Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Sławomir Koźlarek
|

Spadki nie opuszczają warszawskiej giełdy

0
Podziel się:

Dzisiejszy spadek kursów na GPW był przesądzony już po wczorajszym zamknięciu indeksów amerykańskich i w zasadzie niewiadomą pozostawała tylko skala spadku. W trakcie sesji po raz kolejny w ostatnim czasie okazało się, że podaż na warszawskim parkiecie nie jest bardzo agresywna i skończyło się na 0.65% spadku indeksu WIG 20.

W kontekście zachowania innych giełd przebieg dzisiejszej sesji w Warszawie można uznać za przejaw silnego rynku. Dosyć niskie obroty (nie przekroczyły 300 mln zł) wydają się potwierdzać fakt, iż falę wyprzedaży najszybszych, dosyć spekulacyjnie nastawionych funduszy zachodnich mamy już za sobą, a kapitał zachodni, który pozostał na naszym rynku nadal jest niezdecydowany co dalszego kierunku ruchu indeksów.
Abstrahując od powyższego, nadal słabnąca złotówka i coraz gorszy obraz indeksów amerykańskich stanowią dogodne środowisko dla dalszych spadków w Warszawie, które jednak będą chyba przebiegać w formie łagodnego osuwania się rynku, a nie gwałtownego spadku.

Papiery z WIG-20 spadały dzisiaj dosyć solidarnie o około 1%, a wyjątkiem były KGHM (+0.97%) i Prokom (+1.76%). W przypadku ostatniej spółki z pewnością nie było to pocieszeniem po ostatnich mocnych spadkach, a przy okazji po raz kolejny z wielką jaskrawością pojawił się problem polityki informacyjnej spółek i sposobu ich komunikacji z rynkiem. Ostatnie zawirowania wokół Softbanku i Prokomu, a więc spółek z tej samej grupy kapitałowej, są przykładem utraty wartości rynkowej na własne życzenie (myślę o zarządach spółek) spowodowanej ignorowaniem mniejszościowych akcjonariuszy. Na tle słabej sesji wzrosty kursów były rzadkością i raczej dotyczyły spółek niezbyt rynkowych jak Elektromontaż Warszawa, Indykpol, PBG czy Arksteel.

Z perspektywy tygodnia rynek pokazał, iż na razie popyt jest za słaby lub nie ma ochoty na pokonanie linii trendu spadkowego, ponieważ trzykrotne próby jego pokonania zakończyły się niepowodzeniem (wykres świecowy). Logiczną tego konsekwencją jest cofnięcie indeksu WIG20, jednak aktywność rynku wyrażana obrotami mocno obniża wartość prognostyczną ostatnich sesji. Biorąc poprawkę na powyższy czynnik wydaje się, że test ostatniego dołka WIG-u z 21 marca nadal jest bardzo prawdopodobny, a jego przełamanie może wywołać czysto techniczny impuls podażowy, który w najgorszym scenariuszu może sprowadzić indeks w okolice 1870 pkt. Jeżeli chodzi o czas, to wydaje mi się, że ruch, o którym mowa wyżej powinien odbyć się na pierwszych sesjach nadchodzącego tygodnia, później czas będzie pracował na korzyść byków.

Osobiście nie sądzę, żeby rynek mógł spaść głębiej bez kolejnej wzrostowej fali korekcyjnej, ale dotyczy to niestety tylko rynku największych spółek, gdzie spadające ceny powodują pewną mobilizację strony popytowej. Pozostałe segmenty rynku nadal wydają się pozostawione losowi i spadki tego typu spółek mogą być bardzo bolesne dla posiadaczy ich akcji, ponieważ ciągle odbywają się bez amortyzacji popytu. Wydaje się, że struktura popytu na GPW odzwierciedla sytuację rodzimych inwestorów instytucjonalnych. OFE po wyraźnym spadku zaangażowania w ostatnim czasie mogą zacząć odbudowywać swoje pozycje w akcjach, a fundusze inwestycyjne wobec odpływu środków z funduszy akcyjnych nie są w stanie na razie zapobiec spadkom w segmencie średnich i małych spółek, w którym do tej pory inwestowały chyba chętniej niż OFE.

Kończąc, chciałbym zwrócić uwagę na wskaźnik sentymentu rynku, czyli Wigometr – dzisiejszy odczyt wskazuje na to, iż 56% ankietowanych oczekuje spadku wartości indeksu WI20 w przyszłym tygodniu i jest to jedna z najniższych wartości w historii tego wskaźnika. Ponoć na rynku większość nigdy nie ma racji, ale w poprzednich tego typu przypadkach (a było ich kilka) ankietowani za każdym razem trafnie ocenili koniunkturę na GPW.

giełda
komenatrze giełdowe
wiadomości
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(0)