Ciągnące się od wielu tygodni poważne tarapaty finansowe Saaba, o skali których może świadczyć fakt, że w ostatnich dniach firma musiała sprzedać dużą część udziałów by wypłacić pensje pracownikom, spowodowały, że niemal nikt nie zwraca uwagi na to, że do sprzedaży trafił nowy model - crossover 9-4X.

Jest to o tyle ważny dla Saaba model, że w obliczu wstrzymanej od kwietnia produkcji w macierzystej fabryce w Trollhättan, 9-4X jest jedynym produkowanym obecnie samochodem z logo szwedzkiego producenta. Auto zbudowane na bazie Cadillaca SRX powstaje w meksykańskiej fabryce koncernu GM i jest traktowane przez kierownictwo Saaba jako model, który ma pomóc w uratowaniu firmy przed bankructwem.

Amerykański magazyn [i]Car and Driver[/i] miał okazję przetestować wprowadzanego właśnie na rynek nowego Saaba, ale nie będzie zapewne dla nikogo zaskoczeniem, że 9-4X nie rzucił oceniających go dziennikarzy na kolana. Pierwszy zarzut dotyczy zastosowanej jednostki napędowej w topowej wersji Aero. Silnik 2.8 V6 turbo o mocy 300 KM, który już został zastąpiony w Cadillacu SRX lepszym silnikiem, zapewnia Saabowi dość słabe osiągi jak na tę moc (0-97 km/h w 7,7 s), a przy tym odznacza się niską kulturą pracy i nierównomiernym rozwijaniem mocy.

Jeszcze gorzej wypada zawieszenie luksusowego z założenia crossovera - jest przesadnie twarde i głośne podczas pokonywania nierówności nawierzchni, ale wcale nie zapewnia w zamian satysfakcjonującej dynamiki jazdy. Również hamulce nie odpowiadają obowiązującym obecnie standardom - droga hamowania jest za długa, a pedał jest słabo wyczuwalny i zbyt twardy. Mimo że wnętrze jest zaprojektowane w stylu typowym dla Saaba, wygląda zbyt pospolicie na tak drogi samochód.

To właśnie cena jest największą wadą Saaba 9-4X. Testowana wersja kosztuje aż 48 800 dolarów, co jest sumą większą niż w przypadku takich bestsellerów jak BMW X5 czy Audi Q7, nie mówiąc już o znacznie tańszych, a bez porównania bardziej udanych Audi Q5 czy Volvo XC60. Autorzy testu stwierdzają, że Saab 9-4X z pewnością nie pomoże pogrążonemu w problemach producentowi, a raczej sam potrzebuje pomocy.

Czytaj także
Polecane galerie