Zdecydowana większość pracowników uważa, że ocena przełożonych zależy w większym stopniu od nieformalnych układów niż od realnych wyników pracy. Innego zdania jest zaledwie co piąty pracownik (zobacz tabelę).

? Warto pamiętać, że są to subiektywne opinie pracowników, choć być może przełożeni rzeczywiście faworyzują zaufanych pracowników. Szerokie rozpowszechnienie wśród pracowników przekonania, że realne wyniki pracy są mało ważne może być niebezpieczne ? zastrzega Konrad Kulikowski specjalista ds. badań HR z Sedlak & Sedlak. To ta firma zrealizowała badanie za pośrednictwem portalu badaniaHR.pl.

- Jeżeli pracownicy uważają, że wysiłki które wkładają w pracę nie mają związku z ocenami przyznawanymi im przez przełożonych, to mogą przestać się starać by zwiększać efektywność swojej pracy. Gdy wzrost efektywności pozostaje niezauważony przez przełożonych i nie przekłada się na premie czy awanse to zapał do pracy może zostać zastąpiony przez cynizm czy zniechęcenie ? dodaje Kulikowski.

Pytanie, czy aby rzeczywiście jest tak źle, a pracownicy (postępując tak nie, a nie inaczej) sami nie są kołem zamachowym do tworzenia niepochlebnych opinii o polskich zakładach pracy? Ciekawą opinię na temat tzw. układów w pracy, na przykładzie rekrutacji po znajomości ma Artur Ragan, ekspert firmy Work Express.

- Ze wszystkich badań, które przeprowadziliśmy wśród naszych pracowników wynika ten sam wniosek: dzięki poleceniom znajomych znajdujemy najodpowiedniejsze zajęcia zarobkowe. W Polsce idzie to nieco wolniej, bo mamy zakorzeniony negatywny stereotyp ?pracy po znajomości" i rekordową w skali Europy nieufność do bliźnich - pisze Ragan w PulsieHR.pl.

Skąd może wynikać taki stereotyp? Tu akurat odpowiedź jest prosta - wystarczy spojrzeć na koterie polityczne w spółkach skarbu państwa, czyli najbardziej znanych polskich firmach. Nie pozostają one bez echa i bez wpływu na postrzeganie świata przez tzw. przeciętnego Polaka. Np. "Fakt" przygotował ostatnio zestawienie ludzi, którzy dostali pracę tylko dzięki znajomościom z politykami. Właściwie wystarczy tylko zerknąć na tę jedynkę by poczuć gniew...

Rafał Mościcki, rafal.moscicki@biztok.pl, JB

Czytaj także
Polecane galerie