System sprzedaży kuleje

System sprzedaży biletów to dziś jedna z dwóch głównych bolączek projektu pod nazwą Pendolino. - Kiedy trzy lata temu rozstrzygnięty został przetarg na te pociągi, idea kupowania biletów była zupełnie inna. Inny był też skład spółki i kto inny o tym decydował - wyjaśnia Jakub Madrjas.

- Planowany był rozbudowany program lojalnościowy i dużo zachęt dla pasażerów. A teraz Intercity robi bardzo dużo, by do swojej oferty zniechęcić. Zamiast elastycznego cennika, wprowadzono cztery czy pięć sztywnych stawek zmienianych raz dziennie. A taki naprawdę dynamiczny cennik  oznacza, że jeśli przewoźnik wie, że na dane połączenie nie ma chętnych, to opuszcza cenę tak bardzo, by się oni znaleźli. Jeśli więc najtańszy bilet to 49 złotych i ani złotówki mniej, to ta oferta przegrywa choćby z Polskim Busem - dodaje. Jak mówi, wszystko przez to, że Intercity jest spółką Skarbu Państwa i współpracuje w ramach Grupy PKP SA z innymi takimi samymi spółkami. A to oznacza brak strategicznego planowania.

Ile kosztują bilety na Pendolino (w zł)
źródło: PKP Intercity
Cena najniższa Cena średnia
Cena maksymalna
WARSZAWA - KRAKÓW
49 129,2 150
WARSZAWA - KATOWICE
49 129,2 150
WARSZAWA - WROCŁAW
59 131,1 150
WARSZAWA - TRÓJMIASTO
49 128,8 150
KRAKÓW - TRÓJMIASTO
98 171,6 189
KATOWICE - TRÓJMIASTO
98 171,6 189

Z tym, że system sprzedaży jest nierozsądny, zgadza się Jakub Majewski. - Dzisiaj Intercity mówi: kup bilet z trzytygodniowym wyprzedzeniem, to zapłacisz mniej. Jednak pociąg to nie samolot, żeby planować podróż na zapas. Jest całkiem odwrotnie: to najbardziej masowa forma transportu i jej charakterystyczną cechą jest uniwersalność. Spóźniłem się na pociąg? To nic, pojadę następnym za godzinę. Zagadałem się z kimś? Zaczekam na kolejny. A cały ten system rezerwacyjny brzmi trochę tak, jakby nakazać ludziom zaklepywać miejsca w tramwajach. To absurd - stwierdza Majewski.

Ekspert twierdzi, że spółka PKP Intercity popełniła błąd w tym, jak promuje Pendolino i zrobiła z niego produkt premium, podczas gdy nie taka jest jego rola. Docelowo bowiem po trasach z Warszawy do Gdańska, Wrocławia, Krakowa i Katowic pociągi mają jeździć co godzinę. Każdy skład może zabrać na pokład 400 pasażerów, a to oznacza, że aby zapełnić wszystkie maszyny na wszystkich trasach, potrzeba dziesiątek tysięcy ludzi.

- Taka skala sama w sobie przeczy kategorii premium. Wpychanie Pendolino do tego segmentu jest trochę sztuczne, bo to wcale nie jest pociąg zapewniający wielki komfort. To maszyna, która ma w relatywnie krótkim czasie przewieźć duże ilości pasażerów na duże odległości, a do tego nie potrzeba superkomfortu. I nie chodzi o to, by paru osobom sprzedać  drogie bilety, ale żeby zaoferować miejscówki na tyle tanio, by znaleźć na nie wielu chętnych - wyjaśnia Majewski i dodaje, że jeśli kolejarze nadal będą promować Pendolino jako produkt premium, mogą nie przyciągnąć zbyt wielu klientów.

Z kwestią komfortu nie zgadza się z nim Jakub Madrjas. - Przede wszystkim pociąg jest bardzo cichy i czysty. Jechałem nim z Warszawy do Gdańska i z powrotem. Te pięć i pół godziny podróży naprawdę człowieka nie męczą - twierdzi. Inna sprawa to brak internetu bezprzewodowego, który zadziwia niemal wszystkich. Szymon Konop z Intercity, który rozmawiał z Madrjasem na łamach rynku-kolejowego.pl, tłumaczył, że nie można mieć wszystkiego na raz i że na razie spółka postawiła na odpowiednie przeszkolenie kadry. Wi-fi ma się zaś pojawić w Pendolino w pierwszej połowie przyszłego roku.

Na następnej stronie czytaj, dlaczego Pendolino pojedzie tyle, co inne polskie pociągi

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
gestdjgs
83.8.118.* 2015-11-04 15:59
PESA PESA i tylko PESA po co kupować pedolino... komu i na co? za 20 lat wymieni się na nowszą PESE gdy już będzie infrastruktura co w tym trudnego?
dym,any
91.227.118.* 2015-11-04 07:31
pe-ło kupuje pendolino i tp.bzdety
pis pompuje w kosciół
kto wiecej kradnia?
jabond
145.237.2.* 2015-11-03 10:31
to jest cena za stołek tuska w unii............
Zobacz więcej komentarzy (77)