to również zysk.

– Jako przedsiębiorcy walczymy o każdego klienta. Chcąc ich pozyskać inwestujemy ogromne środki. Gdy patrzę na uchodźców widzę potencjał. Ludzi, którzy za kilka lat będą ciężko pracować, płacić rachunki i podatki. Dziwię się niektórym rządom, że nie potrafią tego dostrzec i wykorzystać – mówi Kaan Terzioglu.

I zachęca innych biznesmanów, nie tylko międzynarodowe korporacje, ale także lokalnych przedsiębiorców, do włączenia się w działania na rzecz tej grupy.

– Kiedy robisz coś, co jest częścią większej inicjatywy nabiera to zupełnie innego znaczenia. Tak rozumiem odpowiedzialny biznes. Jeśli robisz dobre rzeczy ludzie to zapamiętują. To m.in. dlatego dziś mamy 1,7 mln wiernych klientów – zapewnia Kaan Terzioglu.

Uchodźcy to produkt złej polityki

Zbudowanie tak szerokiej ogólnoświatowej koalicji i włączenie sektora prywatnego w działania na rzecz uchodźców nie wystarczy, jeśli z problemem nie poradzą sobie politycy w Europie.

– Nie ma dziś jedności, dzielenia się odpowiedzialnością. A polityka integracyjna uchodźców i migrantów zarobkowych poniosła porażkę. Dziś Europa musi przewartościować swoje podejście do przyjmowania ludzi – nie ma wątpliwości Filippo Grandi.

Tym bardziej, że w tej chwili uchodźcy nie są problemem tylko bogatych krajów, ale biednych i rozwijających się np. w Afryce. To w nich schronienie znalazło 86 proc. uciekinierów.

– Europa ciągle pędzi, a tu potrzeba cierpliwości. Jej mieszkańcy muszą zrozumieć, co się dzieje, dlaczego ludzie szukają schronienia w ich kraju – przyznaje Louise Mushikiwabo, minister spraw zagranicznych i współpracy Ruandy.

Jej zdaniem w Afryce jako całości i w poszczególnych krajach, z którymi Ruanda współpracuje zaszła widoczna zmiana. – Staliśmy się bardziej wrażliwi na potrzeby uchodźców. Zdaliśmy sobie sprawę, że chcą oni normalnego życia, jak wszyscy inni. Zapewnienie odrobiny komfortu ciężko doświadczonym ludziom, którzy niejednokrotnie opuszczali swój dom w dramatycznych okolicznościach nie powinno być żadnym problemem. Tym bardziej, że uchodźcy są „produktem” złej polityki. Rządy solidarnie powinny wziąć za to odpowiedzialność – kwituje Louise Mushikiwabo.


uchodźcy, davos, davos 2018, forum ekonomiczne davos
Czytaj także
Polecane galerie
Igor
2018-01-26 05:56
A gonić to talatajstwo tam z kąt przybyli
Dziwne
2018-01-25 13:34
Jeżeli internet jest ważniejszy niż woda czy też żywność to nasuwa się nieodparte pytanie o cel ich migracji , czy aby nie terroryzm ? Taki głód wiedzy przecież oni narażali nie tylko swoje ale współplemieńców na utratę życia (myślę o tych którzy utonęli) .
Andrzej
2018-01-25 08:30
Czyli mamy przymusowo oddać im to na co zapracowaliśmy przez pokolenia zupełnie za darmo i jeszcze utrzymywać?
Pokaż wszystkie komentarze (16)