Notowania

giełda
23.05.2012 14:56

Na giełdach paniczna wyprzedaż. Co się stało?

W komentarzu Money.pl czytaj, dlaczego przebieg sesji na warszawskim parkiecie przybrał tak niekorzystny obrót.

Podziel się
Dodaj komentarz
Artur Nawrocki , analityk Money.pl Makler papierów wartościowych z uprawnieniami do doradztwa inwestycyjnego. Zwolennik łączenia analizy fundamentalnej i technicznej.

Panika ogarnęła światowe rynki finansowe. Nie tracą jedynie akcje, ale i surowce, obligacje i waluty państw wschodzących. Kurs euro w stosunku do dolara jest najniższy od prawie dwóch lat. Inwestorzy wolą nie ryzykować przed nieformalnym szczytem Unii Europejskiej.

Rynki boją się przede wszystkim o paraliż decyzyjny miedzy Francją, a Niemcami. Do tego coraz więcej się słyszy o planach awaryjnych na wypadek wyjścia Grecji z Eurolandu. Ryzyko jest zatem duże.

Zobacz, co się dzisiaj działo na giełdach w Europie Dodaj wykresy do Twojej strony internetowej

Na rynek praktycznie żadnego wpływu nie miały dane o sprzedaży nowych domów w Stanach Zjednoczonych, które okazały się lepsze od oczekiwań. W Polsce nieco mniejsze straty zanotowały małe i średnie spółkach, których zniżka nie sięgnęła 2 procent.

Wśród blue chipów cztery spółki traciły ponad 4 procent - PKO BP, Boryszew, Bank Handlowy oraz Synthos. Obroty wyniosły blisko 800 milionów złotych.

Panika na europejskich giełdach. Kongres ostrzega, GPW pikuje

Artur Nawrocki, godz. 14.56

Dzisiaj inwestorzy nie mają zbyt wiele powodów do zadowolenia. Większość Europy znajduje się pod kreską. W centrum są oczywiście obawy związane z Grecją, gdyż coraz głośniej mówi się o wyjściu Aten z Eurolandu.

Nastroje na warszawskim parkiecie wpisują się w to co się dzieje na zachodnich giełdach. Główne indeksy Starego Kontynentu (DAX, CAC40, FTSE) spadają o blisko dwa procent. Najgorszym indeksem regionu jest jednak rosyjski RTS (-3,19 proc.).

Zobacz, jak radzi sobie dzisiaj indeks WIG20 Dodaj wykresy do Twojej strony internetowej

Na dobre otwarcie Wall Street nie wskazują kontrakty terminowe na S&P500, które zniżkują już 0,7 procenta. W Stanach Zjednoczonych Biuro Budżetowe Kongresu ostrzega przed wejściem USA w recesję i skutkami wyjścia Grecji ze strefy euro.

Wśród polskich blue chipów na plusie pozostaje jedynie TVN zyskujący 2,65 procenta. Na drugim biegunie znajduje się Bank Handlowy (-3,45 proc) oraz Synthos (-4,19 procenta). NG2 jest z kolei jedną z niewielu rosnących spółek w mWIG40.

Były grecki premier straszy, a inwestorzy wpadli w popłoch. Jest panika

Arkadiusz Droździel, godz. 12.25

Lukas Papademos powiedział, że Grecja nie ma szans na zmiany warunków porozumienia, na mocy którego otrzymała 130 mld euro pomocy. Jeżeli nie zamierza respektować uzgodnień powinna więc się przygotowywać na opuszczenie strefy euro.

Ta wypowiedź jest o tyle istotna dla rynków, że jej autor jest najbardziej wiarygodnym greckim politykiem dla inwestorów.

Zobacz jak zmienia się WIG20 na tle indeksów w Europie

Obok Grecji niepokój na rynkach wzbudzają także dane z Japonii. Tamtejszy eksport wzrósł wyraźnie mniej niż się spodziewano, a dziura w handlu zagraniczny była w kwietniu ponad sześciokrotnie większa niż przed miesiącem.

Za ponad połowę spadku indeksu największych spółek odpowiadają tuzy bankowości: PKO BP i Pekao SA, a także PGE i KGHM.

Japonia w tarapatach. To odbija się na GPW

Arkadiusz Droździel, godz. 9:55

Gorsze niż się spodziewano dane z japońskiej gospodarki mocno zaniepokoiły inwestorów w Azji, którzy z ochotą pozbywali się akcji. Negatywne nastroje na tamtejszych giełdach udzielają się inwestorom w Europie, gdzie indeksy w dużym stopniu oddały wczorajsze pokaźne zyski.

Szczególnie niekorzystnie wygląda sytuacja na rodzimym parkiecie. WIG20 traci około procenta. Wczoraj jednak wczoraj indeks największych spółek z GPW wypracował tylko symboliczne zyski, w przeciwieństwie do większości giełd w Europie.

Głównym powodem ochłodzenia na rynkach akcji są niekorzystne dane z japońskiej gospodarki. W kwietniu deficyt handlowy w tym kraju wyniósł ponad 520 mld jenów, czyli o niemal 40 mld jenów więcej od prognoz. W ubiegłym miesiącu dziura w handlu zagranicznym wyniosła jedynie 82 mld jenów. Szczególny niepokój wśród inwestorów wzbudza znacznie niższe od oczekiwań tempo wzrostu eksportu, który w kwietniu zwiększył się o 7,9 proc., a prognozowano, że przyrost wyniesie 12,7 procent.

Największy spadek, wśród blue chipów z GPW, notują akcje Kernela, Boryszewa oraz Banku Handlowego, które tracą ponad trzy procent.

W Eurolandzie się dogadają? To będzie niekorzystne dla GPW

Arkadiusz Droździel

Kontynuacja wzrostów * *na większości europejskich parkietów może nie wystarczyć, by indeksy w Europie wystartowały na plusach. Entuzjazm inwestorów ostudziła końcówka handlu za Oceanem.

Dlatego na początku sesji na GPW trudno oczekiwać, by odbiegała ona od tego co działo się we wtorek, gdy indeks największych spółek oscylował w okolicach 2100 punktów.

Zobacz jak WIG20 wypadł na tle głównych indeksów w Europie

Po pierwsze w obecnej sytuacji na rynkach przed gwałtownymi spadkami chroni, ale i równocześnie ogranicza znaczne wzrosty skład indeksu blue chipów. Ma on wyraźnie defensywny charakter. Duży wpływ mają na niego spółki energetyczne oraz telekomunikacyjne.

Kolejnym argumentem przemawiającym za ograniczonym zainteresowaniem zakupami akcji jest to, że inwestorzy nadal mają na uwadze przede wszystkim to co wydarzy się po powtórnych wyborach w Grecji. Dali temu wyraz w ostatniej godzinie sesji handlujący za Oceanem, gdzie indeksy zakończyły dzień w okolicach poprzedniego zamknięcia, choć wcześniej utrzymywały się na dość solidnych plusach.

Zobacz przebieg sesji za Oceanem

Obaw o przyszłość tego kraju nie rozwiewają zapowiedzi lidera, przeciwnej kontynuacji radykalnych reform narzuconych Grekom przez Komisja Europejska, Europejski Bank Centralny i Międzynarodowy Fundusz Walutowy w zamian za 130 mld euro pomocy, koalicji radykalnych partii lewicowych SYRIZA, który w ostatnich dniach znacznie złagodził swoje stanowisko. Aleksis Tsipras ciągle jednak podkreśla, że jeżeli po wyborach uda mu się utworzyć rząd, to nie zamierza respektować wcześniejszych porozumień, od których uzależniona wypłata kolejnych transz pomocy.

Równie twarde jest jednak stanowisko przedstawicieli instytucji, które jej udzieliły. Jednoznacznie dają one do zrozumienia, że zawieszenie reform oznacza automatyczne wstrzymanie pomocy. A bez unijnych miliardów euro Grecy nie będą w stanie obsługiwać, nie tylko swojego zadłużenia, ale również wypłacać nawet rent i emerytur. Gdyby ten czarny scenariusz się ziścił Grecja zapewne zostałaby zmuszona do wyjścia ze strefy euro, co groziłoby jednak całkowitym rozpadem Eurolandu.

Większość unijnych przywódców chce tego uniknąć za wszelką cenę, a jak temu zapobiec mają dyskutować na nieformalnym szczycie, który się odbędzie w środowy wieczór. Jednym z pomysłów jest, forsowana przez nowego francuskiego prezydenta, emisja eurobligacji. Takie rozwiązanie już w poprzednim roku miało wielu entuzjastów, ale nie chcą o nim słyszeć Niemcy. To one najwięcej ryzykują i najwięcej mogą stracić.

W tym wypadku idea euroobligacji oznacza bowiem, że strefa emituje wspólne papiery dłużne, których oprocentowanie byłoby dużo niższe niż krajów, które są najbardziej zadłużone w strefie euro (głównie kraje PIIGS, czyli Portugalia, Irlandia, Włochy, Grecja i Hiszpania), ale równocześnie wyższe niż te emitowane przez państwa o najwyższej wiarygodności (Niemcy, Finlandia i Holandia).

Z punktu widzenia globalnych rynków akcji, gdyby udało się przekonać do tego Angelę Merkel, należy się spodziewać znacznego impulsu do wzrostów. Kraje najbardziej zagrożone niewypłacalnością dostałyby dostęp do dużo tańszego finansowania swoich długów, co przynajmniej na jakiś czas odsunie widmo ich bankructwa.

Patrząc jednak przez pryzmat rodzimego rynku taka decyzja przywódców strefy euro zrobiłaby więcej złego niż dobrego. W początkowym okresie zapewne również i na GPW, na bazie poprawy nastrojów na rynkach globalnych, należałoby się spodziewać wzrostów. Z czasem jednak do świadomości inwestorów dotarłoby, że euroobligacje zmniejszą popyt na nasze papiery dłużne co automatycznie przełoży się na wzrost ich rentowność. A to oznaczałoby zwiększenie kosztów obsługi naszego zadłużenia, a więc i sam wzrost długu.

Gdyby do tego doszło znacznie wzrośnie zagrożenie przekroczenia progów ostrożnościowych, co automatycznie wymagać będzie radykalnych cięć wydatków. Taki krok w najlepszym wypadku wyraźnie spowolni tempo wzrostu gospodarki, jeżeli - co gorsza - nie wywoła recesji.

Porównaj na wykresach spółki i indeksy

W Eurolandzie się dogadają? To będzie niekorzystne dla GPW

Tagi: giełda, komenatrze giełdowe, dziś w money, wiadomości, komentarze gieldowe, gospodarka, komentarze giełdowe, komentarze, najważniejsze
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz