Ustawa o obrocie ziemią

Na początku kwietnia Sejm przyjął ustawę o obrocie ziemią rolną i o sprzedaży bezpośredniej, która w życie wejdzie 30 kwietnia. Ideą tych przepisów jest "ochrona polskiej ziemi przed niekontrolowanym wykupem".

Ustawa ingeruje w prywatny obrót ziemią rolną, ograniczając grono potencjalnych nabywców do rolników indywidualnych. Co więcej, taki rolnik musi od przynajmniej 5 lat zamieszkiwać w gminie, gdzie jest położona co najmniej jedna działka jego gospodarstwa. Przepisy odnoszą się do działek o powierzchni przekraczających 0,3 ha, a prawo pierwokupu ziemi będzie mieć Agencja Nieruchomości Rolnych. Spod rygorów ustawy wyłączone są kościoły i związki wyznaniowe.

Główny problem z ustawą o obrocie ziemią polega na tym, że wprowadzenie tych przepisów może zostać uznane przez Brukselę za złamanie przez Polskę ustaleń traktatu akcesyjnego. Wchodząc do Unii, Warszawa wynegocjowała 12-letnie moratorium na zakup ziemi przez obcokrajowców, które wygasa 1 maja. Oznacza to, że zgodnie z umową, obywatele innych krajów mieli za dwa tygodnie otrzymać równe prawa w kwestii obrotu ziemią rolną. Eksperci ostrzegają, że Polsce za złamanie traktatu akcesyjnego może grozić nawet utrata unijnych dotacji.

Ustawa o obrocie ziemią ma też lukę, która w dużym stopniu podważa sens tego aktu prawnego. Jak zauważył prof. Maciej Gutowski z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, przepisy ograniczające obrót ziemią z łatwością będą mogły obchodzić spółki prawa handlowego. Wprawdzie ustawa nakłada ograniczenia na podmioty posiadające ziemię, ale ustawodawca nie przewidział sytuacji, w której większościowe udziały w takiej spółce nabywa inna spółka, przejmując także należącą do niej ziemię rolną. Wtedy nabycie udziałów spółki-matki będzie oznaczało także zakup ziemi rolnej spółki-córki - poza kontrolą Agencji Nieruchomości Rolnych.

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie