Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Krzysztof Barembruch
|

Nareszcie odbicie

0
Podziel się:

Kiedy inwestorzy znów zaczynali spuszczać nosy na kwintę i wydawało się, że przyjdzie nam mierzyć się z widmem dalszej przeceny akcji, nagle fortuna zatoczyła koło i zaczęła spełniać życzenia posiadaczy akcji.

Niezbadane są wyroki giełdowego losu. Kiedy inwestorzy znów zaczynali spuszczać nosy na kwintę i wydawało się, że przyjdzie nam mierzyć się z widmem dalszej przeceny akcji, nagle fortuna zatoczyła koło i zaczęła spełniać życzenia posiadaczy akcji. Bo taką sesję, jak czwartkowa, inwestorzy mogli sobie wymarzyć w najjaśniejszych snach. Utrzymujące się dobre nastroje na giełdach azjatyckich spowodowały prawdziwy najazd inwestorów zagranicznych na naszą giełdę. Widać to było na rynku walutowym - złoty zaczął zyskiwać na wartości - jak i na parkiecie, gdzie w górę szybko ruszyły największe spółki. Dość powiedzieć, że WIG20 zyskał aż 3,6 proc., odzyskując ponad trzecią część strat z ostatniej fali spadków.

Szaleństwo znów ogarnęło spółki budowlane i deweloperskie - akcje GTC poszły w górę o ponad 8 proc, Polnordu o 11 proc., a Energopolu Południe - o prawie 17 proc. Indeks branży WIG-budownictwo poszedł w górę o 3,6 proc. Jak szalony wystrzelił w górę KGHM, którego papiery zyskały 8 proc., a w ślad zanim w górę ruszyły spółki paliwowe (PKN Orlen skończył dzień 4,5 proc. na plusie)
oraz największe banki (PKO BP i Pekao zyskały 3-4 proc.). Do fali wzrostów swoją cegiełkę dołożyła Telekomunikacja Polska trzyprocentowym wzrostem ceny. Za wzrostami gigantów - jak to często bywa w momentach ataku inwestorów zagranicznych - nie nadążały papiery średniaków. MIDWIG zyskał na wartości „tylko" 2,4 proc.

Czy gorączka zakupów się utrzyma? Chętnych do sprzedaży akcji po niespodziewanie dobrych cenach z pewnością w piątek nie zabraknie. Bo choć widmo spadku WIG20 do 2900 pkt. znacznie się oddaliło, to inwestorzy tylko na jakiś czas dali sobie spokój z zamartwianiem się o stan amerykańskiej, najpotężniejszej w świecie gospodarki. Ich zgryzoty prędzej czy później wrócą i znów zaczną kłaść się cieniem na notowania akcji na całym globie.

Na razie cieszymy się jednak powrotem zainteresowania wielkich graczy rynkami wschodzącymi. Sytuacja jest o niebo lepsza, niż jeszcze kilkadziesiąt godzin temu. WIG20 przełamał znów - i to z wielkim impetem - barierę 3250 pkt. Ale ostrzegawcze światełko powinno zapalić się w głowie każdemu chętnemu do zakupów na myśl o niskich obrotach - 1,6 mld zł do nie jest kwota, która powala na kolana. Popyt nie jest tak potężny, jak wyglądałoby to na pierwszy rzut oka. Mamy po prostu odreagowanie notowań spółek najbardziej przecenionych podczas ostatniej korekty. A to nie przesądza jeszcze, że inwestorzy nadal będą skłonni kupować akcje - notowane już po mniej okazyjnych cenach.
Zaczynają się sprawdzać przewidywania renomowanych banków inwestycyjnych, które przepowiadały, że w tym roku na giełdzie będzie można zarobić, ale będzie to wyjątkowo nerwowy okres dla posiadaczy akcji.

giełda
komenatrze giełdowe
dziś w money
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(0)