Fiskus wypełni za nas PIT! Brzmi cudownie, bo wielu z nas nie znosi tego obowiązku. W tym roku po raz pierwszy będziemy mogli skorzystać z ułatwienia, które szumnie zapowiadał resort finansów. Czy to rzeczywiście koniec z mozolnym brnięciem przez kolejne formularze i załączniki, bo wszystko uzupełni za nas urząd skarbowy i wystarczy tylko kliknąć wyślij? Niestety tak łatwo nie będzie. W dodatku za ewentualne błędy i tak zostanie ukarany podatnik.

Do tej pory korzystając z systemu e-Deklaracje wszystkie dane dotyczące uzyskanych przychodów, kosztów, zaliczek na podatek czy składek wpisywaliśmy sami, na podstawie informacji uzyskanych od pracodawcy. Aktywny formularz wyłapywał błędy obliczeniowe, czy braki w obowiązkowym polu. W zeszłym roku przez internet PIT- 37 złożyło prawie cztery miliony podatników, a ponad dziewięć milionów zrobiło to w sposób tradycyjny, czyli na papierowym formularzu.

W tym roku, dzięki nowelizacji ustawy o podatku dochodowym, fiskus wypełni za nas zeznanie podatkowe. Jednak tylko częściowo i nie wszystkim! Wprowadzenie całego systemu e-podatki do roku 2017 będzie kosztowało 250 milionów złotych. Część kosztów pokryje Unia Europejska.

Fiskus nie wyręczy w odliczeniach

Każdy, kto składa PIT-37, będzie mógł zalogować się na swoje konto na portalu podatkowym, stworzonym przez resort finansów. Tam, od połowy marca, ma być dostępna zakładka o nazwie Wstępnie wypełnione zeznanie podatkowe. Tam znajdziemy formularz PIT-37 uzupełniony o podstawowe dane dotyczące uzyskanych przychodów, kosztów i odprowadzonego podatku, czyli te informacje, które wcześniej musieliśmy wpisywać sami.

- By wejść w nasze rozliczenie trzeba będzie podać dane osobowe oraz kwotę uzyskanych przychodów w 2013 roku. W ten sposób podatnik zostanie zweryfikowany tak, by nikt się pod niego nie podszył - tłumaczy Małgorzata Brzoza, naczelnik wydziału informacji medialnej Ministerstwa Finansów.

Kiedy pod sprawdzeniu wszystkich danych uznamy, że wszystko jest w porządku i nie zechcemy dokonywać żadnych odliczeń, to używając ikonki wyślij prześlemy PIT-37 do urzędu skarbowego. Potem powinniśmy uzyskać elektroniczne poświadczenie odbioru.

- W sytuacji, gdy zechcemy rozliczyć się z małżonkiem, należy zaznaczyć odpowiednie pole. Wówczas system wygeneruje informacje dotyczące przychodów żony lub męża. Będziemy mogli rozliczyć się wspólnie - objaśnia Piotr Michalak, naczelnik Urzędu Skarbowego Łódź-Widzew, który bierze udział w pracach zespołu przygotowującego zmiany.

Niestety wstępnie wypełniony PIT nie uwzględnia żadnych ulg ani innych praw przysługujących podatnikowi, jak na przykład możliwości przekazania 1 procenta podatku na rzecz organizacji dobroczynnych.

W sytuacji, kiedy na przykład zamierzamy skorzystać z ulgi internetowej, rehabilitacyjnej, na dzieci lub skorzystać z preferencyjnego rozliczenia, które przysługuje osobom samotnie wychowującym dzieci, wówczas odpowiednie dane musimy wpisać sami, dodatkowo on-line wypełnić załączniki. Oznacza to, że  w praktyce udogodnienia oferowane przez fiskus będę niewielkie. Ci, którzy zechcą nanieść zmiany zaoszczędzą tylko czas konieczny do uzupełnienia podstawowych danych. Resztę informacji trzeba będzie uzupełnić samemu.

Jak tłumaczy resort finansów ulga jest prawem podatnika i on sam powinien wiedzieć, do czego ma prawo. - Tego nie można narzucać. Urząd skarbowy nie wie, czy podatnik jest uprawniony do uzyskania danej ulgi, czy nie - tłumaczy Małgorzata Brzoza. Poza tym podatnicy są w różnej sytuacji. Dotyczy to kwestii rodzinnych (rozwody, separacje) i tego pod czyją opieką znajdują się dzieci.

- Sami musimy dopasować odpowiednią ulgę i jej wysokość do swojej sytuacji - argumentuje przedstawicielka ministerstwa finansów.

Ułatwienie nie dla prowadzących działalność gospodarczą

Nowelizacja ustawy nie dotyczy też podatników prowadzących działalność gospodarczą. Tutaj kłopot polega na tym, że przedsiębiorca nie ma obowiązku składania zeznań co miesiąc, wpłaca tylko zaliczki na podatek dochodowy. Urząd skarbowy nie dostaje co miesiąc informacji, z jakiego tytułu przedsiębiorca uzyskiwał dochody, w jakiej wysokości oraz jakie ponosił koszty. Inaczej jest w przypadku osób pracujących na etacie lub na umowę zlecenie albo o dzieło. Nawet jeśli pracujemy w trzech różnych miejscach, to pracodawca regularnie odprowadza za nas składki, dzięki czemu urząd skarbowy jest w stanie przypisać je konkretnemu podatnikowi.

- Przygotowanie takiego zeznania bez podstawowych danych jest karkołomnym zadaniem. Dlatego osoby prowadzące działalność gospodarczą nie skorzystają z tego udogodnienia. Być może takie rozwiązanie zostanie przyjęte w przyszłości, ale na tym etapie zaczynamy od tych najprostszych rzeczy - tłumaczy Małgorzata Brzoza z resortu finansów.

Tak więc osoby prowadzące działalność jak na razie mogą tylko pomarzyć o zmniejszeniu biurokratycznych obowiązków.

Na drugiej stronie czytaj o tym, dlaczego zmiany nie podobają się organizacjom charytatywnym

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
pedrom69
176.105.130.* 2015-01-13 22:56
Brawo, wreszcie merytoryczny komentarz. Pani redaktor pomyliła parę innych rzeczy, np. pisze cyt. "By wejść w nasze rozliczenie trzeba będzie podać dane osobowe oraz kwotę uzyskanych przychodów w 2013 roku". Z tego co mi wiadomo sumę przychodów z roku 2014. Poza tym tzw. konto na Portalu Podatkowym, o którym pisze Pani redaktor będzie aktywne, ale później... Można mieć uwagi do rzetelności dziennikarskiej.
P.Orawski
89.76.96.* 2015-01-10 08:38
cytat: ...w przypadku osób pracujących na etacie lub na umowę zlecenie albo o dzieło. Nawet jeśli pracujemy w trzech różnych miejscach, to pracodawca regularnie odprowadza za nas składki, dzięki czemu urząd skarbowy jest w stanie przypisać je konkretnemu podatnikowi. .. koniec cytatu. I zapytanie: Szanowna Pani Redaktor - składki to pracodawca odprowadza do ZUS a nie do urzędu skarbowego. Do US odprowadza zaliczkę podatkową i - może Pani tego nie wie ? - jest to zaliczka łączna, jedna kwota będąca sumą zaliczek od wszystkich pracowników. Jakim więc cudem urząd skarbowy może - jak Pani twierdzi - przypisać je konkretnemu podatnikowi?
ekonom4
77.253.39.* 2015-01-09 20:33
Polskaa normalność, czyli polska kraina szczęśliwości polityków nią rządzących. Wszystko zgodnie z polskim prawem. Ministerstwa robią przewały finansowe, a straty pokrywa nie urzędnik, ale podatnik. Sądy ferują wyroki upośledzonym i na podstawie poszlak, a natychmiastowe konsekwencje tego ponosi - oczywiście - podsądny, zaś przyszłe odszkodowanie płaci nie leniwy i nieludzko dylletancki urzędnik polskiej temidy, ale podatnik, co w języku tychże nierobów i niekomptentnych urzędasów nazywa się budżetem państwa. Pięknie pchamy się do cywilizacji, a jeszcze piękniej dostosowujemy polskie prawo do unijnego. Nic jak tylko s***** .... stąd nawet na biegun, byle dalej.
Zobacz więcej komentarzy (20)