Bernard
/ 83.30.69.* / 2006-04-03 19:20
Rozumiem każdego, kto zarabia tyle, że mimo wspólnego z małżonkiem lub z dzieckiem samotnie wychowywanym rozliczenia płaci 40% podatku, że chce wprowadzenia podatku liniowego.
Rozumiem każdego, kto posiada zainwestowane od kilkuset tysięcy do kilku milionów, PLN, od których rocznie otrzymuje między 6 a 30% zysków kapitałowych, z czego 20% czyli 1/5 fiskus mu zabiera jako podatek, że chce zniesienia podatku od zysków kapitałowych.
Rozumkiem każdego, kto mając firmę a w niej służbowy samochód całość wydatków związanych z zakupem i eksploatacją samochodu księguje jako koszty uzyskania przychodów firmy, aby zmniejszyć sobie podstawę opodatkowania CIT lub, PIT a tym samochodem oprócz celów zarobkowych jeździ na zakupy z rodziną i do rezydencji weekendowej na Mazurach i na wczasy do Włoch i wszędzie gdzie potrzebuje, że jest przeciwny opodatkowaniu używania samochodów służbowych dla celów prywatnych.
Rozumiem twórców i artystów oraz wszystkich prowadzących jakąkolwiek zarobkową działalność, którzy mając niskie lub zerowe koszty uzyskania przychodu podatek płacą w sposób zryczałtowany karta podatkowa lub odliczają zryczałtowane 50% albo 20% kosztów uzyskania i dlatego więcej zarabiając płacą podatek znacznie mniejszy niż gdyby musieli płacić na zasadach ogólnych, że są przeciwni likwidacji ryczałtowych form opodatkowania.
Rozumiem wszystkich, którzy mają obecnie rodzinę składającą się z 2 osób pracujących i czasami psa, że są przeciwni ulgom podatkowym na wychowanie dzieci.
Rozumiem wszystkich, którzy mają 1ha ziemi i działalność gospodarczą pozarolnicza również i nie muszą płacić do ZUS składki od 60% średniej płacy krajowej, bo płacą do KRUS 130 zł. kwartalnie, że są przeciwni wprowadzeniu jednakowych zasad ubezpieczenia dla wszystkich obywateli.
Rozumiem elektryków, i ślusarzy, oraz sztygarów a zwłaszcza nadsztygarów, którzy po 25 latach zatrudnienia pod ziemią przy obsłudze i konserwacji pomp, wentylatorów lub trakcji elektrowozów oraz w dozorze tychże elektryków i ślusarzy otrzymali pełną emeryturę górnicza, że nie chcą zrównania w zasadach obliczania wysokości emerytury z wszystkimi pozostałymi obywatelami, którzy będą mieli emeryturę uzależnioną wyłącznie od kwoty wpłaconych przez siebie do 65 roku życia składek i przeciętnej dalszej długości trwania życia.
Rozumiem wszystkich, którzy są lepiej traktowani przez prawo niż pozostali obywatele, że nie chcą, mieć tak jak mają pozostali.
ALE NIE ZGADZAM SIĘ NADAL pozostawać jednym z tych, KTÓRZY NIE MAJĄ ŻADNYCH PRZYWILEJÓW A SAME OBOWIĄZKI PŁACENIA NA UTRZYMYWANIE PRZYWILEJÓW INNYCH.. Sądzę, że jednak większość pracująca i prowadząca działalność gospodarczą na zasadach ogólnych zyska na zniesieniu przywilejów dla wybranych. Emerytury wszystkich powinny być zależne wyłącznie od tego ile wpłacili składek. Jestem przeciw utrzymywaniu prawa, podatkowego i ubezpieczeniowego, które dzieli OBYWATELI na tych uprzywilejowanych i tych OD PŁACENIA NA PRZYWILEJE INNYCH. DLATEGO POPIERAM KAŻDĄ ZMIANĘ PRAWA, KTÓRA ZMNIEJSZA CIĘŻARY PAŃSZCZYŹNIANE NA ŻECZ UPRZYWILEJOWANYCH. Ale nie mam nic przeciwko zasadzie solidarności z Polakami, którzy nie z własnej winy są w trudnej sytuacji i pozostali powinni proporcjonalnie do swoich dochodów składać się na ich ubezpieczenie na wypadek choroby, bezrobocia i konieczności utrzymywania członków społeczeństwa niezdolnych do pracy. Nie mam nic przeciwko temu, aby płacić 40% podatku od nadwyżki sumy dochodów moich i mojej małżonki przekraczającej 5 krotność dochodów przeciętnych. Ale nie zgadzam się na obowiązek płacenia składki ZUS od 60% średniej krajowej płacy wtedy, gdy miałem trudny miesiąc i nic nie zarobiłem albo wtedy, gdy mój roczny dochód wyniósł mniej niż roczny dochód pracownika zatrudnionego za najniższą płacę Pani minister Gilowska zaproponowała nieśmiały krok w dobrą stronę, ale równocześnie większość efektów z dobrych propozycji zniszczą zmiany, które prowadzą w złym kierunku. Najgorsze jest rozplenione w ostatnich latach oszustwo polityczne w zmianach prawa, polegające na tym, że nagłaśnia się ile to podatnicy zyskają na reklamowanych zmianach a ukradkiem zabiera się trym najsłabszym politycznie więcej niż przed zmianami. Albo, gdy likwidując jedne ryczałty rzekomo z powodu nadużyć wprowadza się inne jak np. ryczałt dla podatku VAT, który działać będzie tak samo jak każdy ryczałt. Jeżeli ryczałt jest dobrowolny to wybierają go tylko Ci, dla których jest to korzystne, jeżeli ryczałt jest obowiązkowy to zawsze krzywdzi najsłabszych i najuczciwszych podatników. Rozumiem, że Minister nie jest premierem a i premier nie jest niezależnym, bo nie był wybierany w wyborach bezpośrednich zaś prezydent nie rządzi a rada ministrów nie w pełni podziela poglądy, że najważniejsze jest nieobciążanie podatkami i parapodatkami w postaci obowiązkowych składek, pracy obywateli.
Sądzę, że opodatkowywanie konsumpcji jest bardziej sprawiedliwe, bo ten, kto mało konsumuje, żyje skromnie kupując tańsze towary i oszczędza, aby inwestować ten nie powinien zapłacić dużo podatku a kto konsumuje dużo i nie inwestuje, (dlatego nie ma miejsc pracy), ten niech płaci podatki takie, jakie są potrzebne dla dobrego funkcjonowania państwa. Szkoda, że nie mamy Rządu wyłonionego przez parlament, w którym dominowałby pogląd, że przedewszystkim PRAWDA O SYTUACJI PODATNIKA DECYDOWAĆ POWINNA O SYSTEMIE PODATKOWYM a nie przetargi pomiędzy różnymi grupami nacisku. Sprawiedliwe prawo musi być oparte na prawdzie o sytuacji obywateli, dla których ustala się obowiązki względem państwa i społeczeństwa a nie w oparciu o skrywaną chciwość grup uprzywilejowanych, które dla utrzymania i rozszerzenia swoich przywilejów używają kłamliwej propagandy.