Największą grupą zawodową cieszącą się licznymi przywilejami są nauczyciele. Mimo dziury w kasie państwa i samorządów, dzięki silnym związkom zawodowym 660-tysięczna rzesza pedagogów zdołała utrzymać przywileje wynikające z Karty Nauczyciela. Ich koszt to co najmniej miliard złotych rocznie.

Karta jest nadrzędna w stosunku do Kodeksu pracy. Zgodnie z nią, oprócz wynagrodzenia zasadniczego, nauczycielom przysługują dodatki za wysługę lat, motywacyjne, funkcyjne, za szkodliwe warunki pracy, mieszkaniowe oraz za pracę na wsi i w miastach poniżej 5 tys. mieszkańców.

Po otrzymaniu stopnia nauczyciela kontraktowego, belfer może starać się też o przyznanie zasiłku na zagospodarowanie. Może liczyć też na trzynastkę oraz na roczny urlop na podreperowanie zdrowia. Takie urlopy przysługują nauczycielom na pełnym etacie, którzy przepracowali co najmniej 7 lat. Mogą je wziąć trzy razy w ciągu kariery zawodowej.

W sumie na edukację z naszych podatków idzie rocznie co najmniej 50 mld złotych. W zdecydowanej większości to subwencje oświatowe dla samorządów i bezpośrednie wydatki MEN.

Oszacowanie wartości wszystkich przywilejów przysługujących nauczycielom - szczególnie dłuższych urlopów czy krótszego czasu pracy (pensum)  -  jest praktycznie niemożliwe. Samorządy ujawniły jednak, że urlopy na podratowanie zdrowia kosztuje je rocznie miliard złotych. Liczba nauczycieli korzystających z tego przywileju to już blisko 20 tys. osób.

Nauczyciel otrzymuje wtedy wynagrodzenie zasadnicze, za wysługę lat i inne dodatki. Trzeba też zapłacić zastępcom.

Sędziowie i prokuratorzy mają się jeszcze lepiej. O ich przywilejach na kolejnej stronie

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
radca prawny150
79.191.25.* 2020-05-09 10:58
tak, jak ktoś napisał, może by naświetlić ludziom jak wygląda rzeczywistość. Sedziowie i prokuratorzy np nie mogą nigdzie indziej pracować itp. Poza tym droga do zawodu jest bardzo długa - 5 lat ciężkich studiów, rok aplikacji ogólnej i 3.5 roku aplikacji już specjalistycznej - sędziowskiej lub prokuratorskiej. Na każdy z tych etapów trzeba się dostać, a konkurencja jest spora. Liczba miejsc na sedziowska i prok jest łącznie mniejsza niż ta na aplikacji ogólnej, co oznacza, że część ludzi zostaje po roku z niczym.
Poza tym to czym tak oburzają się lakrze- nakaz pracy jest dla sędziów i prokuratorów codziennością, to jest normalne. Zatrudnieni są tam , gdzie jest miejsce i aktualna potrzeba.
A praca sędziego to mnóstwo czytania - np w sądzie okręgowym są sprawy , które mają po 700 tomów akt czasami i sędzia musi to wszystko przeczytać, przejrzeć, porobić notatki.
Mówienie więc , że " społeczeństwo się na nich składa" jest bardzo krzywdzące , bo włożyli ogrom pracy w to, aby być na takim stanowisku.
Nikko
109.74.104.* 2020-01-07 14:53
Piszacy tekst zapominal jakie obwarowania dotycza sedziw i prokuratorow zarowno czynnych zawodowo jak i bedacych w stanie spczynku. Moze by tak naswietlic ludziom jaka jest rzeczywistosc a nie judzic na ludzi
--
Komentarz wysłany ze strony mobilnej
http://m.money.pl/
Jowita 121
37.47.12.* 2015-09-22 23:45
Skoro każdy Polak się do nich dokłada, tzn., że każdy Polak powinien mieć wynagrodzenie nie 1200 a minimum 2.400. Większość Polaków zarabia zbyt mało - za mało , aby przeżyć jako tako cały miesiąc.
Zobacz więcej komentarzy (128)