Forum Polityka, aktualnościGospodarka

Dla kogo będzie praca w przyszłości?

Dla kogo będzie praca w przyszłości?

skomentuj
Wyświetlaj:
Morgana / 83.24.130.* / 2006-01-28 11:10
A ja twierdzę, że najbardziej będzie potrzebny psycholog, psychoterapeuta i psychiatra. Jak wynika ze statystyk 80% polaków potrzebuje takiej pomocy, po komunixmie, po reformach, po mobingu i po "siłowym" motywowaniu się do zadań bez umiejętności ich realizacji (odłoże z pensji i na pewno kupię mieszkanie). Acha. Pozdrawiam, na szczęscie mam gdzie mieszkać.
rrryryry / 83.30.163.* / 2009-02-10 08:17
wiekszosc ofert pracy to syf nad syfy
kierownicy marketow to ciężkie debile bez szacunku do ludzi
Studentka / 80.51.32.* / 2006-01-26 09:59
Witam. Ja studiuję finanse i bankowość (Irok) i mam taką cichą nadzieję, ze po studiach znajdę pracę wbrew prognozom ministerskim. Tak ajk pisali moi poprzednicy zdaję sobie sprawę z tego, ze potrzebna jest wiedza z wielu przedmiotów aby skuteczniej dac się wyzyskiwać pracodawcą.Ale chciałabym zwrócic uwagę na jeden powazny błąd naszej polityki, a bynajmniej chodzi mi o rencistów i emerytów. Mieszkam w małym mieście i u nas częściej do pracy przyjmowani sa emeryci (bo od nich są jakieś zniżki) a rzesze młodych wykształconych i gotowych do pracy ludzi błąka się po ulicach- dlatego wydaje mi się, że zmiana w prawie byłaby skuteczniejsza niz prognozowanie które zawody będą porządane a które nie. A jak pisała jedna z internautek matematyka w szkołach zepchnięta jest na sam margines..(ja byłam na bio-chemie i więcej musiałam uczyć sie historii i wos-u niż matematyki ...) Pozdrawiam
Matematyczka / 83.28.202.* / 2008-11-01 08:15
jak się chciałaś uczyć matmy to trzeba było iść na mat-fiz jak ja. U mnie jest 7 godzin matmy tygodniowo,uczę się jej non stop. Sama sobie wybrałaś taki kierunek to masz
Danuta / 82.160.18.* / 2006-01-26 20:58
Witam. ja [pracujęw banku od kilkumastulat. Treaz ptraca w banku przypomuna prace akwizytora. Pracowicy maja wyznaczone zplany sprzedazowe, ktor sa coraz trufnmiejsze do realizacji. Myślę ze ja nie polecałabym pracy w banku nikomu. Pozdawian Danuita
aka / 62.121.84.* / 2006-02-04 23:18
zalezy w jakim dziale, ja sie raczej obijam ;)
felix77 / 2006-01-26 09:34
Witam.
Uważam, że rynek pracy w Polsce jest trudny, ale z drugiej strony wiele zależy od nas-pracobiorców-samych, od naszej ambicji. Ja sam jestem po stosunkach międzynarodowych, co prawda tylko licencjat.Pracuję w renomowanej restauracji jako kelner i co?
Pieniądze nie są złe, ale perspektywy żadne!
Już rodzina, mieszkanie, dwójka dzieci a ambicja dopiero teraz się obudziła i na studia z zarządzania i przedsiębiorczości się zdecydowałem.
Szukać nowej pracy muszę chociaż staż pracy nie jest najminiejszy.
Mam nadzieję, że rynek pracy przyjmie moja decyzję z zadowoleniem.
Pozdrawiam Optymista
gosc / 83.7.4.* / 2006-01-25 23:48
koncze ochrone srodowiska i co ????? BZDURA kazdy kto uslyszy o tym chocby to byla instytucja w ktorej IDEALNIE nasze wiadomosci by sie sprawdzily to nie ma dla nas miejsc hahahaha swietna prognoza :)
ratio / 83.18.167.* / 2006-01-25 21:34
wiec sprawa wyglada tak, ze wybralem psychologie, swego czasu najbardziej oblegany kierunek w kraju, o jedno miejsce ubiegalo sie nawet 30 osob i co z tego bede miec - nic, zupelnie nic, bo nie ma wystarczajacego zapotrzebowania na specjalistow z tej dziedziny....inna sprawa, ze wybralem ten kierunek, bo mnie to interesuje..ale pytanie brzmi- za co bede zyc?

trzeba bylo zdawac laczona mature, dostac sie na politechnike i miec gwarancje pieniazkow.....

ech- dziwny jest ten swiat....

Pozdrawiam
Morgana / 83.24.130.* / 2006-01-28 11:14
TO ZAWÓD PRZYSZŁOŚCI! dzisiaj jeszcze nikt nie bardzo wie, jak bardzo chore jest, to co jest. Niestety...pacjentów będziesz dopiero miał:) pozdrawiam
katty / 82.210.147.* / 2006-01-25 22:44
zasadniczo jestem inżynierem (płeć piękna)... ciekawe dlaczego niepracuje w swoim zawodzie? tylko jako pracownik merytoryczny przyjmujący wnioski bez większych perspektyw znalezienia pracy w kierunku skończonych studiów. wydaje mi sie że w artykule powinno sie nakreślić jaka dziedzina najbardziej interesuje pracodawców. inną kwestią jest fakt, że kończąc studia niezależnie czy są one wieczorowe, zaoczne czy dzienne (na to nikt niezwraca uwagi) i tak niema dla nas pracy... i po co mi było tyle lat na tej poltechnice sie trudzić? ale co nas nie zabije napewno nas wzmocni;]

pozdrawiam... i przyłączam się do przedmówcy
George / 83.25.221.* / 2006-01-26 05:56
Szanowna Katty! Przepraszam, że się wtrącę, ale "nie" z czasownikami piszemy oddzielnie. Tak więc napiszemy "nie pracuję" a nie "niepracuję", "nie ma" a nie "niema". A wracając do poruszanej przez Panią kwestii.. Fakt ukończenia studiów nigdzie na świecie nie gwarantuje znalezienia pracy. Świat nieustannie się zmienia, zmienia się też zapotrzebowanie na specjalistów w konkretnych dziedzinach. W pewnym okresie są potrzebni, w innym już nie. Trzeba być elastycznym i liczyć się z tym, że w trakcie zawodowej kariery trzeba będzie się co najmniej raz przekwalifikować.
strzelec / 80.55.173.* / 2006-01-26 09:08
Popieram przedmówce ja z zamiłowania Historyk, skonczyłem na informatyce z automatyką i bardzo się z tego ciesze, a na marginesie już w planach, mam podyplomowy kierunek, przekwalifikowanie na ekonomie z informatyką bo na to jest zapotrzebowanie, a przynajmniej będe miał większy szanse na rynku pracy, obecnie pracuje jako automatyk, a co będe robił za rok to tylko od Boga zależy :)
George / 83.25.230.* / 2006-02-02 16:25
Tak trzymać. Gratuluję zdrowego podejścia do życia.
abraxasss / 83.21.61.* / 2006-01-25 22:35
ja z przypadku dostałam się na politechnikę, kształcę się w jednym z wyzej wymienionych zawodów i chciałabym tlyko jedno powiedzieć.
to że ludzie są humanistami nei uprawnia ich do krytykowania innych. wielokrotnie spotkalam sie z pytaniami "a co ty będziesz po tym robić?" (oczywiscie ironicznymi). to że nie potraficie wymówić nazwy mojego wydziału nie znaczy, ze to jakies p******* bez ladu i skladu.

coraz czesciej wykladowcy otwieraja mi oczy, mozna zrobic tak wiele w polsce i dla polski, a tymczasem moi znajomi niepotrafia policzyc 1 podzielone przez 2... chyba coś jest nie wporządku.

budujemy obraz kultury - te wszystkei audycje w radiu promujące kulturę, teatr, psycholgię, socjologię, etc... a gdzie programy publicystyczno naukowe związane z polskim przemysłem? raz udalo mi sie na tkai trafic bo mialam odwolane zajecia (o 9 rano). wydaje mi sie ze gdyby otworzyc mlodym ludziom troche oczy na to co mozna w zyciu ze soba zrobic byloby nam- aktualnie im - łatwiej podejmowac decyzje na temat tego kim chca byc w przyszlosci. pamietam problem z okresleniem swoich mozliwosci przed ktorym stanelam po maturze.

chemia? a co mozna po niej robic - uzyc w szkole?, fizyka? - mozna zostac premierem... a gdzie sie podzialy programy tkaie jak kwant i inne. byloby wspaniale gdyby promocja takich dziedzin nauki odbywala sie na antenie telewizji publicznej. ostatnio tez ogladalismy an zajeciach jeden z odcinkow kwantu. Moze to i smieszne o czym mowili, ale sama idea programu - byla wspaniala , pokazywala co jest, dlaczego jest, rpace w laboratorium, w przemysle... i prognozy an rozwoj w przyszlosci. niesamowite... brak mi tego dziś. brak nam polotu - zamiast tego są seriale.
Jaguska / 83.7.26.* / 2006-02-08 00:52
Skoro jesteś na politechnice to sie ciesz : ) a na pewno nie zgodze sie z Toba ze telewizja jest zawalona programami kulturalnymi....chyba jakims kiczem a nie kultura :( ...yhhhh
Tomek / 81.168.223.* / 2006-01-26 09:02
Kilka lat temu na topie była informatyka. Wtedy rzesze młodych ludzi (i ja rownież) uczyły się właśnie informatyki. Szybko okazało się, że rynek jest przesycony i nie każdy znajdzie pracę w swoim zawodzie. Na studia zarabiałem pracując fizycznie w fabyce. Po studiach poszedłem do wojska gdzie przez pół roku nie robiłem nic konkretnego - a z informatyki trzeba być stale na bierząco żeby nie wypaśc z gry. Później byłem przez rok bezrobotnym ale nie zmarnowałem tego czasu. Znalazłem w koncu pracę w małej firmie. I okazało się że sama znajomość informatyki nie wystarcza zeby byc dobrym informatykiem. Np. księgowość przedstawia mi swoje problemy jezykiem "księgowym" - szybko musiałem się douczyć co to są te wszystkie dekretacje, bilanse, plany kont - inaczej nie wiedziałbym co dziala nieprawidłowo w systemie księgowym firmy. Przydała się rownież wiedza ze szkoły średniej oraz ta ktora nabyłem w fabyce - byłem w stanie naprawić drobne usterki w automatyce maszyn na produkcji, nie bałem się śrubokręta ani wiertarki. Wielu rzeczy (związanych z informatyką i nie tylko) uczyłem się od podstaw bo studia, nawet te najlepsze, to tylko połowa sukcesu. Piszę to wszystko bo uważam, że trzeba mieć wiedzę z wielu dziedzin żeby być dobrym i docenianym pracownikiem. Przydaje się psychologia, matematyka, fizyka i wiele innych. Jak już tu ktoś napisał, trzeba być elastycznym . Pozdrawiam :)
George / 83.25.221.* / 2006-01-26 06:13
Święte słowa. U nas, w Polsce, do dobrego tonu należy przyznanie się, nawet publiczne w mediach, że w szkole z matematyki było się osłem. Matenatyka i przedmioty ścisłe zostały, pewnie za sprawą hord humanistów okupujących ministerialne stołki, zepchnięte w programach szkolnych na margines. Doszło nawet do tego, że matematyka przestała być obowiązkowym przedmiotem na maturze, którą można zdać z przedmiotów tak egzotycznych jak wiedza o społeczeństwie (kompletne bzdety). To nie przypadek, że w naszym kraju nie rozwija się nowoczesnych technologii, że wleczemy się w światowym ogonie pod względem liczby patentów, że zagraniczne firmy nie budują u nas ośrodków badwaczo rozwojowych (bo kogo miałyby w nich zatrudnić - psychologów?). Politycy nasi chwalą się miejscami pracy, które dzięki zagranicznym inwestycjom u nas powstają, a że są to stanowiska de facto robotnicze, nie obchodzi ich wcale.
abraxasss / 83.21.29.* / 2006-01-27 23:54
czytając to co tutaj zostało napisane od wczoraj utwierdzam się w przekonaniu, że moje obawy są słuszne. Ja jestem kobietą i studiuję coś takiego jak technologia chemiczna. Marzy mi się, ze będę kimś kto mógłby ruszyć cos w polsce, otwierać nowe fabryki, nowe linie produkcyjne... ale boję się... boję się, że banki i politycy beda mi rzucac klody pod nogi. Jestem kobieta pracujaca i pracy sie nie boje, nawet tej fizycznej... przez wakacje dorabialam sobei scinajac drzewa pią tarczową, naucyzlam sie obslugi srubokreta, wieratrki, piły, piły tarczowej, siekiery, różnych pokretelek, ktorych nazwy nei pamietam... jestem generalnei otwarta... ucza nas w szkole, ze niektore przedmioty takei jak automatyka mamy wlasnie po to by moc dogadac sie z ludzmi takimi jak pan powyzej - automatyk. I to ma jakis sens.
ale jak patrze na moich znajomych... jest nas obecnie 70 na roku. i pytam sie ich co chcieliby robic,a oni odpowiadaja ze pracowac w laboratorum przy szpitalu,t oz astanawiam sie czy przypadkiem nei anstapil jakis konflikt miedzy tym co nas ucza - instalacje, projektowanie i tkaie tam...a tym co de facto lduzie ebda robic. Niektorzy po anszych studiach pracuja na poczcie. to tez mnei rpzeraza... ale wydaje mi sie tez, ze problem lezy w samych lduziach - w tym czy chcemy rpacowac w zawodzie i dazymy do teog wszelkimi srodkami,czy tez marzy nam sie ciepla posada w jakims neisprecyzwanym blizej zakladzie, a co znatury troche sie kloci z naszymi kwalifikacjami.
mam pomysl na nowa instalacje, i wykorzystanie pewnego źródła energii... i chcialabym cos z tym zrobic w przyszlosci... ale czy mi wyjdzie? czy tez skoncze jako pani na poczcie?

wciaz jednak wierzyc chce ze to ja bede tworzyla miejsca pracy... ze wezme kredyt ktory moze bede splacac do kocna zycia... i ze otworze jakis zaklad produkcyjny...z e rusze swoje miasto ze stagnacji....ze zatrudnie kilku ludzi od ochrony srodowiska od automatyki... kilku robotnikow i jedna ksiegowa...

mam marzenia. zobaczymy co z tego wyjdzie.
a jak nie...t o rozpoczne serie nowych programow publicystyczno naukowych. :P zeby obudzic w nastepcach chec dzialania.
ciekawi mnei tlyko jedno,c zy trafię na lduzi optymistycznych, ludzi ktorzy sa chetni zapalu jak ja... do tej pory gdy tlyko wspominalam komus o moich planach spotykalam sie z ironicnzym usmieszkiem i uwaga ze mi sie nei uda... i juz zapalila mi sie czerwona lampka.
reasumująć - oc o chodiz w wypowiedzi - nie chdozi tlyko o to ze to my bedziemy ptorzebni pracodawcom... chodzi tez o to, ze to my bedziemy potrzebni jako pracodawcy. tylko ten raport jest niefortunnie sformułowany.
George / 83.25.230.* / 2006-02-02 16:41
Szanowna Pani Abraxasss. Jeśli komuś ma się w tym kraju udać, to właśnie takim osobom jak Pani, które mają odwagę marzyć i te marzenia realizować. Nikt nie mówi, że będzie Pani łatwo, ale zrezygnowac już teraz i żałować za kilka lub kilkanaście lat, że się nie miało odwagi - to byłoby chyba najgorsze, co mogłaby Pani zrobić. Mnie też zdumiewa fakt, że młodzi ludzie, na studiach lub tuż po wykazują roszczeniową postawę i oczekują od państwa, że zapewni im miejsca pracy. A przecież to nie jest rola państwa. Pod tym względem nie ma ono szansy konkurować z przedsiębiorcą. Czytałem kiedyś, że w USA za czasów Clintona powstał program rządowy, którego celem było zwiększenie liczby miejsc pracy. Efekty były porażające. Okazało się, że jedno stanowisko pracy utworzone w wyniku realizacji tego programu kosztowało - nie pamiętam dokładnie liczb - coś około 300 000 USD, przy średniej krajowej 30 000 USD. Nawet Stany Zjednoczone Ameryki Pólnocenj musiałyby pójść z torbami, gdyby państwo głębiej zaangażowało się w realizację takich socjalistycznych programów.
endru_ / 213.199.253.* / 2006-01-29 13:54
Bardzo dobre podejście do sprawy. Po co pracować dla kogoś, jeżeli można pracować dla siebie. Ktoś może powiedzieć że powtarzam truizmy, ale największe spustoszenie PRL wyżądziła w psychice ludzi. Zmieniła ich w bande idących na łatwizne i nastawionych roszczeniowo sępów. Dlatego potrzeba jak najwięcej ludzi takich jak Ty. Mam 23 lata i nieudany biznes za sobą, ale sie nie poddaje. I tego wszystkim życzę.
nie humanistka / 82.160.39.* / 2006-01-26 00:35
A ja wybrałam finanse i rachunkowość. Nie jest łatwo, ale nie żałuję. Nie muszę się martwić o przyszłość jak humaniści, których teraz najwięcej.
Sebek / 83.7.26.* / 2006-02-08 01:26
do nie humanistki - bardzo dobrze wybrałas:) ale wiedz że nigdzie nie jest łatwo i to że studiujesz własnie taki kierunek nie znaczy że jestes najlepsza- po prostu udało Ci sie ale pamietaj ze musisz to pielegnowac zeby dojsc do czegosc studia to nie wszystko! wiecej skromnosci! humanisci dobrze zdaja sobie sprawe ze swojej pozycji na rynku i nie musisz tego podkreslac bvo nie jestes najmodrzejsza....Zdziwiłabys sie wiedza niektorych humanistów, a na ekonomii i finansach tez sie znaja łojjjjj jeszcze musisz duzo sie chyba nauczyc!
Arleta / 83.7.26.* / 2006-02-08 01:17
We wszystkich wypowiedziach słyszy sie nutke zniechecenia do humnistów :( wydaje mi sie to nieuzasadnione....Zdaje sobie sprawe z tego, że dzisiejszy rynek pracy potrzebuje osób z technicznym wykształceniem a równiez z tego że Polsce potrzebni sa ludzie, którzy by mogli cos z tym krajem zrobic:) Jednak nie zrzucajcie winy na humanistów...że to przez nich! Śmieszne i niedojrzałe stwierdzenie...Sytuacja i podejscie do rzeczy zależy od cech indywidualnych człowieka i stosunku do innych a nie od tego czy pasjonuje sie historia czy matematyka! Swoje zainteresowania wiaze z typowo humanistycznymi rzeczami i uwierzcie mi że wolałabym miec łep do przedmiotów ścisłych.... szkoła podstawowa pokazała mi kierunek moich pasji , jednak wybrałam szkołe ekonomiczna ktora zakonczyłam maturą! Uwierzcie mi myslałam że rachunkowosc ,analizy etc mnie zabija ! To była wielka udreka! Studia wybrłam juz zgodnie z zainteresowaniami humanistycznymi i wiem ze jestem w tym dobra!Zdaje sobie sprawe że moje szanse sa mniejsze od waszych ale zrozumcie czasem człowieka a nie eksponujcie tego swojego egoistycznego "ja" Moze i bede miała gorszy start od was bankowcow ekonomistow i inzynierów ale napewno poczucie spełnienia nikt mi nie zabierze.Nie uwazam ze jestem gorsza i ze wybierajac studia poszłam na łatwizne:) Wbrew pozorom studia humanistyczne sa bardzo kreatywne i rozwijajace.Nie probujcie mi wmówic że jakies finanse i rachunkowosc sa taaakie ciezkie i zdajcie sobie sprawe ze nawet po tym tez trudno o prace jezeli zakorzenicie w sobie pesymizm i sceptycyzm....więcej życzliwosci, a jeżeli bedziecie chcieli cos zmieniac to NAJPIERW ZACZNIJCIE OD SIEBIE I SWOJEJ POSTAWY a nie od tego kto ma racje a kto nie, kto jest lepszy...bardziej przydatny a kto nie.... powodzenie dla wszystkich
skomentuj

Najnowsze wpisy