Sądzę też, że projektantom udało się uniknąć sytuacji, w której już na pierwszy rzut oka o samochodzie myśli się przypadnie do gustu zwłaszcza kobietom, co często zdarza się w segmencie najmniejszych aut miejskich.

Hyundai i10 stworzony został do miasta i widać to wyraźnie już po pierwszych przejechanych kilometrach. Zacznijmy od układu kierowniczego, który nie stawia prowadzącemu samochód niemal żadnego oporu. Kierowcą można kręcić małym palcem u ręki nie nadwyrężając go szczególnie, co mnie nie przypadło specjalnie do gustu.

Na parkingach to atut, gdy musimy zawrócić na trzy. Uwiniemy się z tym błyskawicznie. Generalnie samochód jest bardzo zwinny i w tego typu sytuacjach sprawdza się doskonale. Jednak gdy uda się nam już go rozpędzić, chociażby do obowiązującej w miastach pięćdziesiątki, to przydałby się większy opór stawiany przez koło kierownicze.

Podobnie typowo do miasta przygotowany został układ napędowy. W samochodzie zastosowano trzycylindrowy silnik o pojemności 1 litra i mocy 60 KM, któremu sprint do 100 km/h zajmuje 14,9 sekundy. Te parametry nie napawają optymizmem i faktycznie ze sportowcem nie mamy do czynienia.

Samochód jednak zaskakująco dobrze radzi sobie w zakresie prędkości 0-70 km/h. Ruszanie spod świateł, jazda na pierwszym, drugim i trzecim biegu odbywa się naprawdę dynamicznie i w zupełności wystarcza do miejskiej jazdy. Później mały silnik zaczyna dosyć szybko tracić siły i przyspieszanie przy większych prędkościach wymaga sporej cierpliwości.

TestySamochodowe.pl
Czytaj także
Polecane galerie
edeq
109.243.192.* 2014-12-18 04:23

Aby stać się posiadaczami tego miejskiego wozidełka, musimy uszczuplić nasze konto bankowe o około 50 tys. złotych

Bez przesady, nowy kosztuje od 32tys. zł, a za 38tys. można kupić całkiem przyzwoitą wersję.