Notowania

giełda
12.11.2008 18:43

Wyprzedaż z opóźnieniem

Obserwowane od początku tygodnia pogorszenie klimatu inwestycyjnego na światowych giełdach, jak również bijące w spółki surowcowe spadki cen ropy i miedzi, przełożyły się w środę na wyprzedaż akcji na warszawskiej giełdzie.

Podziel się
Dodaj komentarz

Szczególnie tych największych i najbardziej płynnych, które w największym stopniu partycypował w zapoczątkowanym pod koniec października br. odbiciu.

W przypadku dużych spółek wyprzedaż ta przyjęła w pewnym momencie klasyczną formę kuli śniegowej, gdy akcje są sprzedawane tylko dlatego, że inwestorzy nie widzą popytu, który tym spadkom skutecznie mógłby się przeciwstawić.

W efekcie tuż przed zamknięciem WIG20 testował poziom 1678,81 pkt., tracąc aż 9,2 proc. w stosunku do poniedziałkowego zamknięcia. Popyt jednak kontrolował sytuację. I ostatecznie WIG20 zakończył dzień na poziomie 1757,49 pkt., tracąc tylko (?) 4,9 proc.

Relatywnie lepiej niż duże spółki, i to przez całą sesję, radziły sobie firmy z segmentu małych i średnich. Indeks mWIG40 spadł o 3,45 proc., kończąc dzień na poziomie 1590,46 pkt., a sWIG80 stracił 2,39 proc. i zamknął się na poziomie 7362,03 pkt.

Dzisiejsza sesja jest wyraźnym sygnałem, że pierwszy etap wzrostowej korekty na GPW zakończył się. I tylko tyle. Nic więcej. Jest bowiem mało prawdopodobne, żeby przy tej zmianie nastrojów jaka dokonała się na giełdach na przełomie października i listopada, przy obserwowanej wówczas skali strachu i wyprzedania rynków akcji, a także przy prawdopodobnym wygaśnięciu źródeł agresywnej podaży, wzrostowa korekta zakończyła się po dwóch tygodniach.

W tym miejscu naturalne jest więc pytanie, jaki charakter przyjmie cała wzrostowa korekta? Jako, że dalej w większości przypadków strach dominuje nad chciwością inwestorów, więc można wykluczyć stabilizację GPW na wysokich poziomach, która następnie stanie się bazą do dalszych wzrostów. Zwłaszcza, że dzisiejsza sesja niejako odesłała już ten scenariusz do lamusa.

Tym samym raczej należy założyć, że korekta przyjmie postać klasycznego zygzaka. W takim scenariuszu początkowe dynamiczne wzrosty są w znaczniej mierze znoszone (ale nie w całości) i dopiero po takim cofnięciu rozpoczyna się ostatni ruch wzrostowy w ramach średnioterminowej korekty.

Scenariusz pesymistyczny zakłada natomiast, że ruch korekcyjny będzie miał postać trendu bocznego, ograniczonego od dołu październikowymi dołkami, a od góry maksimami z listopada. Taki scenariusz prawdopodobnie realizowany jest obecnie na Wall Street. I to jest dobra wiadomość dla rodzimych inwestorów. Ewentualna obrona przez S&P500 październikowego dołka, mogłaby bowiem zapoczątkować w Warszawie nową falę wzrostowego odbicia (jego przełamanie to zapowiedź testu dołka z poprzedniego miesiąca przez warszawskie indeksy).

Tagi: giełda, komenatrze giełdowe, dziś w money, wiadomości, gospodarka, komentarze giełdowe, komentarz, komentarze, kryzys
Źródło:
X-Trade Brokers
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz