Jeśli sami w dzieciństwie nie zbieraliście naklejek z piłkarzami, to zapewne w plecakach waszych dzieci prędzej czy później pojawią się albumy kolekcjonerskie. Na szkolnych korytarzach i boiskach od lat powtarza się rytuał handlu wymiennego, któremu niczym zaklęcie towarzyszy nieustanne "Mam. Mam. Nie mam" (z ang. Got, got, need). Przedmiotem obrotu są naklejki lub karty kolekcjonerskie produkowane przez włoską firmę Panini.

Cel jest jeden - skompletować album, na który składają się wizerunki piłkarzy z każdej narodowej drużyny, plus zdjęcia stadionów, logo turnieju, pucharu i oficjalnej piłki. Machina rusza przed każdym ważniejszym turniejem piłkarskim, czy to organizowanym przez UEFA czy FIFA.

W 2012 r. powstały także kolekcje przygotowane specjalnie na olimpiadę, a także klubowe albumy z drużynami walczącymi o tytuł mistrza Ligii Mistrzów UEFA.

To ogromny biznes, który z kieszeni rodziców małych kibiców, a także całkiem dorosłych kolekcjonerów potrafi wyciągnąć ogromne sumy.

Czytaj także
Polecane galerie