Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
aktualizacja

Chwilówki do likwidacji. Rząd jednym ruchem sprawił, że biznes się nie opłaca

92
Podziel się

Rząd wycina z rynku pożyczki chwilówki. W ubiegłym tygodniu przyjęto projekt ustawy antylichwiarskiej, a na wtorkowym posiedzeniu Rada Ministrów przyjęła autopoprawkę. Dla firm pożyczkowych ta zmiana oznacza koniec biznesu - twierdzą eksperci.

Rząd walczy z lichwą, zaostrza limity kosztów pozaodsetkowych
Rząd walczy z lichwą, zaostrza limity kosztów pozaodsetkowych (East News, Piotr Hukało)
bDUJnDNN

Rząd na poważnie bierze się za lichwiarzy. We wtorek na posiedzeniu Rady Ministrów przyjęto reasumpcję do projektu ustawy antylichwiarskiej, która zaostrza limity. Nie od dziś wiadomo, że firmy pożyczające chwilówki zarabiają nie na oprocentowaniu a na kosztach pozaodsetkowych, czyli wszelkiego rodzaju prowizjach, opłatach administracyjnych, ubezpieczeniach itd.

Dotąd takie koszty mogły sięgać kwoty równej 55 proc. wartości pożyczki w skali roku, rządowy projekt zakładał redukcję limitu do 45 proc. Jednak tydzień po przyjęciu przez rząd projektu ten doczekał się autopoprawki, limit zredukowano do 20 proc.

bDUJnDNP

Jak mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Agnieszka Wachnicka, prezes Fundacji Rozwoju Rynku Finansowego, tym sposobem w nadzwyczajnym trybie rząd chce zlikwidować całą polską branżę pożyczkową, bo ta nie może przyjmować depozytów, jak banki czy SKOK-i. Jak dodaje, osiągnięcie zysku z tej działalności będzie niemożliwe, ze względu na wysokie koszty pozyskania kapitału i obsługi pożyczek. Wachnicka podkreśla, że firmy pożyczkowe na jednej pożyczce zarabiają średnio 70 zł. O końcu rynku pożyczek pozabankowych mówi też Jarosław Ryba, prezes Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych.

Zobacz także: Obejrzyj: Oszukiwanie na pożyczkach

Jednak czy firmy udzielające chwilówek są takie biedne? Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości nie wynika taki obraz. Resort twierdzi, że mówienie o upadku branży jest przesadzone, a obecnie ma się ona bardzo dobrze. Wystarczy spojrzeć w dane, każdego roku Polacy spłacają takim firmom co najmniej 3 mld zł. Tylko Vivus w 2017 r. miał ponad 95 mln zł czystego zysku, jest co prawda jednym z największych graczy, ale podobnych jest więcej.

bDUJnDNV

To już druga próba wprowadzenia limitów na lichwę przez obecny rząd. Już w 2016 r. Ministerstwo Sprawiedliwości proponowało obniżenie pozaodsetkowych kosztów do 20 proc., jednak pomysł był ostro krytykowany. Zastrzeżenia miała między innymi Komisja Nadzoru Finansowego, jak tłumaczyła wtedy - w imię ochrony konsumentów nie można doprowadzić do unicestwienia legalnie działających na rynku finansowym przedsiębiorców. Pewne zastrzeżenia wyrażał, wtedy jeszcze wicepremier i minister finansów, Mateusz Morawiecki.

Jak wynika z danych Krajowego Rejestru Długów, aż 342 tys. osób ma długi w pozabankowych firmach pożyczkowych. Łączna kwota niespłaconych pożyczek sięga 1,5 mld zł. Co najbardziej zatrważające, długi Polaków w takich firmach w ciągu ostatnich 4 lat wzrosły trzykrotnie.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

bDUJnDOq
KOMENTARZE
(92)
von Waldeck
2 lata temu
Już dawno powinno się zabrać za tych zlodzieji i oszustow. A na dokladke firmy windykacyjne które żyją z przeterminowanych kredytów powinny zostać przeswietlone.
Brawo
2 lata temu
Anglia już dawno pogonila lichwe to przyszli do Polski. To nie są Polskie parabanki! Jak autor pisze
Ma-kum-ba
2 lata temu
I bardzo dobrze, że się nie będzie opłacało, bo to nie był żaden biznes, tylko lichwa, czytaj: złodziejstwo. Brawo!
bDUJnDOr
luluś
2 lata temu
Reklamy leków, może byście się tak za to wzięli!
Glos cenzurow...
2 lata temu
Lichwa jest z zasady zła. Wpychanie ubogich ludzi w pożyczki, które wpędzają w karuzelę zadłużenia jest absolutnie naganne i złość mnie bierze na samą myśl o tym. Ale jest też druga strona. Firmy pożyczkowe na każde 100 zł pożyczonej kasy, odzyskują 70-80 zł. Wiadomo - dają pożyczki osobom, którym bank pożyczki nie da. Czyli ubogim. Część tych pożyczek nie spłaci. Tak więc - upraszczając - jeśli firma pożyczy kasę 10 osobom, po 100 zł, a dwie tych pożyczek nie spłacą - firma odzyska 800 zł. Żeby wypracować zysk, musi odzyskać ponad 1000 zł, bo tyle wypłaciła. Oznacza to, że pozostałych 8 osób musi zapłacić odsetki i prowizje w kwocie co najmniej 200 zł. Powiedzmy - 240. To z kolei oznacza, że każda z tych 8 osób spłaci 100 zł i jeszcze dodatkowo 30 zł, czyli razem 130 zł. Do firmy pożyczkowej wróci 1040, czyli firma zarobi 4% na zaangażowanym kapitale. I teraz - jeśli firma będzie mogła wziąć np. max. 15 zł, to odzyska 800 + 8 * 15 = 920 zł. To sprawi, że biznes nie będzie rentowny i firmy się zlikwidują. Ale co zrobi człowiek, który będzie potrzebował pieniędzy, a bank mu nie da ze względu na słabą historię kredytową? Czy przypadkiem idąc "za ostro" nie zostanie wygenerowana szara strefa, dużo groźniejsza dla ubogich osób? Warto by to rozważyć.
...
Następna strona