Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Krzysztof Barembruch
|

Hossa kwitnie za plecami gigantów

0
Podziel się:

Niby mamy korektę po fali ostrych wzrostów z końcówki poprzedniego i początku tego tygodnia, ale tak naprawdę większość inwestorów wcale jej nie odczuwa.

Niby mamy korektę po fali ostrych wzrostów z końcówki poprzedniego i początku tego tygodnia, ale tak naprawdę większość inwestorów wcale jej nie odczuwa.

Podczas środowej sesji giełdowej stopniały tylko portfele tych graczy, którzy mają je wypełnione akcjami największych spółek.

Indeks WIG20, oddający nastroje na tym rynku, stopniał o 0,25 proc., ale głównie pod naporem spadających spółek surowcowych i paliwowych. W przypadku tych pierwszych (np. KGHM) inwestorzy odchorowują ponowny spadek cen surowców na światowych giełdach. W przypadku branży paliwowej nastroje psuje niepewny los prezesa największego koncernu w Polsce - PKN Orlen (w czwartek może zostać odwołany). Większość pozostałych spółek zaliczanych do WIG20 albo straciła na wartości tylko symbolicznie, albo nawet wcale.

Ale prawdziwa hossa kwitnie za plecami giełdowych gigantów. MIDWIG, indeks giełdowych średniaków, urósł już po raz ósmy z rzędu - tym razem o 1,1 proc. - i oczywiście znów pobił rekord wszech czasów. W przypadku spółek z giełdowej drugiej ligi nie ma hamulców w postaci globalnych trendów i znikającego popytu inwestorów zagranicznych.

Na tym rynku niepodzielnie rządzi kapitał krajowy, a więc pieniądze funduszy inwestycyjnych oraz emerytalnych. A że gotówka płynie do nich szerokim strumieniem, więc i ceny akcji idą nieprzerwanie w górę. Ta bańka na pewno kiedyś pęknie, ale póki ceny rosną, nikt się tym nie przejmuje. Wszyscy tylko liczą zyski.

Ta niby-korekta, która dla większości inwestorów objawia się tylko spowolnieniem wzrostu wartości portfela, ma szansę stać się niezbyt długim przystankiem przed kolejnym wystrzałem hossy. Pod jednym wszakże warunkiem: że na świecie nie popsuje się nagle klimat do inwestowania.

Większość inwestorów zdaje się podzielać nadzieje na dalszy wzrost cen, bo mimo dużej liczby sprzedających (świadczą o tym bardzo wysokie obroty, sięgające lub przekraczające 2 mld zł), są chętni do ich odkupienia. W środę tylko raz, na dwie godziny przed końcem notowań ciągłych, wyraźną przewagę osiągnęli sprzedający (WIG20 spadł wtedy o ponad 1 proc.). Ale natychmiast nastąpił kontratak kupujących i indeks odrobił większość strat.

To wszystko napawa optymizmem, ale należy też brać poważnie pod uwagę możliwość przeciągnięcia tej niby-korekty. Na innych giełdach wschodzących (także tych pozaeuropejskich) ceny akcji lekko spadają, a na wyznaczających światowe trendy parkietach amerykańskich indeksy niemal stanęły w miejscu. Sprzedający na naszej giełdzie też potrzebują dobrych kilku dni, by do końca wymienić się akcjami z tymi posiadaczami gotówki, którzy na ostatni wystrzał hossy najzwyczajniej w świecie się spóźnili.

dziś w money
giełda
komenatrze giełdowe
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(0)