Forum Polityka, aktualnościGospodarka

Ekonomiści: Bez redukcji wydatków, gospodarka spowolni

Ekonomiści: Bez redukcji wydatków, gospodarka spowolni

skomentuj
Wyświetlaj:
Tuskolamacz / 89.78.5.* / 2007-12-15 10:59
Amatorszczyzna Tuska?
Gospodarcze pomysły PO ocenił publicysta "Tygodnika Solidarność" Bernard Margueritte w felietonie pt. "Niebezpieczna amatorszczyzna". Autor pisze w nim m.in.: "Podatek liniowy miał być symbolem działalności nowej władzy. Wiadomo, że jest bardzo na rękę zamożnym. PO niewątpliwie pragnie iść w tym kierunku, skoro jest partią tych 15% obywateli, którym się dobrze powodzi. PSL jednak powiedział 'nie' podatkowi liniowemu i jak na razie Tusk szybko go schował pod dywanem. Wyciągnął za to inny pomysł - bon edukacyjny. Wraz z prywatyzacją uczelni ma to zagwarantować uczniom, studentom i ich rodzicom wybór najlepszych szkół i uniwersytetów. Do najlepszych bowiem mają być skierowane środki publiczne i prywatne. Doprowadzi to do ogromnej nierówności szkolnictwa. Ale przecież o to chodzi. Po co dobre szkoły na wsi czy w dzielnicach 'ludowych'?

Wystarczy kilka dobrych szkół dla 'elity' establishmentu i zamożnych. Neoliberalizm polski idzie jeszcze dalej od amerykańskiego. W Stanach są przynajmniej jeszcze uniwersytety stanowe, co prawda z reguły na gorszym poziomie, ale nawet wybitne uczelnie prywatne są mocno dotowane przez państwo". Na szczęście jednak pan Pawlak zaoponował i PO zostawiła na boku "wspaniałą ideę". Cóż, pozostaje tylko mieć nadzieję, że PSL zaoponuje także wobec innych, równie wspaniałych idei Platformy Obywatelskiej, dla której największym sukcesem gospodarczym najbliższych czterech lat może okazać się wysłanie z kraju kolejnych kilku milionów młodych Polaków do pracy "na zmywaku". Czy tego właśnie oczekiwali wyborcy partii Tuska? Takiego cudu???
historyk / 80.50.180.* / 2007-11-21 20:32
wydaje się się że media szykują dwie rzeczy podkładkę pod zaniechanie obietnic wyborczych tj.podwyżek dla lekarzy na 7 tys średnio, pielęgniarek na 3,5 tys średnio, innych gryp jak górników i komunikacji. Z podwyzek zostaną zrealizowane podwyzki dla manedzerów w wyniku likwidacji ustawy kominowej ta grupa poparła jednoznacznie zwycieską partie. Reszcie się wytłumaczy ze trzeba zmniejszać deficyt budżetowy, zreszta to wymogi unii, wiec nie ma co gadać. Tnięcie wydatków śmieszne, wystarczy posłuchać jakie codzień tworzone są nowe stanowiska doradców, sekretarzy stanu, nowe projekty wymagają ekspertyz itp, trzeba obdzielić wszystkich którzy w ostatnich chwilach poparli PO. Dla mocherów zostaną informacje że rząd jeżdzi autobusem, jak dawniej Pawlak jeżdził polonezem. PSL napewno wydatnie będzie cieło koszty. I co zostaje gdyz ekomisci maja oczywiscie racje, ano zoste marzenie o Irlandii, o tym dowiemy się ze bedzie za cztery lata, jak będzie juz gotowy do władzy LiD a wszycy zapomną co PO obiecywało. I co ano najważniejsza jest miłosć a reszta to nicość i sfera dla elit.
Elendir / 2007-11-22 08:07 / Łowca czarownic
Dla ciebie najlepszym premierem byłby Lepper. Jemu nie potrzeba żadnych doradców, ekspertyz.

Kaczyński też ewentualnie mógłby się nadać. Przed wyborami zrobił badanie co jest ważne dla wyborców, kompletnie zignorował jego rezultaty i poniósł klęskę. Ekspert dla niego jest dobry jak mówi to co chce usłyszeć. Inaczej "fora ze dwora".
marek 19.53 / 83.24.56.* / 2007-11-22 00:45
Taka stara piosenka, "miłość ci wszystko wybaczy....." - to najnowszy przebój platfusów.
Elendir / 2007-11-22 08:01 / Łowca czarownic
No niewątpliwie Kaczyński nie byłby skłonny do wybaczenia czegokolwiek, począwszy na wzgardzeniu stanowiskiem w jego partii a skończywszy na różnicy w poglądach.
Sabre / 2007-11-21 08:41 / Tysiącznik na forum
Deficyt budżetowy na rok 2008 został już zapisany przez rząd PiS w wysokości 28,6 mld PLN - czyli wartość całego długu wyniesie w 2008 ponad 593 mld.
Trzeba prywatyzować i ciąć wydatki. Poprzedni rząd zaniechał prywatyzacji (w poprzednim roku około 10%) i czarował kotwicą budżetową - stracone dwa lata.
Lepiej ciąć wydatki teraz, niż być zmuszonym do tego ustawowo.
Btadeusz / 153.19.37.* / 2007-11-21 16:10
A w praktyce???
Proszę bardzo:
"""Minister skarbu Aleksander Grad chce mieć własny zasób najlepszych menedżerów w kraju.

Do państwowych spółek zwabi ich wizją zniesienia ustawy kominowej - czytamy w "Pulsie Biznesu". Władze państwowych firm mają zostać odpolitycznione w 6-10 miesięcy.
Minister Grad mówi "Pulsowi Biznesu", że chce stworzyć zasób kadrowy ministra skarbu z najlepszych menedżerów w kraju.


Zamiast prywatyzacji, wyższe zarobki

Mieliby się w nim znaleźć fachowcy, którzy zdecydują się przejść procedurę kwalifikacyjną, między innymi zdać dodatkowy egzamin.

Regulacje w tym zakresie Grad chciałby wprowadzić do nowej ustawy o prywatyzacji i nadzorze właścicielskim, którą wkrótce ma przygotować. Nowy szef resortu skarbu chce, aby znalazł się w niej zapis o zmianie lub zniesieniu ustawy kominowej."""

A dla "ciemnego luda":

"""Obok polityki kadrowej priorytetem nowego ministra skarbu ma być prywatyzacja."""
Elendir / 2007-11-22 07:58 / Łowca czarownic
Wybacz, ale im bardziej trzeba oszczędzać tym ważniejsi są kompetentni ludzie. To kosztuje, ale firmy prywatne są skłonne płacić tą cenę. Czy firmy państwowe nie powinny postępować podobnie by być konkurencyjne?
acomitam / 83.25.233.* / 2007-11-22 08:17
Nie, bo firm państwowych w ogóle nie powinno być.
Elendir / 2007-11-22 08:46 / Łowca czarownic
Tu bym polemizował. Nie wszędzie firmy prywatne się sprawdzają. Szczególnie w przypadku gdy z danej działalności społeczeństwo odnosi korzyści w sposób pośredni. Prywatna firma nie będzie nigdy zainteresowana świadczeniem usług za które klienci nie będą płacić wobec trudności skonstruowania mechanizmy powiązania opłat ze stopniem korzystania.
Elendir / 2007-11-22 21:44 / Łowca czarownic
bezpieczeństwo i prawo (wojsko, policja, sądy, ochrona prawna dla ubogich), sektory strategiczne z punktu widzenia bezpieczeństwa zarodowego (definicja zmienia się z czasem ale np. energetyka), zarządzanie wspólnym dobrem (lasy, parki, rzeki), kultura (muzea, zabytki), nauka (szkoły, instytuty badawcze), ratownictwo (medyczne, górskie), infrastruktura i planowanie (np. w kontekście zagospodarowania terenu), doradztwo dla ubogich (w szczególności pośrednictwo pracy), informacja publiczna (począwszy od turystycznej, a skończywszy na promocji Polski na świecie).
bubu / 2007-11-21 09:04 / Bywalec forum
kolego - nie możesz liczyć w ten sposób. Spora część budżetu to środki przeznaczone na obsługę długu. Krótko mówiąc proste sumowanie nominałów jest pozbawione sensu. Druga sprawa - nie można operować kwotami bezwzględnymi! Dług publiczny mierzy się stosunkiem do PKB. Trzecia sprawa - wpływy z prywatyzacji nie stają się automatycznie dochodami budżetu (choć mogą).
I na koniec - zobacz jak wyglada relacja długu publicznego do PKB w krajach UE - u nas naprawdę nie jest źle.

Co do deficytu - na 2007 nominalnie zapisano 30 mld a faktyczna realizacja wyniesie ok 23 mld.
Sabre / 2007-11-21 09:19 / Tysiącznik na forum
Wiem jak się liczy dług publiczny. Jego relacja do PKB w chwili obecnej wynosi 47% z małym kawałkiem. Jednak pokazywanie wartości kwotowej pomaga w zrozumieniu jego wielkości (a propos, Gierek zadłużył nas na około 70 mld), bo im większa kwota nominalna, tym większe ryzyko przekroczenia progów ostrożnościowych.
Jaki sens ma porównywanie nas do innych krajów? I do których? Włoch (ponad 100%), czy Irlandii (25%)?
W prywatyzacji nie chodzi wyłącznie o "automatyczne" wpływy. Tak się dziwnie składa, że sprywatyzowane firmy lepiej działają, płacą podatki, itd:)
bubu / 2007-11-21 09:40 / Bywalec forum
Raz jeszcze napiszę - rozmawianie o długu w ujęciu nominalnym jest pozbawione sensu.

Jaki sens ma porównywanie do innych? Choćby taki że taki że stosunek długu do PKB w takich krajach jak Niemcy, Francja, USA nie wspominając o Japonii przekracza 60% PKB. Dziwnym trafem są to najbardziej rozwinięte ekonomicznie kraje na świecie.

Jedno jest pewne - jeżeli rząd będzie chciał zrealizowć swoje wyborcze obietnice dotyczące podwyżek dla sfery budżetowej to deficyt z pewnością wzrośnie bo miejsca na znaczące oszczędności w budżecie przy takim jaki mamy udziale wydatków sztywnych jest niewiele. Alternatywą jest podniesienie podatków.
Sabre / 2007-11-21 09:57 / Tysiącznik na forum
Ciekawe. Bo to chyba ty kiedyś mnie "pouczałeś" o rosnących rezerwach walutowych:) To właśnie wtedy twoje ujęcie nominalne było absolutnie bez sensu.
Akurat w wypadku długo publicznego, ujęcie nominalne ma pewien sens - próbowałem już tłumaczyć.
Prywatyzacja, bez przedsiębiorstw strategicznych, może przynieść do budżetu 40-60 mld. KRUS kosztuje nas w tej chwili 13 mld. Te sławne tanie państwo, czyli rozbudowana administracja, można obciąć na parę miliardów. Jest wiele miejsc, które mogą przynieść oszczędności.
Tak bardzo boisz się realizacji obietnic wyborczych?
I co to za tłumaczenie: USA mają dług większy, więc możemy być spoko?
bubu / 2007-11-21 11:14 / Bywalec forum
zacznę od obietnic - pisałem o tym w czasie strajku lekarzy iż opozycja stojąca przed szansą przejęcia władzy popełnia błąd obiecując podwyżki. To samo tyczy się wysokości ulgi na dziecko. Teraz trzeba będzie zjeść tę "żabę". I będzie to miało poważne konsekwencje bowiem podjęte zostaną trwałe zobowiązania o określonych dla budżetu skutkach. Pozostaje to w sprzeczności z obietnicą obniżki podatków i jednoczesnej redukcji deficytu. Stąd moje (i nie tylko moje) wątpliwości co do możliwości ich realizowania.

Wpływy z prywatyzacji są jednorazowe (w przeciwieństwie np do dywidendy). Warto o tym pamiętać zwłaszcza w kontekście budżetu w przyszłych okresach.

Każdy chciałby likwidacji rozbudowanej administracji. Gdyby to było łatwe i możliwe do realizacji od zaraz juz dawno byłoby zrobione przez poprzednie ekipy. Nie mam złudzeń co do tego że tej kwestii nie będzie żadnej rewolucji.

Co do USA i innych krajów G7 - jak widac na ich przypadkach poziom deficytu nie jest kluczowy jeżeli chodzi o wpływ na rozwój gospodarczy. Nie ma więc powodów aby bić w dzwony na alarm i czynić z tego faktu największe zagrożenie dla naszej gospodarki.

BTW akurat rezerwy walutowe podaje się w ujeciu nominalnym
Sabre / 2007-11-21 11:52 / Tysiącznik na forum
Tak się składa, że inwestorów interesuje nie poziom rezerw w ujęciu nominalnym, tylko ich możliwości finansowania.
Ten artykuł jest właśnie o tym, by zmienić dotychczasowe podejście do poziomu deficytu budżetowego - co podkreśla wielu ekonomistów (także w USA).
Prawdziwy sukces z prywatyzacji to sprawnie działające firmy, a nie dywidendy pożerające ich cały zysk, czy gwarantowane stołki dla swoich nieudaczników.
Likwidacja administracji jest możliwa, wbrew pozorom. Może nie tak łatwa jak jej rozbudowywanie (co robił PiS), ale jednak możliwa.
I co to za szkoła ekonomii, mówiąca że obniżanie podatków gwarantuje stratę dla budżetu, a ich podwyższanie zysk?
bubu / 2007-11-21 16:29 / Bywalec forum
Wzrost wpływów po obniżce podatków następuje z opóźnieniem po tym gdy impuls fiskalny dodatkowo pobudza gospodarkę. Ale najpierw mamy do czynienia z obniżeniem wpływów. A deficyt mamy obnizać teraz. Nie licz na to że kilka punktów skłoni masowo "szarą strefę" do ujawnienia się.

Co do możliwości likwidacj administracji (a raczej politycznej woli rządu) będziemy mieli okazję się przekonać.
Przypomnę tylko że kiedyś mieliśmy już Zespół d/s Odbiurakratyzowania Gospodarki z L.Balcerowiczem na czele. Efekty - mizerne. Dlatego pozostanę sceptykiem w tej kwestii.
skomentuj

Najnowsze wpisy