Notowania

ofe
20.11.2013 06:00

Rząd nie ma wyjścia - musi zabrać pieniądze z OFE

Donald Tusk i Jacek Rostowski wiedzą, że doszli już do ściany.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Witold Rozbicki/REPORTER)

Dziewięć miliardów złotych - tej wysokości oszczędności będzie musiał wygospodarować w przyszłym roku rząd, jeżeli reforma systemu emerytalnego upadnie, albo gdy nie zostanie wprowadzona na czas. A tego jest już bardzo mało. Nie ma opcji pośredniej - albo szybko obligacje z OFE wspomogą budżet, albo mamy finansową katastrofę.

Zagrożenie takim rozwojem wypadków tłumaczy determinację gabinetu Donalda Tuska, by jak najszybciej wprowadzić zmiany. Podstawowe założenie jest takie, że już na początku lutego przyszłego roku OFE przeleją do ZUS 51,5 procent swoich aktywów netto. Ma to być ich część obligacyjna, choć w rzeczywistości niektóre fundusze będą musiały się pozbyć też gotówki.

Źródło: Money.pl na podstawie danych KNF.

Zabierając pieniądze z drugiego filaru minister Jacek Rostowski ratuje finanse publiczne. Problem jednak w tym, że zbliża się koniec listopada, a projekt dopiero wczoraj został przyjęty przez rząd.Tymczasem już na 13 grudnia Ministerstwo Finansów planuje przyjęcie budżetu na 2014 rok przez Sejm. A jego główne założenie to przecież reforma OFE. Tak więc, jeżeli reforma OFE upadnie, to wówczas na plan awaryjny w postaci podniesienia podatków nie będzie już szans.

- _ Najbezpieczniej dla rządu byłoby, gdyby reforma OFE weszła w życie przed 30 listopada. Inaczej, w razie czego, nie będzie już możliwości wprowadzenia jakikolwiek zmian podatkowych, które co roku muszą znaleźć się w odpowiednich ustawach właśnie przed końcem listopada _ - tłumaczy w rozmowie z Money.pl profesor Marian Noga, były członek Rady Polityki Pieniężnej.

Wygląda więc na to, że chociaż cały przyszłoroczny budżet opiera się na reformie OFE, to najprawdopodobniej zostanie ona już wprowadzona po uchwaleniu budżetu. Jak zauważa profesor Marian Noga, to możliwe, choć niezwykle ryzykowne. Tym bardziej, że nie będzie też żadnego planu awaryjnego w postaci wyższych podatków.

Reforma OFE ma naprawić finanse państwa

W projekcie budżetu na 2014 rok rząd założył, że reforma OFE przyniesie oszczędności rzędu około 9 miliardów złotych. To pieniądze, których dzięki zmianom nie będzie trzeba wydać na obsługę długu (około 4,8 miliarda złotych) oraz na dotacje do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (około 4,5 miliarda złotych). Środki, które w OFE funkcjonują teraz jako dług Skarbu Państwa w postaci obligacji, zamienią się bowiem na obietnicę, że ZUS w przyszłości wypłaci je emerytom.

Plan zreformowania systemu emerytalnego spowodował tym samym, że rząd bardzo optymistycznie zaplanował przyszłoroczny budżet. Deficyt nie przekracza w nim nawet 48 miliardów złotych wobec 51,6 miliarda złotych zaplanowanych na ten rok. A wszystko przy założeniu, że polska gospodarka wróci na ścieżkę wzrostu i dynamika PKB sięgnie 2,5 procent.

Podstawowe założenia budżetu na 2014 rok
Dochody 276,5 mld zł
Wydatki 324,2 mld zł
Deficyt 47,7 mld zł
Zmiana PKB 2,50%
Inflacja 2,40%

Źródło: Money.pl na podstawie danych Ministerstwa Finansów.

Co jednak stanie się, jeżeli reformy OFE nie uda się wprowadzić przed uchwaleniem budżetu? - _ Parlament może oczywiście przyjąć budżet na 2014 rok zakładając w nim oszczędności z reformy OFE. Jeżeli jednak nie wejdzie ona w życie, będzie trzeba liczyć się z nowelizacją _ - mówi w rozmowie z Money.pl prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC i były wiceminister finansów.

Ekonomista zauważa, że jest również możliwość, by budżet 2014 przyjąć dopiero w przyszłym roku, np. w styczniu lub nawet w lutym.

Zmiany w OFE trafią do Trybunału Konstytucyjnego?

Były wiceminister finansów zauważa, że sytuacja mogłaby się jeszcze bardziej skomplikować, jeżeli na przykład prezydent przed podpisaniem ustawy o zmianach w OFE zdecyduje się skierować ją do Trybunału Konstytucyjnego. Wokół zmian powstało przecież bardzo dużą wątpliwości natury prawnej.

- _ Polakom należy się przede wszystkim jasna odpowiedź, czy środki zgromadzone w OFE są czy nie są ich prywatnymi pieniędzmi. Bo przecież prawa majątkowe są konstytucyjnie chronione _ - mówi profesor Gomułka. Dodatkowo wątpliwości ekonomisty budzi też zaproponowany w reformie mechanizm tzw. _ suwaka _. Chodzi o to, że już na dziesięć lat przed przejściem na emeryturę OFE mają zacząć przekazywać część zgromadzonych przez klient środków do ZUS, tak by w momencie zakończenia pracy zawodowej na koncie w OFE było zero złotych. W praktyce nie ma tu więc mowy o jakimkolwiek drugim filarze.

Jeśli Trybunał Konstytucyjny zakwestionuje zmiany, to w najgorszym dla rządu wariancie pieniądze przyszłych emerytów będą musiały wrócić z budżetu do OFE. W takiej sytuacji rząd będzie musiał zdecydować się na poszukanie wyjścia awaryjnego. A to będzie bardzo trudne zadanie.

Awaryjnie można zawiesić składki do OFE

Brak reformy OFE oznaczałby, że tylko w przyszłym roku rząd musiałby poszukać oszczędności w wydatkach sięgających 9 miliardów złotych. I to przy założeniu, że wzrost gospodarczy oraz wpływy z podatków rzeczywiście pokażą wyraźne odbicie.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/45/m275757.jpg ) ] (http://www.money.pl/emerytury/raporty/artykul/ofe;czy;zus;sprawdz;kto;lepiej;pomnaza;twoje;pieniadze,242,0,1338354.html) OFE czy ZUS? Sprawdź, kto lepiej pomnaża pieniądze * Money.pl przeanalizował, jak w ciągu ostatnich kilkunastu lat radziły sobie instytucje odpowiedzialne za nasze emerytury. - _ Zwiększenie deficytu budżetowego w takiej sytuacji nie wchodzi w grę _ - mówi w rozmowie z *Money.pl profesor Dariusz Filar, były członek Rady Polityki Pieniężnej. - _ Polska i tak jest już przecież objęta unijną procedurą nadmiernego deficytu _ - podkreśla ekonomista.

Rzecz jasna, bardzo trudno teraz wskazać, w jakich sektorach rząd zdecydowałby się na cięcia wydatków. Pole do manewru w tej chwili i tak jest nieduże. Nawet w optymistycznych założeniach budżet na przyszły rok zakłada chociażby zamrożenie podwyżek płac w budżetówce. Być może, gdyby reforma OFE nie weszła w życie na czas, rząd mógłby zdecydować o zamrożeniu przekazywania składek do OFE na przykład przez rok lub dwa lata.

- _ Rząd już w 2011 roku udowodnił, że w ciągu zaledwie kilku dni potrafi przeforsować zmniejszenie wysokości składek płynących do funduszy emerytalnych _ - przypomina profesor Stanisław Gomułka.

Wszystkie zabiegi związane z reformą OFE i ewentualnymi oszczędnościami w budżecie mają służyć temu, by ratować finanse publiczne. W tym roku rząd zawiesił już pierwszy, 50-procentowy próg ostrożnościowy w relacji długu publicznego do PKB. Spotkało się to z bardzo dużą krytyką ze strony ekonomistów. Teraz jednak oficjalnie dług balansuje już na granicy drugiego progu na poziomie 55 procent.

- _ O ile w tym kontekście w 2014 roku rządowi uda się jeszcze ominąć próg ostrożnościowy, to już 2015 rok pod tym względem może być o wiele trudniejszy _ - uważa Halina Wasilewska-Trenkner, była minister finansów i członek RPP.

Wyższe koszty działania ZUS

Jak widać, koalicja PO-PSL z pewnością będzie dążyć do tego, by jak najszybciej przeforsować zmiany w systemie emerytalnym. Bez nich niezwykle trudno będzie rządowi zapanować nad wydatkami z kasy państwa. Pieniądze z OFE pomogą zaoszczędzić na kosztach obsługi długu i dotacjach dla FUS.

Nie oznacza to jednak, że reforma OFE nie oznacza wzrostu innych kosztów funkcjonowania systemu emerytalnego. Jak przed dwoma tygodniami podawał Money.pl, w tym roku koszt utrzymania ZUS wzrośnie o prawie 80 milionów złotych do prawie 4,2 miliarda złotych. Po przeforsowaniu zmian w systemie emerytalnym i przekazaniu części środków z OFE do ZUS, koszt jego utrzymania w 2014 roku może wzrosnąć o kolejnych 160 milionów złotych. Wynika to między innymi z faktu, że ubezpieczyciel będzie chciał obok obecnych 48600 pracowników zatrudnić kolejnych 1800 urzędników.

Donald Tusk od początku nie chciał dyskusji o OFE - KOMENTARZ

Czytaj więcej w Money.pl

Tagi: ofe, emerytury, giełda, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, porady, raport, najważniejsze
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz