Forum Polityka, aktualnościKraj

Rzecznik nie zaskarży minister zdrowia

Rzecznik nie zaskarży minister zdrowia

skomentuj
Wyświetlaj:
jan kowalski / 2009-11-16 20:34 / Tysiącznik na forum
nie, żeby straszyć, ale czy wszyscy mamy świadomość zagrożenia?

http://pl.wikipedia.org/wiki/Pandemia_grypy_w_latach_1918-1919

http://www.twardziel.pl/sensacje/fakty/grypa_hiszpanka___najwieksza_pandemia_swinskiej_grypy,24,0.html

Szczerze mówiąc, też mam mieszane uczucia do tej szczepionki i do intencji firm farmaceutycznych, po kilku latach szczepień , skutecznych, na złość babci w tym roku się nie zaszczepię. Jeśli przeżyję, poinformuję o efektach...
cytat / 83.27.193.* / 2009-11-16 20:02
"rwająca dyskusja wokół grypy A/H1N1 jest skrajnym dowodem na niekompetencje, jeśli nie tego rządu, to przynajmniej tej jego części, która odpowiada w naszym kraju za zdrowie obywateli.
Na wstępie zaznaczę, że osobiście jestem mocno sceptyczny. Mam wrażenie, że cała ta histeria grypowa jest mocno podkręcana przez odpowiednie firmy farmaceutyczne i innych co na tym zbijają kapitał, także polityczny.
Co innego jednak ja, a co innego rząd. A rząd nasz raczej przy tej okazji się nie popisał.
Zacznijmy od początku. Grypa świńska nie pojawiła się wczoraj. Pierwsze o niej informacje dotarły do nas wiosną. Już wtedy rządy poszczególnych państw rozpoczęły przygotowania na „przyjęcie” tej grypy na swoim podwórku. Metody różne: od zakpupu szczepionek (a raczej składaniu zamówień), poprzez edukację społeczeństwa, a kończąc na opracowywaniu planów działań na wypadek pandemii. W telewizji i w gazetach publikowano materiały informujące o tym jak się zabezpieczać przed grypą (ot, ja pamiętam choćby przykład z tym by kichać nie „w ręce” (czy chusteczkę), ale „w ramię” – wówczas ryzyko, że nasze ręce przeniosą zarazki się zmniejszy). W cześci szwedzkich szkół zakazano nauczycielom nawet podawania uczniom rąk. Przykład to skrajny, ale jednak dowód na to, że coś robiono.
Co w Polsce? A no u nas słyszeliśmy, że państwo jest przygotowane, że nie ma ryzyka, że więcej ludzi umiera na grypę sezonową itd. itd.

W końcu, grypa świńska dotarła na poważnie do Polski. Wówczas okazało się, że jednak nie jesteśmy przygotowani. Nie ma szczepionek, tzn. rząd dopiero prowadzi negocjacje. Dla przykładu rząd szwedzki negocjacje w/s dostawy szczepionek przeciwko grypie zakończył na początku lata, tak by szczepionki dotarły (bo przecież trzeba je wyprodukować) do Szwecji przed jesienią. Szczepienia rozpoczęto pod koniec września, czyli prawie 3 miesiące po decyzji o zakupie szczepionek. A zatem my jesteśmy na tym etapie, na którym Szwedzi byli w czerwcu. Co ważniejsze – minister Kopacz beztrosko przyznaje, że jeszcze nie określono dokładnie „grup ryzyka”, tzn. tych, którzy muszą być szczepieni, czy to ze względu na większe zagrożenie zdrowotne, czy to znaczenie dla bezpieczeństwa i funkcjonowania państwa.
Czyli nawet jeśli negocjacje z koncernem farmaceutycznym zakończą się dziś wieczorem to i tak do szcepień pewnie dojdzie w styczniu czy lutym, co w gruncie rzeczy jest bezsensu i w tym wypadku zakup szczepionek mija się z celem, bo szczepić się jest najlepiej przed pojawieniem się epidemii.
Zresztą, nawet jeśli szczepionki pojawią się w Polsce jutro, to i tak ilość chętnych do szczepień może być mniejsza niż np. Szwecji czy Wielkiej Brytanii. I znowu, taki stan rzeczy zawdzięczamy naszemu rządowi.
W Wielkiej Brytanii czy Szwecji rządy i różne agencje rzadowe starają się zapobiec panice, lękowi przed zarówno szczepionką jak i samą grypą, zwiększyć wiedzę obywateli w tym temacie. Prowadzi się badania, które mają wskazać w jaki sposób komunikować społeczeństwu te wiadomości tak by zostały one jak najwałściwiej przyjęte. Bada się również stosunek ludzi i ich reakcje na informacje o grypie. Analizuje się sposób w jaki informacje te przekazują media. Wszystko to po to by uniknąć nieporozumień i niepotrzebnych lęków. Ma to swoje praktyczne przyczny. Chociażby chęć uniknięcia szturmu chorych na przychodnie. W tym celu uruchamia się portale informacyjne i infolinie, poprzez które można dowiedzieć się więcej na temat grypy i „sprawdzić” czy to co obserwujemy u siebie grypą może być czy nie, jak zmniejszyć ryzyko zarażenia.
Można dyskutować na temat tego, czy akurat świńska grypa warta jest takich nakładów, ale jest to przynjamniej „jakaś” próba polityki informacyjnej, w sprawie, która jakby nie patrzeć budzi emocje (m.in. przez to, że media ją rozdmuchują do niebotycznych rozmiarów; no, ale na to nic nie poradzimy).
W tym czasie polscy ministrowie straszą obywateli tym, że szczepionek nie kupią, bo mogą nieść ze sobą różne efekty uboczne. W Sejmie, wiceminsinister zdrowia otwarcie mówi, że ileś tam osób zmarło, najprawdopodobniej w konskwencji przyjęcia szczepionki. Minister Kopacz i premier Tusk mówią, że nie będą ryzykować zdrowia obywateli i nabijać kasy koncernom farmaceutycznym.
I to by było nawet OK, w końcu każdy rząd ma obowiązek chronić obywateli przed tym co sam uważa za zagrożenie. Nawet jestem w stanie pominąć fakt, że standardy troski o zdrowie obywateli premiera Tusk są wyższe niż np. w Szwecji, która szczepionki zakupiła, choć to akurat w Polsce, a nie w Szwecji, pobyty w szpitalach dość często kończą się nabyciem żółtaczki (to tak a propos standardów jeśli chodzi o troskę „epidemiologiczną”). Jak jednak rozumieć fakt, że szczepionka, która jest wg rządu „niesprawdzona”, niesie ryzko powikłań i działań ubocznych, a jej przyjęcie może oznaczać zgon, będzie jak najbardziej OK, jeśli tylko firma farmaceutyczna
szczepionka / 91.94.151.* / 2009-11-16 19:54
Ten Pan jest chyba rzecznikiem praw firm farmaceutycznych, a nie obywatelskich ?
skomentuj

Najnowsze wpisy