Forum Polityka, aktualnościGospodarka

Czy nie czas uderzyć w dzwon?

Czy nie czas uderzyć w dzwon?

Niemiec / .* / 2003-06-23 14:20
Komentarze do wiadomości: Czy nie czas uderzyć w dzwon?.
Wyświetlaj:
pszb / .* / 2003-06-27 14:06
To ja tylko dodam do tego małe wyliczenie, na czasie pod wpływem ostatnich doniesień i wyczynów zwolenników i przeciwników aborcji.W Polsce rodzi się mniej niż 300 tys. dzieci rocznie. Gdyby kazdej kobiecie zapłacić za urodzenie dziecka 2 tys. zł (podobno tyle kosztuje zabieg) niezależnie od tego czy bedzie je wychowywać czy nie, to kosztowało by to 600 mln zł. W kontekście strat jakie przyniosła w ubiegłym roku Agencja Rynku Rolnego (960 mln. zł.) to chyba tanim kosztem można zakończyć aborcyjny cyrk i zaradzić niepokojom Pana Rafała.pozdr.ps. oczywiście trzeba zlikwidować ARR
wrafal / .* / 2003-06-30 10:18
uwazam ze to nic nie da - a wrecz rzeciwnie interwencja na rynku "przyrostu naturalnego" odbije się czkwaką tak jak interwencja na rynku rolnymplacenie za urodzenie spowoduje lawinowy wzrost sierot i wzrost przyrostu naturalnego wsrod rodzin patologicznych...(ze zływmi genami), w rezultacie nasza pula genetyczna bedzie degenerować się jeszcze szybciej - a zdrowa tkanka spoleczenstwa nie bedzie w stanie poniesc zwiekszonych nakladow finansowych na socjal...
Poruszony / .* / 2003-07-03 01:34
że co przepraszam????????To co czytam to są poglądy wykształconych osób?Czy jest Pan genetykiem?Co to jest zdrowa tkanka społeczeństwa?Czy Pan do niej należy?Dlaczego pisze Pan takie bzdury?Przecież to prawie rasizm genetyczny!!!!!!!!!!
wrafal / .* / 2003-07-05 17:14
czy w biologi równiez istnieje "poprawnosc polityczna" ?niech pan zrozumie - wszelkie "dotowanie" urodzen nic nie da - dzieci musza znow być potrzebne rodzinom - musi zadzialac bodziec ekonomiczny dla chęci posiadania i wychowywania dzieci, samo urodzenie to za malo gdyz wielu sie znajdzie chetnych robic to tylko dla pieniedzyrozwiazaniem dla demografii jest liwkidacja przymusu ubeppieczen spolecznych - ale to juz innych wyklad...
Poruszony / .* / 2003-07-07 13:03
Ale ja nie wypowiadam się w ogóle o dotowaniu urodzeń tylko o rzekomym występowaniu "złych genów" w rodzinach patologicznych i istnieniu "zdrowej tkanki społecznej". Lepiej nie udawaja Greka, o czym piszę.Nie ma to nic wspólnego z poprawnością polityczną (ty dupku), tylko z rozprzestrzenianiem treści o charakterze dyskryminującym, a może nawet rasistowkim.Pochodzę z rodziny patologicznej i jestem urażony wypisywanymi przez autora idiotyzmami i jest to najbardziej łagodna forma odpowiedzi, jaką mogłem udzielić.
Roman / .* / 2003-07-13 22:25
No to właśnie widać po Twoim tekście, że pochodzisz z rodziny patologicznej. I właśnie chodzi o to aby takich było jak najmniej
Marek / .* / 2003-07-07 13:33
Mysle ze nie bardzo Pan zrozumial wypowiedz autora artykolu. W przyrodzie istnieje dobor naturalny i czy Pan tego chce czy nie ludzie sa czescia przyrody gdzie silniejsze geny zwyciezaja.
Piotr Kowalczyk, Paul Lomax / .* / 2003-06-24 20:39
Artykuł przypomina żywo teksty popularnej ostatnio monokultury quasisukcesu. Dla przypomnienia to właśnie owa kultura wychowała ludzi pełnych entuzjazmu globalizacji ( Co na to Aleksander Wielki by powiedział - prekursor tzw. globalizacji?), "new economic" - o co w niej chodzi nikt nie wie i innych frazesów mających zamieszać ludziom żyjących w niby demokracji i utrzymywać ich w durnej rzeczywistości na potrzeby własnego "ego".Pierwsza rzecz : demografia. Otóż zaskoczymy autora oraz innych pewnym poglądem - demografia ma się tak do planowania gospodarczego jak efekt inbred'u czyli produkcji nadludzi w schemacie humanitarnym. Błąd.Demografia to statystyka, liczby. Ekonomia to nauka o gospodarce. A życie gospodarcze? Otóż to. Jak sie okazuje codziennie kpi sobie z "wybitnych i uznanych" profesorów, doktorów i innych pożal się Boże wróżbistów. Gdyby było inaczej to istniałyby aksjomaty czy dogmaty ekonomiczne. Czy istnieją? Proszę wyjrzeć za okno, o ile ktoś je posiada.Podziwiam wielu fachmanów ( często ktoś sepleni i mówi łach.... ) od życia gospodarczego. Co ma demografia do rozwoju gospodarczego? Jak ktoś chce to ma, ale według nas to jej wpływ jest taki jak wpływ księżyca na okres szympansa. Coś jest, ale nie wiadomo do końca o co chodzi ze słoniami indyjskimi.Przede wszystkim ruchy demograficzne mają wpływ na gospodarkę tzw. opóźniony. Z danego regionu nagle nie znika 100 000 czy więcej ludzi w ciągu dnia czy pół roku. Gdyby tak było to należałoby przeprosić wszystkich demografów. Niestety, tak nie jest.Przed napisaniem każdego tekstu zapraszamy na wycieczkę po świecie. Są kraje, gdzie ludzi jest tak mało, że pierwszy lepszy wójt polskiej gminy byłby zasmucony a dochód na jednego mieszkańca mają taki, że nawet USA to tzw. Cienki Bolek. Od lat demografowie straszą takim sobie krajem jak Chiny. I co? Nic, jakoś kula ziemska nie chce opuścić swojej orbity.Opóźnienie działań demograficznych może przynieść skutki, ale w trybie natychmiastowym. Tak się jednak nie dzieje. Każda gospodarka o wiele prędzej i szybciej reaguje na korupcjogennych polityków czy przedsiębiorców niż na wyże czy też niże demograficzne. Wystarczy, że jakiś inbred'owiec podniesie lub obniży stopy procentowe banku centralnego i może się wszystko zawalić w ciągu jednego dnia. I wcale do tego nie potrzeba wyżu czy niżu, chyba że związanego z pogodą i humorem ministra czy prezesa.Aby uspokoić nieco skołotane nerwy kilku Panom i Paniom wskażemy, jak gospodarka reaguje na zmiany demograficzne.Otóż każdy powolny ruch na rynku jest natychmiast kontrowany. Nic z niczego nie powstaje. Wszystko odbywa się a skali mikro i powoli. Brakuje rąk do pracy? Przedsiębiorcy sięgają po technologie. Czy odbywa sie ten proces natychmiast? Nie. Jest on powolny. Problem zaczyna się z nadmiarem ludzi. Ale to też odbywa się w sposób powolny. Prawidłowo zarządzana gospodarka ma zawsze czas na reakcję. Można zawczasu uniknąć znając nieco historię ekonomii naszej planety. Dowcip polega na tym, że wielu tych "wybitnych" jej po prostu NIE ZNA. Kto słyszał o luddyzmie? Kto wie co oznacza "humanizm gospodarczy"? Jest jeszcze wiele ciekawych i zapomnianych stwierdzeń i zdarzeń w historii ekonomii.Pytanie brzmi : po co to komu, skoro ja jako Prezydent, Premier, Polityk-Przedsiębiorca z układami, Urzędnik z zasadami pamiętającymi jeszcze Cara Mikołaja I - mam to gdzieś! Wyznawcy owej monokultury działają według zasady - Hulaj duszo, Piekła nie ma.Tak naprawdę prawidłowo prowadzona gospodarka czy jak kto woli mądrze zarządzana nie czuje ruchów demograficzny. Potrafi ona doskonale przestawić się na odpowiedni tor. I co najciekawsze - samoczynnie, bo taka jest jej natura. Dopiero ingerencję lub całkowita ignorancja umysłowa inbred'owców powodują perturbacje szkodliwe dla gospodarki.Od kilkunastu lat Niemcy narzekają na starzenie się ludności. I co z tego? Od wielu lat wiadomo, że śmieci z ulic w Niemczech wywożą najemnicy z innych państw. Czy wobec obecnego kryzysu i wzrostu bezrobocia Niemcy wyrzucają obcokrajowców i sami wywożą śmieci lub też wykonują cięższe pracę? Bzdura i to wierutna.Mało tego Hiszpanie i inne nacje też zaczynają mieć takie "carskie" ciągoty. A przecież wzrasta bezrobocie w Unii Europejskiej. I dopóki Unia drukuje więcej euro niż wynika to z potrzeb gospodarczych nic się nie zmieni.Reasumując - demografia jest zwykłą nauką statystyczną. W jej zakresie można rozmawiać tak jak o ekonomii - w czasie przeszłym. Czas przyszły w ustach "naciągaczy" tych nauk to efekt owego słowa inbred. Wszelkie działania mające na celu ukierunkowania gospodarki na podstawie tylko danych demograficznych to zwykłe oszustwo. To policzek dany czemuś takiemu jak rozum człowieka. To jest podobne do kilku teorii sprzed lat o nadludziach, rasach aryjskich czy słynnych akcjach w Chinach.Zabawy w "demograficzne wojny" to element gry ludzi słabych pod kilkoma względami. Do nich można na pewno zaliczyć brak praktycznej znajomości reguł gry ekonomicznych, braku wyobraźni, arogancji wobec ludzi uczciwych, braku wiedzy z zakresu zarządzania gospodarką i niezmierzoną chęcią posiadania władzy absolutnej nad innymi. To dla wielu po prostu środek do walki z innymi i próba zastraszenia społeczeństwa.Warto zadać sobie pytanie co może w dłuższym okresie dokonać wyż lub niż demograficzny? Zamiast dalszego wywodu proponujemy zajrzeć do podręczników historii. Było różnie i kolorowo - nam szczególnie podobał się ten fragment gościa od gilotyny. Ilu ciekawych głów poleciało?Ku przestrodze dzieciom inbred'u.
wrafal / .* / 2003-06-25 11:23
zapadanie się społeczeństw z pewnością nie jest zjawiskiem korzysrtnym - import ludnosci na dłuższą metę może skończyc się kleską państwa - np. Rzymw warunkach "społecznej gospodarki rynkowe" boom demograficzny też nie jest zbyt korzystny - ale to niestety taki ustrój...natomiast w zdrowej gospodarce zjawisko boomu demograficznego i prosperity zawsze było ze soba powiązaneja bardzo wyraznie napisalem ze zjawiska demograficzne to jak woda drazaca skałe - dlugo acz skutecznieprzy takim a nie innym systemie ub. społecznych i nabytych prawach z nim związanych zachodzace zmiany demograficzne są wręcz zabójcze dla gospodarki -
Piotr Kowalczyk / .* / 2003-06-25 17:44
Mhmm, chyba się nie zrozumieliśmy Panie Rafale.Obserwujemy gospodarkę świata z różnych miejsc - wynik naszych przedsięwzięć. Owszem widzimy różne anomalie, ale widzimy również jak reaguje środowisko i sama natura. Co do ludzi to jest to zupełnie odmienny temat, chociaż nasuwa nam się od wielu lat pewna uwaga. Otóż bez względu na zagrożenia w danym państwie cześć społeczeństwa jest tak zwanym cichym motorem gospodarczym. Zjawisko to występuje w sposób naturalny od wielu lat, chociaż w literaturze nie istnieje. A szkoda. Temat raczej na inny czas, choć niezmierny ważny i często pomijany przez praktycznie wszystkich. Dla przykładu ów cichy wspólnik rozwoju dał ostatnio znać niwelując tzw. nisze stóp procentowych w świecie. Zjawisko to wystąpiło dwa lata temu w USA a obecnie od ponad roku w Europie, w tym Polsce.Wracając do meritum, skutki demograficzne nie mają aż tak wielkiego wpływu jak wielu się wydaje. Każda gospodarka "używa", sorry za słowo , potencjału ludzkiego w pełnym słowa znaczeniu. Bez względu na jego jakość. Rozwój to właśnie wynik jakości. nie ilości. Jak lepsza jakość to racjonalny rozwój. Nie mylić racjonalności z szybkim czy powolnym rozwojem.Gospodarka jest żywym organizmem, dlatego też wszelkie zmiany demograficzne są zawczasu spostrzegane przez gospodarkę. Nieuważny czytelnik życia gospodarczego, używając skal makro dostrzega je dopiero po danym czasie i jak pokazuje życie, bardzo często wyciągane są błędne wnioski. Szczerze powiedziawszy nie znamy gospodarki danego kraju aby sobie ona nie poradziła z anomaliami demograficznymi. Dla rozwoju życia gospodarczego są to jest po prostu najzwyklejszy chleb a nie panaceum na dolegliwości gospodarcze. Faktem jest, że efekty są różne, ale są. Czasem bolesne czasem mniej, rzecz subiektywna.Ucieczka od wyżu czy niżu demograficznego w stronę "wróżbiarstwa" to raczej efekt owego słynnego już prymitywnego alfaomeganizmu. To droga do nikąd.Gospodarka w swoich dziejach miała różne okresy. Obecny okres, zauważony przez nas to okres tzw. hard capital i to on jest odpowiedzialny za kryzys światowy a nie opinie jakie spotykamy na różnym forum z udziałem ekspertów, w tym skadinąd znanym nam profesorom.Nie powiązanie tych faktów powoduje, że z dużą dozą ironii nazwaliśmy ów efekt - inbred'em. Wyjaśnia to dlaczego tak wiele państw z swoimi politykami nie potrafi sobie poradzić z obecnym kryzysem. Zapewniamy Pana, że to nie koniec owego kryzysu, będzie się on pogłębiał. Jakie przyniesie skutki? Wolimy nie myśleć, mamy nadzieję, że to wszystko skończy się w miarę przyzwoicie.Bez względu na system gospodarczy i czas wróżenie z "fusów" nauki zwanej demografią jest świadectwem nieuważnego czy jak kto woli braku zdolności przyglądania się życiu gospodarczemu.Warto czasem oglądając ów nasz świat wyjść z za biurka i spróbować jak pachną autentyczne róże. Świat wyglada inaczej za szyb samolotów, samochodów, luksusowych hoteli. Wielu o tym już nie pamięta, że coś ciekawego jest za zwykłą taflą szkła.Podobnie jest z słowem bieda. Wielu polityków, przedsiębiorców i mocarzy tego świata zna ją jedynie z opowiadań typu " Nasza Szkapa". Jest przeogromnna różnica miedzy spaniem pod mostem a czytaniem o takiej czynności. Dlatego też nadal uważamy, ze profesor to człowiek uczelni a nie minister czy szef firmy. Można wszak eksperymentować zaciągając osła do rakiety kosmicznej, lecz my raczej jesteśmy dalecy od takich pomysłów. Co dają takie eksperymenty? Wystarczy wyjść na ulicę.
Madab / .* / 2003-06-24 16:16
Gdy czytam słowa: "Przyrost ludzi będących na garnku podatników jest coraz szybszy. Już teraz to 37,3% obywateli kraju" to zastanawiam sie: I co z tego wynika? Bo nawet jeśli którys z tych obywateli szuka pracy to i tak jej nie ma!Podobnie słowa: "opierały się na szacunkach nie uwzględniających procesu nielegalnego odpływu siły roboczej" nie wiem jaki mają sens ;-) Bo przecież te siły odpływają, a pracy u nas i tak coraz mniej, a przecież skoro taki odpływ sił roboczych, to powinno byc odwrotnie - powinno brakować rąk do pracy. Gdzie tu logika? :-)Kolejna bzdura to: "tak zmiany demograficzne bardzo powoli, acz bardzo nieuchronnie i skutecznie, powodują erozję naszej gospodarki". Bo przecież i tak u nas za dużo ludzi skoro pracy nie mają. Zatem dlaczego jest źle? Odpowiedź prosta: Źle jest tam, gdzie zły rząd rządzi. A naród ciągle wybiera do parlamentu jakąś bandę złodziei. Co wybiera, to ma. Ja mam spokojne sumienie, że nie głosowałem na żadną z dotychczas rządzących partii, bo wszystkie źle rządziły.
wrafal / .* / 2003-06-25 11:02
1. wynikają z tego następujące fakty:- potencjalni bezronotni szukają zabezpieczenia w rentach i emeryturach i jeśli mają jaki kolwiek ku temu potencjalny powód - np. podeszly wiek - wowczas panstwo lekką reką posyła takiego delikwenta na dożywotnia rentę socjalną - ktora placa pracujacy - wskutek tego pracujacy obciazxani sa coraz wiekszymi obciazeniami - ktos musi placic na te renty - na skutek tego czesc pracujacych przestaje miec motywacje do pracy a zaczyna szukac furtki do renty - i... proces ten nie ma konca - a raczej na koncu jest sciana kryzysu do ktorej nieuchronnie sie zblizamy2. logika jest taka - ze przczyny bezrobocia nie moga byc tlumaczone zjawiskiem demograficznym - a tak niestety od kilku lat nam sie wmawia - rzekomo to przez niezmierzone rzesze absolwentow bezrobocie nam rosnie...3. artykul niniejszy mial za zadanie opisac sytuacje demograficzna i skutki jakie moze ona przyniesc w przyszlosci - to ze zle rzady zle rzadza jest jakoby czesciwo od tego niezalezne i z innej bajki
misio / .* / 2003-06-24 12:42
TOYO...Masz wielką rację i się z Tobą wpełni zgadzam. Lona - pierwsza część Twojej wypowiedzi jest znakomita......dotyczy to znakomitej większości artykułów pana Rafałka.
wrafal / .* / 2003-06-24 13:51
uwielbiam konstruktywną krytykę :)
Poruszony / .* / 2003-07-03 01:45
Szkoda, że na tą konstruktywną nie umie Pan równie celnie odpowiedzieć.
ml / .* / 2003-06-24 12:22
Wcale sie nie dziwie, ze maja manko. U mnie w domu nikt ze spisujacych sie nigdy nie pojawil
ml / .* / 2003-06-24 12:22
Wcale sie nie dziwie, ze maja manko. U mnie w domu nikt ze spisujacych sie nigdy nie pojawil
Toyo / .* / 2003-06-24 07:37
Zgadzam się z LONĄ. Na własnej skórze przekonałem się co to znaczy mieć dziecko. USG płatne; "bo limit na ten miesiąc się skończył", dziecko wymaga intensywnej rehabilitacji - PŁATNEJ "bo kasa nie przeznaczyła funduszy na ten drobny szczegół". A potem po macierzyńskim kobietę się zwalnia z pracy; "bo będzie brała zwolnienie na opiekę nad dzieckiem". A wszystko to czynią osoby (KOBIETY) w wieku poprodukcyjnym, które wcześniej dziwiły się, że młodzież nie chce mieć dzieci i z uśmiechem na ustach stwierdzają: "to dla twojego i twojego dziecka dobra, odpoczniesz sobie i odchowasz dziecko a potem znajdziesz sobie jakąś posadę"- STARE ZAKOMPLEKSIONE PRYKWY. Dziwią się wszyscy, że młodzi wolą karierę niż rodzicielstwo. Ja się nie dziwię, bo naprawdę trzeba mieć pieniądze ażeby można było sobie pozwolić na dzieci. Osoby twierdzące, że: "Bóg dał, Bóg pomoże" mają zamiast mózgu, wodę. Możecie się ze mną nie zgadzać, lub zgadzać , ale jedno jest pewne, jeżeli tak będzie dalej to POLAKÓW BĘDZIE CORAZ MNIEJ, MNIEJ BĘDZIE DZIECI A PRZEDSZKOLA BĘDĄ ZAMYKANE !!!!
wrafal / .* / 2003-06-24 12:02
jeszcze raz powtarzam - niemcy mają cztery razy wyżsdze zarobki i też nie chce im się wychowywać dzieci z "przyczyn ekonomicznych"to wysoki zus i podatki powodują ze niestac ludzi na dzieci i brak motywacji ekonomicznej do ich wychowywaniato przymus ekonomiczny pracy zawodowej kobiet stworzyl przedszkola - ktore w epoce przedsocjalistycznej były nieznanepo co kobiety w ogole musza ciezka pracowac ?
Mirek / .* / 2003-07-01 12:27
Jeżeli niemcy nie dają życia swoim dzieciom z powodów "ekonomicznych" ( ha, ha) to znaczy, ze jest to sprawa mentalności. Polacy również jej ulegają.Człowiek męczy się, aby mieć dobrą pracę, zrobić karierę, a często nie chce trudzić się wychowaniem dzieci, albo opieką nad starym ojcem, czy matką.Nie ma ekonomicznej motywacji wychowania dzieci, bo dzieci to zawsze koszty( mniejsze większe).Zgadzam się z Panem, co do przymusowej pracy kobiet. Uważam, że organizacje kobiece powinny walczyć o prawo do wychowywania własnych dzieci np. do lat 3, którego teraz nie mają, bo niewielu mężczyzn może utrzymać, żonę wychowującą dzieci.
wrafal / .* / 2003-07-16 11:18
mentalnosc tez tu nie ma nic do zycia - sa kraje bialych ludzi gdzie nie ma problemow z przyrostem naturalnym - sa kraje czrnych ludzi gdzie obywateli ubywa...wprowadzenie urlopow i socjalu dla kobiet pracujacych spowoduje ... skutki odwrotne do zamierzonych wzrosną koszty pracy i bezrobocie i wowczas jeszcze bardziej nikogo nie bedzie stac na dzieci...
gaga / .* / 2003-06-24 11:14
jestes wstrętna, młoda zakompleksiona prukwa
Lona / .* / 2003-06-23 17:48
Żeby ten portal był interesujący dla czytelników, nie może powstawać wyłącznie przy udziale "fachowców" podobnych do artykułu tego tekstu, napisanego w mizernym stylu, silącego się na publicystyczny luz i wreszcie posługującego się półprawdami i niedopowiedzeniami. Ale to tylko tytułem wstępu.Polaków jest mało, a rodzi się coraz mniej. Spis pokazał niewielki przyrost ludności, ale w perspektywie całej dekady, obecnie liczba ludności spada. I nie ma co udawać zdziwionych, bo kilkanaście lat polityki prowadzonej pod dyktando zysków (zwykle zresztą cudzych), bez baczenia na społeczne skutki tego eksperymentu, takie i tylko takie owoce mogło przynieść. Łapówki na porodówkach, brak żłobków, drogie przedszkola, wyrzucanie z pracy ciężarnych, brak lub skracanie urlopów macierzyńskich dokładają się do wszeobejmujacej biedy (ok. 50 proc. społeczeństwa żyje poniżej progu ubóstwa) i bezrobocia (to nie GUS "odkrył", że przekracza ono 20 proc., ale rząd zaniża stosując "inne przeliczniki"; wg OECD bezrobocie w Polsce wynosiło właśnie ok. 20 proc.). Nie wystarczy zdelegalizować skrobankę, utrudnić dostęp do antykoncepcji i edukacji seksualnej, żeby "lud zechciał się mnożyć". Do tego trzeba zaangażowanej polityki całego państwa. Jak to jednak robić, gdy w jego władaniu mało co już pozostało, a na domiar złego władcy pochylający się nad tymi smętnymi resztkami pochłonięci są głównie dumaniem, jaki by tu jeszcze kawał sukna wyrwać dla siebie.
wrafal / .* / 2003-06-24 11:58
Szanowny Pan/Pani przeczytał/a chyba inny artykuł.Akurat moim zdaniem stopa ubóstwa nie ma nic do zmian demograficznych... ...bogaci Niemcy nie chcą się romnażac, a ubodzy Nigeryjczycy niczym króliki... ... z drugiej strony bogaci Arabowie mają wysoki przyrost urodzin a biednych Rosjan ubywa ...taK więc poziom dobrobytu nie wpływa na demografię przyczyn szukałbym w obowiązkowości i rozmiarze ubezpieczen spolecznych oraz religijnosci spoleczenstwa... ale to juz inny temat rozmowy...
ukrainiec / .* / 2003-06-23 15:14
Otwórzcie granice, a my wypełnimy braki demograficzne. Nas jest znacznie więcej
Pablo / .* / 2003-06-24 00:11
Zgadza się, tyle że krótko żyjecie bo za dużo gorzłay pijecie, więc dłużej zabawią u nas tylko wasze kobiety. One zresztą już od jakiegoś czasu tu są i pracują w drogownictwie ze sporym chyba powodzeniem.
grzenda / .* / 2003-06-23 21:56
Tak jest, otwórzmy się na wschód, nawet gdy będziemy tylko przystankiem w drodze do krajów Unii, wkrotce przeciez sami się w tej Unii znajdziemy. Dajmy szansę Ukraińcom, Rosjanom, Azjatom, gdy imigracja będzie legalna, to się może GUS-owi statystyki poprawią.
IamTiger / .* / 2003-06-24 10:22
Zdecydowanie przyda nam się świeża krew.Imigranci pracują lepiej i wydajniejCo Niemcy udowodnili 50 lat temu
Niemiec / .* / 2003-06-23 14:20
A co wy Polaczki nie chcecie pracować u nas na nasze emerytury??Nie chcecie byc naszymi konsumentami i płacic nasze podatki??A wy niewdzięcznicy!!Za dzięsięć lat zostanie was ok.20mln a wedy się zobaczy co z wami zrobić!!
Pablo / .* / 2003-06-24 00:07
Może nas i będzie 20 milionów, a wtedy was będzie 100 milionów, tyle że będziecie gadać po turecku i biegać do meczetu, a Stare-Niemki-Nie-Do-Zdarcia będą myły gary i bawiły Turkom dzieci.
Pablo / .* / 2003-06-24 00:08
Zapomniałem dodać, że ci Niemcy, którzy tego psychicznie nie wytrzymają wyjadą do Holandii, by oddać się tam dobrodziejstwom eutanazji.
Markus / .* / 2003-06-23 15:31
te Niemiec. czy ty czasem nie wyjechałeś z Polski pracować na emeryturki Niemców? W główce Ci się popier...... Dałeś dyla do Niemiec bo oni importują takich jak Ty żeby na nich robili. pewnie w Polsce miałeś dwie lewe ręce a teraz dupę sobie tobą wycierają... Żałosny jesteś... Ale nawet mi Ciebie nie żal.
Obywatel Swiata / .* / 2004-04-06 14:28
Raczej czes bys udezyl sie w glowe aby obudzic sie z pieknego snu o polsce. Wole pracowac na emeryturki dla Niemcow za dobre pienadze, ktore dostaje teraz, niz w polsce za gowniane i emeryture ktorej moze nigdy niedostane, albo z ktora bede powoli zdychal jak emeryci teraz! A pozatym niemam ochoty bo niejestem glupi, pracowac na pieprzonych polskich politykow "zlodzieji" i takich patryjotow Idijotow jak ty! ktozy swiata Bozego niewidzieli poza polska. Nawet niewierz ze lezyrz na intensywnej terapii, czyli w polsce "ty chory pacjecie" ale teraz nie tylko ciebie trzeba reanimowac lecz juz cala polske!!!
Trevor / .* / 2003-06-25 13:52
Zapraszam do Stanów, do Detroit- popracujecie z 10 lat tak jak ja, to wam się odechce narzekania wszystkim po kolei...Wcale tu kokosów nie mam, niestety. pozdrowienia
krystyna / .* / 2003-06-28 18:37
ja chętnie pojechałabym do USA -w Polsce pracowałam 32lata skończyłam 50 lat i boję się że lada dzień odejdę na zasiłek ok 600 zł jak żyć mąż poważnie chory córka nie może znależć jakiejkolwiek pracy (studjuje zaocznie).

Najnowsze wpisy