Deja vu

Dopiero detektywistyczne porównanie zdjęć pozwala odnaleźć subtelne detale różniące aktualną wersją Countrymana od poprzednika sprzed faceliftingu. Jest ich niewiele, to m.in. chromowana poprzeczka zamontowana w atrapie przedniej, ogólnie więcej chromowanych dodatków w progach i osłonach o charakterze offroadowym i ogromny napis Countryman na tylnej klapie bagażnika. Poza tym nic nowego. Czy to źle?

W tym przypadku lepsze jest wrogiem dobrego, więc po co zmieniać unikalny i przyciągający oko design tylko dlatego, że w metryce przybyły kolejne cztery lata? Dlatego dobrze, że projektanci nie silili się na oryginalne zmiany byle tylko sztucznie odmłodzić model.

To nie kwestia stereotypów, ale Countryman jak mało które auto kojarzyć się może płcią piękną. I najlepiej komponuje się z tym autem właśnie kobieta. Odwrotnie, to do kobiety idealnie pasuje Countryman. I do tego musi być to kobieta niezależna, pewna siebie i lubiąca przyciągać spojrzenia swoim wyglądem. W duecie z MINI ma to jak w banku. Trzeba pogodzić się z faktem, że spojrzenia wszystkich w koło kierowane są na nas. Są osoby, które za ten fakt skłonne są zapłacić i to całkiem sporo. Odnotować należy także fakt, że coraz modniejszy staje się w świecie motoryzacyjnym kolor szafirowo-niebieski. W cenniku MINI nazwano go Starlight Blue i wyceniono na 2,2 tys. zł.

Na kolejnej stronie przeczytasz o wyjątkowo oryginalnym wnętrzu

TestySamochodowe.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Mieszczuch
37.47.6.* 2015-08-16 07:51
Countryman, jak sama nazwa mówi - wieśniak,nie mieszczuch