Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Rynki mają przed sobą wzrostowy rok. Ale...

0
Podziel się

Analityk DM BOŚ radzi, jaką strategię inwestycyjną przyjąć w najbliższych miesiącach.

Rynki mają przed sobą wzrostowy rok. Ale...
(Marlee/Dreamstime.com)
bEikyiOJ

- _ Kluczem do strategii powinno pozostać założenie, iż globalne rynki akcji mają przed sobą wzrostowy rok, ale przy większej dawce zmienności. Dlatego na kolejnych korektach, które są oczywistością, aktywność w obozie kupujących wymaga ostrożniejszej selekcji niż w ostatnich dwóch latach _ - uważa Adam Stańczak, analityk giełdowy z DM BOŚ.

Po ciężkim dla globalnych rynków akcji styczniu miniony tydzień przyniósł odreagowanie. Na większości ważnych giełd od Azji po Stany Zjednoczone pojawiły się sesje mocnych odreagowań, ale naprawdę tydzień miał dwie czytelne fazy. W pierwszej przeceny ze stycznia znalazły kontynuacje i dopiero w drugiej pojawiło się odbicie, którego genezy szukano w zupełnie marginalnym na tle innych publikacji raporcie o liczbie nowych podań o zasiłki dla bezrobotnych w USA. W istocie wszystkie publikacje z najważniejszych gospodarek świata pozostawiły niesmak w postaci pytań o kondycję państw, które uznaje się za lokomotywy globalnej ekonomii.

Dane z amerykańskiego przemysłu i rynku pracy były – delikatnie mówiąc – wątpliwej jakości. Dane z Chin uzupełniły obawy, które w styczniu stały się jednym z czynników wyzwalających falę awersji do ryzyka. Wreszcie seria danych z Niemiec była generalnie słaba, jeśli nie bardzo słaba. W świetle powyższego teza, iż w drugiej połowie tygodnia rynki miały powody do odbicia wymaga nadzwyczajnych talentów interpretacyjnych.

bEikyiOL

Końcówka tygodnia na giełdach była niczym więcej niż odreagowaniem mocnego, styczniowego spadku, w którym część graczy chce widzieć korektę wcześniejszego wzrostu a inni ostrzeżenia, iż gaszenie programu luzowania ilościowego w USA oznacza koniec bezwarunkowych wzrostów cen akcji. Naprawdę jednak rynki były lokalnie wyprzedane i jakieś odreagowanie musiało się pojawić. Impulsem stał się marginalny raport o spadku jobless claims, który pojawił się na dzień przed najważniejszym wydarzeniem tygodnia w postaci raportu Departamentu Pracy w USA. Dane rządowe były tak niejednoznaczne, iż można było w nich zobaczyć zarówno poprawę kondycji rynku pracy, jak i pogorszenie.

Zwolennicy pierwszego scenariusza widzą spadek bezrobocia przy jednoczesnym wzroście stopy partycypacji. Przeciwnicy widzą drugi z rzędu słaby wzrost liczby etatów, który razem ze słabymi danymi o przychodach konsumentów stawia pod znakiem zapytania dynamikę wzrostu gospodarki w I kwartale. Wszyscy zgodnie zadają sobie pytanie o ślad, jaki na rynku pracy zostawił atak ostrej zimy i zgadzają się, że z ostrymi tezami trzeba poczekać na kolejne raporty.

W świetle powyższego najważniejsze pytanie, z jakim zostali inwestorzy krótkookresowi po pierwszym tygodniu lutego sprowadza się do dylematu: to już koniec korekty czy też ledwie przerwa w fali przeceny. W lepszym położeniu są gracze, którzy już na progu stycznia zakładali, iż w 2014 roku giełdy czeka nie tyle fala wstrząsów podobnych do obserwowanych w drugiej połowie zakończonego miesiąca, co większa dawka zmienności wywołana zmianami w politykach banków centralnych z Fed na czele. W takiej perspektywie zarówno styczniowe tąpnięcie, jak i lutowe odbicie jest tylko potwierdzeniem oczekiwanego wzrostu zmienności, która jest również wskaźnikiem większej nerwowości i niepewności, co do przyszłości rynków.

Mimo wszystko zasadnym pozostaje założenie, iż im głębsze będą korekty, tym większe okazje inwestycyjne pojawią się przed inwestorami, dla których akcje zrobiły się zwyczajnie za drogie. Niemniej kluczem do strategii powinno pozostać założenie, iż globalne rynki akcji mają przed sobą wzrostowy rok, ale przy większej dawce zmienności. Dlatego na kolejnych korektach, które są oczywistością, aktywność w obozie kupujących wymaga ostrożniejszej selekcji niż w ostatnich dwóch latach.

bEikyiPm
giełda
wiadomości
gospodarka
Źródło:
Dom Maklerski BOŚ
KOMENTARZE
(0)